Inigo Martinez był liderem formacji defensywnej FC Barcelony w sezonie 2024/25. Z tego powodu decyzja o jego odejściu podczas letniego okienka transferowego była sporym ciosem dla kibiców.
Bask niespodziewanie zdecydował się dołączyć do saudyjskiego Al-Nassr, w którym gwiazdą jest Cristiano Ronaldo. Choć Barca nic nie zarobiła na odejściu 34-latka, to zmniejszyły się wydatki klubu na pensje o ok. 12 miliona euro.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Zobacz, co zrobił bramkarz. To był spektakularny gol!
Choć na początku grudnia 2025 roku pojawiły się doniesienia, jakoby Martinez chciał wrócić do „Dumy Katalonii”, to ostatecznie do tego nie doszło. Teraz on sam został zapytany o ponowną grę w Barcelonie.
– To niemożliwe, żeby Laporta (prezes Barcelony – przyp. red.) wyłożył na stół tak duże pieniądze – odpowiedział ze śmiechem Bask na pytanie dziennikarza Gerarda Romero w programie TV3 „Fanzone3Cat”.
– Szczerze mówiąc, jestem tu bardzo szczęśliwy. Oczywiście tęsknię za Barceloną, to był mój najlepszy rok w karierze, wiedziałem, jak to jest poczuć atmosferę Barcelony – dodał.
Obecnie piłkarze „Blaugrany” przebywają w Arabii Saudyjskiej, gdzie rozgrywany jest Superpuchar Hiszpanii. W niedzielę, 11 stycznia Barca zmierzy się z Realem Madryt po tym, jak rozbiła Athletic Bilbao 5:0.
Martinez jednak nie pojawi się na tym spotkaniu z ważnego powodu. – Nie będę mógł oglądać finału Superpucharu z trybun, ponieważ gramy mecz następnego dnia – wyznał, dodając, że obecnie to Barcelona gra lepiej niż Real i liczy na to, iż zdobędzie Superpuchar.