Sobotnie protesty przeciwko Strefie Czystego Transportu w Krakowie miały wyraźnie odmienny charakter i frekwencję. Największe emocje wzbudziła zaplanowana na 10:00 demonstracja pod siedzibą Zarządu Dróg Miasta Krakowa przy ul. Centralnej, gdzie od rana zgromadziło się kilkaset osób. Ulica została czasowo zamknięta, a manifestacja miała wyraźnie polityczny wydźwięk. Wśród uczestników pojawili się przedstawiciele środowisk narodowych, Konfederacji oraz Prawa i Sprawiedliwości. Przemawiali m.in. poseł PiS Łukasz Kmita oraz poseł Konfederacji Korony Polskiej Włodzimierz Skalik.
Podczas protestu padały hasła wzywające do likwidacji SCT, dymisji władz miasta oraz przeprowadzenia referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego. Demonstranci skandowali m.in.: „Referendum”, „Moje auto — moja sprawa”, „Wolność i własność” oraz „Kraków wam nie odpuści”. Przed budynkiem ZDMK ustawiono symboliczne taczki, w jednej z nich znalazła się kukła przypominająca prezydenta miasta. Organizatorzy przekonywali, że strefa uderza przede wszystkim w osoby dojeżdżające do pracy spoza Krakowa oraz mniej zamożnych mieszkańców.
Zupełnie inny obraz wyłonił się w południe przed Muzeum Narodowym, gdzie zapowiadano drugi, bardziej „obywatelski” protest. Jak poinformowała „Gazeta Krakowska”, na miejscu pojawiło się zaledwie kilkanaście–kilkadziesiąt osób. Frekwencja była znacznie niższa od oczekiwań, a zgromadzenie miało spokojny, niemal symboliczny charakter. Niektórzy liczyli, że dołączą uczestnicy wcześniejszej demonstracji, jednak tłum z ul. Centralnej nie przeniósł się masowo do centrum miasta.
Narastające napięcie i wandalizm wokół SCT
Wprowadzenie SCT wywołało nie tylko protesty, ale także falę napięć społecznych. Miasto przyznaje, że dochodzi do niszczenia oznakowania strefy — część znaków została uszkodzona lub zdewastowana. Magistrat przypomina, że takie działania są wykroczeniem i podlegają karze. Jednocześnie urzędnicy podkreślają, że emocje wokół SCT wymknęły się spod kontroli, a próby tłumaczenia zasad strefy — m.in. podczas piątkowej konferencji prasowej — spotykają się z ostrą reakcją mieszkańców, również w mediach społecznościowych. Internauci przy okazji wyrażania swojego niezadowolenia nawołują również do referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa. W rozmowie z redakcją Krakowa dla Was w imieniu prezydenta Aleksandra Miszalskiego stanowisko miasta przedstawiła jego rzeczniczka, Joanna Krzemińska. Jak wynika z jej wypowiedzi, włodarz miasta nie widzi obecnie podstaw do takiego kroku.
Dane miasta i argumenty władz
Według danych magistratu Strefa Czystego Transportu obejmuje około 60 proc. powierzchni Krakowa i obowiązuje w granicach obwodnicy autostradowej. Do 5 stycznia z systemu obsługi SCT skorzystało około miliona osób, a mieszkańcy złożyli dziesiątki tysięcy wniosków o zwolnienie z opłat. Część z nich została już rozpatrzona pozytywnie, część negatywnie, a kolejne są w trakcie weryfikacji.
Władze miasta konsekwentnie przekonują, że SCT ma służyć poprawie jakości powietrza i ograniczeniu emisji spalin, zwłaszcza dwutlenku azotu, za który w dużej mierze odpowiada transport. Krytycy odpowiadają jednak, że możliwość wjazdu do strefy po wniesieniu opłaty podważa ekologiczny sens przepisów i sprowadza je do dodatkowego obciążenia finansowego dla kierowców.
- Jaki był charakter protestów w Krakowie?
- Ile osób wzięło udział w demonstracjach?
- Jakie hasła skandowali uczestnicy protestów?
- Jakie działania podejmuje miasto w związku z protestami?