Flotylla, składająca się z wielu załadowanych jednostek oraz kilku pustych statków, opuściła wody Wenezueli na początku stycznia, pomimo embarga nałożonego przez administrację prezydenta USA Donalda Trumpa. Sankcje te drastycznie ograniczyły eksport wenezuelskiej ropy. W trybie „dark mode” statki miały wyłączone transpondery, przez co nie udostępniały informacji o swoim położeniu.
Jeden z nich, supertankowiec M/T Sophia pod panamską banderą, został zatrzymany przez amerykańskie siły podczas powrotu na wenezuelskie wody. Podobny los spotkał tankowiec Aframax Olina pływający pod banderą Wysp Świętego Tomasza i Książęcej, jednak w piątek zezwolono mu na powrót do Wenezueli.
Kolejne trzy statki – Merope, Min Hang i Thalia III, pływające odpowiednio pod banderą Panamy i Wysp Cooka, zostały zidentyfikowane na wodach wenezuelskich dzięki zdjęciom satelitarnym. Władze USA zgodziły się zwolnić Olinę, znaną wcześniej jako Minerva M.
Akcja USA w Wenezueli. Były szef polskiego wywiadu nie ma wątpliwości
Wenezuela, pozostająca pod ścisłą kontrolą USA po usunięciu Nicolasa Maduro z kraju, planuje zorganizować eksport ropy naftowej w ramach nowej umowy z Waszyngtonem o wartości 2 mld dolarów. Podczas spotkania z naftowymi gigantami prezydent Trump poinformował, że poczyniono postępy w negocjacjach.
Wenezuela ma największe na świecie zasoby ropy naftowej, przewyższające gigantów naftowych z Bliskiego Wschodu. Jednak jej wydobycie drastycznie spadło z powodu wieloletniego złego zarządzania i sankcji. Dziś amerykańska produkcja ropy naftowej to blisko 14 mln baryłek dziennie, podczas gdy w Wenezueli wynosi ona od 800 tys. do 1 mln baryłek dziennie.
Źródło: TVN24, Reuters