Damian Knyba i Agit Kabayel byli bohaterami walki wieczoru. To znaczy, z punktu widzenia wypełnionych po brzegi trybun w hali w Oberhausen herosem był 33-letni tymczasowy mistrz świata, urodzony w Niemczech z kurdyjskimi korzeniami. Z kolei Polak bardziej pasował do roli wroga, któremu miejscowy faworyt ma pokazać miejsce w szeregu.
Damian Knyba uderzył w najwyższe, patriotyczne tony w Niemczech
Przez kilka dni, poprzedzające galę, podczas oficjalnych wydarzeń między zawodnikami nie było złej krwi. Choć z wielu wypowiedzi Knyby dało się odczuć, że spodziewa się „gospodarskich” warunków, czyli w ringu musi zatroszczyć się o nokaut, bo wygrana na punkty będzie arcytrudna.
Z tego wszystkiego okazało się, że noszona podczas oficjalnego treningu koszulka, upamiętniająca zeszłoroczną 81. rocznicę Powstania Warszawskiego, była tylko niewinnym preludium do tego, co stało się podczas uroczystego wejścia do ringu.
Nasz pięściarz wyłonił się publiczności w stroju z przytwierdzonymi do pleców wielkimi skrzydłami husarskimi, na rękawach powiewała mu imitacja piór, a za towarzyszy miał dwóch rycerzy w zbrojach ze średniowiecza.
Najważniejsze było jednak to, co wybrzmiało z dźwięków i było linią melodyczną. Polak nie postawił na lekki muzyczny przebój, tylko zdecydował się na „Rotę”, wielką pieśń patriotyczną. I wydźwięk był jednoznaczny, bo dość przypomnieć na zasadzie rysu historycznego, że powstały w 1908 roku utwór był odpowiedzią na prześladowania Polaków w zaborze pruskim. Innymi słowy miał on podnieść ducha narodowego w walce z germanizacją, wzbudzając w narodzie najwyższe wartości.
Tyle że dzisiaj czasy mamy zgoła inne, wrogiem Polski i innych krajów w tej części świata, co pokazuje wojna w Ukrainie, jest Rosja. Tymczasem z głośników wybrzmiewały bardzo mocne słowa, oczywiście zgodne z treścią „Roty”.
Niemiecka publiczność jednocześnie odpowiadała gwizdami. Pieść była długo odtwarzana i dopiero tuż po tym, jak padły słowa „Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz”, wyraźnie zniżono głośność. Anonser w tym momencie zaczął wywoływać do ringu Kabayela, a kibice zaczęli reagować w sposób entuzjastyczny, między innymi skandując imię „Agit”.
Po świetnej pierwszej rundzie Polaka, do głosu zaczął dochodzić Kabayel. Zgodnie z przypuszczeniami, zaczął metodycznie trafiać w tułów Knyby, a gdy zrobiło się coraz więcej przestrzeni na górze, coraz częściej lokował ciosy na głowie. W trzeciej rundzie podopieczny trenera Piotra Wilczewskiego znalazł się w poważnych tarapatach. Pachniało „deskami” i sędzia ringowy uznał, że to jest moment, aby przerwać tę walkę i chronić zdrowie pretendenta. Tak oto pierwsza zawodowa porażka „Polskiego Husarza” (17-1, 11 KO) stała się faktem.
– Żałuję tak wyraźnej porażki Knyby i wystawiania na szwank patriotycznych symboli, ale przez chwilę poczułem się jak na walkach Gołoty trzydzieści lat temu. I za to naszemu pięściarzowi jestem wdzięczny – zareagował na portalu X były bokserski redaktor Tomasz Ratajczak, historyk sztuki oraz prodziekan Wydziału Nauk o Sztuce UAM w Poznaniu.
Krzysztof Głowacki – Jordan Nandor. Skrót walki. WIDEOPolsat SportPolsat Sport

Knyba – KabayelAdam LewickiAFP

Damian KnybaAFP
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd? Napisz do nas
