„Tu chodzi o polityczne przetrwanie”
O stanowisko szefa Polski 2050, które dotychczas sprawował Szymon Hołownia, ubiegało się pięcioro członków tej partii: poseł Ryszard Petru, posłanka Joanna Mucha, minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska oraz poseł Rafał Kasprzyk.
Pierwotnie o to stanowisko walczyło siedmiu polityków Polski 2050. W grudniu ze startu w wyborach zrezygnował jednak europoseł Michał Kobosko, a w piątek — czyli dzień przed głosowaniem — ze zmagań wycofał się Bartosz Romowicz.
Zdaniem prof. Rafała Chwedoruka, politologa z Uniwersytetu Warszawskiego, te wybory nie będą miały jednak dużego znaczenia dla kształtu polskiej sceny politycznej.
— Powiedziałbym, że są w polityce informacje ważne, mniej ważne, nieważne oraz informacja o kongresie Polski 2050. Ta partia nie ma już żadnych podstaw bytu, nie tylko ze względu na niesprzyjające sondaże. Także ze względu na to, że niczym się nie różni programowo od Platformy Obywatelskiej w kluczowych kwestiach. Wreszcie także dlatego, że była typowym produktem polityki opartym o osobistą popularność osoby spoza tego świata, a przynajmniej na pozór spoza świata partyjnej polityki — tłumaczy.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Kto zmierzy się w II turze wyborów na przewodniczącego Polski 2050?
Jaki jest komentarz prof. Rafała Chwedoruka na temat wpływu wyborów na polską scenę polityczną?
Kto wycofał się z rywalizacji o stanowisko szefa Polski 2050?
Jakie są szanse polityków Polski 2050 na przejście do PiS-u?
— Wraz ze wzrostem popularności tej osoby doszło także do demontażu tej formacji. Wyniki mają tylko znaczenie, głównie w kontekście wewnętrznych form rywalizacji w tej formacji polegających na tym, która z frakcji będzie, że tak powiem, głównym dzierżycielem masy upadłościowej i będzie mogła negocjować z Donaldem Tuskiem oraz resztą koalicji — dodaje.
— Tak że chodzi tu głównie o formy politycznego przeżycia pojedynczych osób, a i tak nie mają one żadnego manewru poza liczeniem na to, że gdzieś tam Platforma wygospodaruje dla nich jakieś pojedyncze miejsca na listach wyborczych. Tylko na tyle ta formacja może w tym momencie liczyć — podkreśla.
„Byłoby to efektowne polityczne samobójstwo”
Według prof. Rafała Chewdoruka — nawet potencjalna wygrana w II turze wyborów Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz nie zachwieje Koalicją 15 października.
— Wszelkie fakty i zobowiązania są przestrzegane o tyle, o ile podmioty w nich uczestniczące mogą nawzajem na siebie oddziaływać. No i wiemy, w jaki sposób mogłaby KO oddziaływać na Polskę 2050. Niezbyt wiemy, jak mogłoby to działać w drugą stronę — wyjaśnia.
— Trudno sobie bowiem wyobrazić, żeby znalazło się liczne grono chętnych w klubie parlamentarnym Polski 2050, które doprowadziłoby do sytuacji zmiany większości w tym Sejmie lub doprowadziłoby do przedterminowych wyborów. Byłoby to efektowne polityczne samobójstwo — dodaje.
— W związku z tym uważam, że wypowiedzi Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz to był taki przekaz związany z chęcią odróżnienia się od konkurentów wewnątrz partii i zmobilizowania resztek elektoratu, głównie wśród osób najsilniej związanych bezpośrednio z aparatem sejmowym klubu parlamentarnego. Nic poza tym — zaznacza.

Ministrowie funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz oraz klimatu i środowiska Paulina Hennig-KloskaPaweł Supernak / PAP
„To podróż w jedną stronę”
— Trudno też wyobrazić sobie, żeby politycy Polski 2050 byli zdolni np. do przejścia na stronę PiS-u. Jest to jednak podróż w jedną stronę i co najwyżej może to dotyczyć pojedynczych osób, a pojedyncze osoby to jeszcze za mało, żeby ta większość przestała być większością — argumentuje politolog.
— To jest trochę podobna sytuacja jak z Partią Razem. Tam też się pojawiało pytanie: a cóż się stanie, jeśli ta partia odejdzie z koalicji? No i odeszła. Tyle tylko, że głównym skutkiem tego odejścia był rozłam w samej partii i utrata większości parlamentarzystów. Dokładnie tak samo byłoby w Polsce 2050, bo taka jest reguła funkcjonowania w Sejmie partii, która nie ma szans na wejście do kolejnego Sejmu samodzielnie — konkluduje prof. Chwedoruk.