-
Reform UK pod przewodnictwem Nigela Farage’a chce zlikwidować status osiedleńca dla cudzoziemców, co zmusi ich do ubiegania się o wizy co kilka lat.
-
Proponowane zmiany mogą dotknąć setek tysięcy Polaków, mieszkających w Wielkiej Brytanii, zwiększając ich koszty i niepewność związaną z pracą oraz pobytem.
-
Wielu Polaków rozważa uzyskanie brytyjskiego obywatelstwa, jednak proces ten wiąże się z wysokimi kosztami i wymaganiami formalnymi.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Indefinite Leave to Remain (ILR) – to rozwiązanie, które pozwala osobom, niebędącym obywatelami Wielkiej Brytanii, na legalne i bezterminowe przebywanie w kraju, pracowanie, studiowanie i korzystanie z większości benefitów – dostępnych dla Brytyjczyków – takich jak darmowy dostęp do służby zdrowia.
Status ten przysługuje między innymi setkom tysięcy Polaków, mieszkających w Zjednoczonym Królestwie.
– Ja mam status osiedleńca, bo trzeba było być w Anglii pięć lat. Doceniam, jak dużo on znaczy, bo moja partnerka, która go nie ma, miała ogromne problemy z dostaniem wizy. Musiałaby zapłacić ok. 3,5 – 4 tysiące funtów za to tylko, żeby mogła pracować w Wielkiej Brytanii i to w jednej konkretnej firmie, z którą jest związana – mówi w rozmowie z Interią Jakub, mieszkający w Londynie.
Wielka Brytania. Nigel Farage rośnie w siłę. Co z migrantami?
Przepisy, pozwalające na osiedlenie się w Wielkiej Brytanii, obowiązują od lat, ale niedługo mogą one przejść do historii. Skrajnie prawicowa i populistyczna partia Reform UK, której liderem jest Nigel Farage (ten sam, którego największym sukcesem politycznym jest doprowadzenie do brexitu – red.), zapowiedziała bowiem we wrześniu, że jeśli dojdzie do władzy, to ILR zostanie zlikwidowane.
Zamiast dożywotniego statusu, migranci będą musieli ubiegać się o wizy, które trzeba by odnawiać co pięć lat. Aby uzyskać zgodę na pobyt, osoby musiałyby zarabiać odpowiednio wysoką pensję oraz znać język angielski.

Nigel FarageLeon NealGetty Images
Jeszcze jakiś czas temu takimi groźbami nikt by się nie przejmował, bowiem Reform UK plasowała się w sondażach daleko za Konserwatystami i Partią Pracy. Obecnie jednak duopol laburzystów i torysów zdaje się dobiegać końca.
Reform UK może w sondażach liczyć na ok. 30 proc. poparcia. Drudzy Konserwatyści są popierani przez ok. 18 proc., a rządząca Partia Pracy – przez ok. 16 proc.
Zaostrzenie polityki migracyjnej. Wielka Brytania podzielona
Propozycja Farage’a spotkała się z krytyką ze strony niemal wszystkich głównych ugrupowań politycznych w kraju. Sami Brytyjczycy zdają się być jednak bardziej podzieleni w tej kwestii.
Z sondażu, przeprowadzonego przez YouGov, wynika, że propozycję likwidacji ILR popiera 44 proc. Brytyjczyków, a 43 proc. jest przeciwko. Zdania na ten temat nie ma 13 proc.
Jednocześnie większość obywateli sprzeciwia się pozbawienia dożywotniego statusu osiedleńca osób, które już status taki posiadają. Takiego zdania jest 58 proc. Brytyjczyków. Odmiennie uważa natomiast 29 proc. ankietowanych.
Wielka Brytania. Polacy w tarapatach po likwidacji ILR?
Trudno powiedzieć ilu Polaków przebywa legalnie w Wielkiej Brytanii dzięki ILR. Według danych brytyjskiego rządu od sierpnia 2018 roku do końca września 2025 roku ponad 1,2 mln Polaków złożyło wniosek o status osiedleńca.
Gdyby propozycja Reform UK weszła w życie, status wszystkich tych osób mógłby zostać podważony. To coś, czego obawiają się Polacy mieszkający w Wielkiej Brytanii.
– Nastroje są teraz bardzo antyimigranckie, uzyskanie wizy do pracy jest coraz trudniejsze i nie wiadomo, czy nie zlikwidują nawet opcji wizy partnerskiej dla osób, które nie są w małżeństwie – mówi Jakub.

Brytyjczyk pokazujący swój paszport na antyimigranckim proteścieSimone Rudolphi/DrikGetty Images
Teoretycznie, przed potencjalną zmianą przepisów, wielu Polaków mogłoby uniknąć problemów poprzez nabycie brytyjskiego obywatelstwa. W rzeczywistości jednak może to stanowić problem, bowiem wymaga zdania nie tylko egzaminu językowego, ale również testu, dotyczącego brytyjskiego prawa, polityki, historii czy zwyczajów.
„Dla bezpieczeństwa będę chciał wyrobić paszport”
Większym problemem dla wielu rodzin mogą być jednak pieniądze. Całkowite koszty, wliczając w to również testy, to ok. 2 tysiące funtów od osoby (ok. 9700 zł).
Pan Paweł mieszka na północy Wielkiej Brytanii z żoną i trójką dzieci. Wszyscy spełniają warunki otrzymania brytyjskiego paszportu, jednak kwota blisko 10 tysięcy funtów (ok. 51 tys. złotych – red.) stanowi duże wyzwanie.
Jakub jest w łatwiejszej sytuacji. Od kilku miesięcy pracuje na wysokim stanowisku w dużej międzynarodowej firmie w Londynie po tym, jak przez pewien czas mieszkał poza Wielką Brytanią i jeszcze nie ma rodziny na utrzymaniu. Dla niego nabycie obywatelstwa nie jest tak dużym problemem.
– Dla bezpieczeństwa będę chciał wyrobić sobie paszport, ponieważ nigdy nic nie wiadomo. Jednak to dopiero za jakiś czas, bo przed aplikacją trzeba mieszkać nieprzerwanie rok w Wielkiej Brytanii, dlatego muszę poczekać do przyszłego roku – mówi.
Ostatnie statystyki pokazują jednak, że znacznie więcej Polaków opuszcza Wielką Brytanię niż do niej przyjeżdża. Jeśli Reform UK dojdzie do władzy i spełni swoje obietnice, liczba Polaków wracających do kraju może wzrosnąć. Tym razem jednak wybór o powrocie może nie należeć do nich. Decyzję podejmie w ich imieniu Nigel Farage.
- Rośnie poparcie dla polexitu. „Zasadnicze zmiany” w sondażu
- Polacy wracają z Niemiec. Nie chodzi tylko o złą sytuację gospodarczą
„Polityczny WF”: Kto na premiera technicznego z PiS? Nieoczywiste nazwiskoINTERIA.PL
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd? Napisz do nas
