Tim Blake Nelson zalicza się do grona największych hollywoodzkich gwiazd. Choć spełnia się jako scenarzysta, reżyser i producent, to największą sławę zapewniło mu aktorstwo. Stworzył wiele charakterystycznych ról w takich kultowych produkcjach jak „Zaułek koszmarów”, „Donnie Brasco”, „Cienka czerwona linia”, „Watchmen” czy „Bracie, gdzie jesteś?”. Na koncie ma też sporo prestiżowych nominacji i nagród, w tym nawet statuetkę Grammy za piosenkę, którą zaśpiewał w ostatnim z wymienionych filmów. Jest zagorzałym kinomanem, a wśród jego ulubionych twórców jest polski reżyser.

„Dekalog” oczarował Nelsona i jego syna. Odwiedzili nawet miejsca, w których był kręcony

O fascynacji polskim kinem Nelson w wywiadach mówił wielokrotnie. W listopadzie 2025 roku pojawił się nawet w Toruniu, by zasiąść w jury 33. edycji festiwalu EnergaCAMERIMAGE. Jak się okazuje, nie była to jego pierwsza, lecz już trzecia wizyta w kraju nad Wisłą, o czym opowiedział w wywiadzie dla portalu film.interia.pl. Wyjawił wówczas, że jest ogromnym fanem Krzysztofa Kieślowskiego i to zamiłowanie podziela także jego najstarszy syn. – Kiedy miał 17 lat, zabrałem go do kina w Nowym Jorku, które wyświetla art house’owe filmy. Przez pięć tygodni oglądał z nami „Dekalog” – wspominał i dodał, że wtedy „zafascynował się tymi filmami„.

Gdy więc jakiś czas później wpadli na pomysł, by wybrać się wspólnie w podróż, jednogłośnie postawili na Warszawę i to w dodatku zimową porą. Wtedy zrodziła się w nich chęć odwiedzenia każdej znanej lokalizacji ze wspomnianego dzieła. – Łącznie z blokowiskiem, które łączy wszystkie odcinki. Weszliśmy też na piętro, gdzie rozgrywa się kilka scen. Wyjrzeliśmy również przez okno, w którym w jednym z odcinków kobieta paliła papierosa – wspominał, podkreślając, jak duże było to dla nich przeżycie.

Zobacz wideo Doda o współpracy z TVP. Wspomina reżysera sylwestra

Ten film Kieślowskiego też spodobał się Nelsonowi. Wyznał, za co ceni Polaka najbardziej

Jak się okazuje, Nelson ceni sobie Kieślowskiego również za inne jego dzieła. – Jest dla mnie bardzo ważny – oznajmił w tej samej rozmowie, przyznając, że podobnie jest w przypadku jego syna. – Miał na drzwiach zdjęcie palącego Kieślowskiego – wyznał. Powiedział również, że polski reżyser inspiruje go szczególnie pod względem sposobu, w jaki pracuje z aktorami. – Kreacje aktorskie w jego filmach są pierwszorzędne i wyjątkowe. Również w „Dekalogu” – stwierdził z przekonaniem.

Dodał, że jego ulubionym filmem z kultowej trylogii „Trzy kolory” jest „Czerwony”, w którym zagrały takie francuskie gwiazdy jak Juliette Binoche, Irène Jacob i Jean-Louis Trintignant. Przy okazji wspomniał o popularnej na wschodzie „metodzie Stanisławskiego”, którą cechuje naturalizm i psychologiczny realizm budowanych postaci. – Kieślowski podniósł ten rodzaj aktorstwa jeszcze wyżej. Polscy aktorzy są w tym doskonali – skwitował Nelson.