Jak szybko będzie ładować się Samsung Galaxy S26? IceUniverse podaje konkrety i ostatnio tak coś mi zaimponowało, jak wiązałem sobie buty. 60W ładowanie to kolejna marketingowa ściema.
IceUniverse zepsuł koreańskiemu producentowi niespodziankę przed premierą i podzielił się informacjami o realnych zyskach z nowego ładowania o mocy 60W. Nie mogę napisać, by była to technologia zmieniająca życie.
Samsung Galaxy S26 w pół godziny z ładowaniem do 75%
Według informacji IceUniverse Samsung Galaxy S26 Ultra (i tylko on) obsłuży ładowanie o mocy 60W. To pozwoli na naładowanie od 0 do 75% w 30 minut. Teoretycznie brzmi to wspaniale, a zyski w porównaniu do 45W adaptera wydają się oczywiste. I wtedy wchodzi Bartnik i zaczyna rzucać faktami.
Ładowanie w Samsungu Galaxy S26 / fot. IceUniverse
Pierwszy fakt jest taki, że w tym samym czasie Samsung Galaxy S25 Ultra ładował się do… 72%. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że największy konkuretn – iPhone 17 Pro Max – w tym samym czasie osiąga 65%. Jeszcze bardziej żałosny jest Google Pixel 10 Pro, który po pół godzinie pokazuje 64%. Problem polega na tym, że na świecie istnieją też chińskie telefony.
Na tle konkurencji to nadal nic
Dobrym przykładem jest vivo X300 Pro, który w pół godziny ładuje się do pełna, a ma przecież większą baterię (choć tylko o kilkaset mAh). Do tego są jeszcze behemoty z ogniwami po 7000 mAh i więcej.
Mimo tego taki Xiaomi 17 Pro Max (niedostępny poza Chinami) ładuje się do 82% w pół godziny, a akumulator ma bite 7500 mAh. Czyli o 50% więcej niż w Galaxy S26 Ultra. Sam chyba rozumiesz, że te 60W w Samsungu można nazwać co najwyżej kroczkiem w dobrą stronę, ale w żadnym wypadku rewolucją.
Przykład z naszego podwórka? Proszę bardzo – OnePlus 15. Bateria to 7300 mAh, a 30 minut pozwala na osiągnięcie 78%. Wniosek jest prosty – Samsung bez wprowadzenie węglowo-krzemowych ogniw jest absolutnie bez szans w 2026 roku.
Źródło: IceUniverse, opracowanie własne
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.
