W Oberhausen doszło do pojedynku, który od tygodni elektryzował kibiców boksu wagi ciężkiej. Agit Kabayel i Damian Knyba, dwaj niepokonani zawodnicy, spotkali się w ringu Rudolf Weber Arena, by rozstrzygnąć walkę o tymczasowy pas mistrza świata WBC. Stawka była wysoka, a napięcie wyczuwalne od pierwszego gongu – dla jednego była to obrona pozycji w światowej czołówce, dla drugiego największa szansa w dotychczasowej karierze.
52 sekundy i koniec. Potężnym kopnięciem załatwił faworyta
Od samego początku obaj pięściarze nie kalkulowali. Zarówno Polak, jak i Niemiec postawili na ofensywę. Szczególnie postawa Damiana Knyby była ogromnym zaskoczeniem. Polak nie czuł respektu przed bardziej doświadczonym i uznanym w świecie boksu rywalem. Co więcej, w pierwszej rundzie to nasz reprezentant był zdecydowanie bardziej skuteczny i to Niemiec schodził do narożnika z mocnym rozcięciem nad prawym okiem.
W drugiej rundzie tempo walki nie zwolniło. Obaj pięściarze nadal stawiali na ofensywę. O ile w pierwszej części rundy Polak nieco przeważał i trafiał rywala, tak końcówka to już pełna kontrola Kabayela. Niemiec mocno trafił Polaka lewym sierpowym i od tego momentu Knyba był w defensywie.
Trzecia runda to już koncert ze strony Agita Kabayela. Niemiec mocno rozpoczął i konsekwentnie rozbijał Polaka. Ostatnie 90 sekund pojedynku to ciosy jedynie ze strony Kabayela, który kompletnie zamroczył Knybę. Ostatecznie sędzia ringowy zdecydował się przerwać pojedynek, mimo że Polak nie padł na matę. Jednakże wydawało się, że kolejne ciosy mogłyby być już dla niego bardzo niebezpieczne.
Agit Kabayel udowodnił, że nieprzypadkowo znajduje się w ścisłej czołówce wagi ciężkiej. Efektowna wygrana nad Damianem Knybą tylko potwierdziła jego aktualną formę, ringową dojrzałość i gotowość na największe wyzwania. Niemiec od pierwszych minut narzucił swoje warunki i konsekwentnie rozbijał Polaka, kończąc pojedynek w stylu godnym pretendenta do mistrzostwa świata.
Dla Kabayela to zwycięstwo może okazać się momentem przełomowym w karierze – nie tylko jako kolejna obrona pasa tymczasowego WBC, ale przede wszystkim jako wyraźny sygnał wysłany w stronę światowej elity królewskiej dywizji. Jeśli ktoś miał jeszcze wątpliwości, czy jest gotowy na walki o pełnoprawny tytuł mistrza świata, po tym występie powinny one definitywnie zniknąć. Waga ciężka ma nowego, bardzo głośnego gracza.