-
Naukowcy odkryli na dnie oceanu niezwykłą formację przypominającą brukowaną drogę.
-
Geologiczne wyjaśnienie wskazuje na wulkaniczne pochodzenie skały hialoklastytowej.
-
Odkrycie podkreśla, jak niewiele wiemy o głębokim dnie oceanów i ich strukturach.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Odkrycia dokonano podczas ekspedycji statku badawczego E/V Nautilus, należącego do Ocean Exploration Trust. Zdalnie sterowany pojazd podwodny badał grzbiet Liliʻuokalani, położony w obrębie Papahānaumokuākea Marine National Monument, jednego z największych morskich obszarów chronionych na świecie.
Na jednym z podmorskich wzniesień kamera uchwyciła fragment dna oceanu, który wyglądał jak wyschnięte jezioro wyłożone prostokątnymi blokami. Na nagraniach słychać zaskoczenie badaczy. „To jest dziwne”, komentowali, obserwując strukturę przypominającą regularny bruk.
Nie droga, lecz skała wulkaniczna
Choć formacja szybko zyskała przydomek „żółtej brukowanej drogi”, naukowcy nie mieli wątpliwości co do jej pochodzenia. To pęknięty strumień skały wulkanicznej zwanej hialoklastytem. Tego typu skały powstają podczas gwałtownych erupcji w środowisku wodnym, gdy rozżarzona lawa rozpada się na fragmenty i szybko stygnie na dnie.
W tym przypadku kluczowe okazały się niemal idealne pęknięcia pod kątem prostym. Zdaniem zespołu badawczego są one efektem cyklicznego nagrzewania i chłodzenia skały podczas kolejnych erupcji wulkanicznych. Powstała w ten sposób skorupa wygląda jak „wypieczona” i miejscami sprawia wrażenie, jakby można ją było oderwać płatami.
Tysiące metrów pod powierzchnią
Formacja znajduje się pod około tysiącem metrów wody, a cały badany obszar sięga głębokości ponad 3 tys. m. Paradoksalnie, mimo ogromnego ciśnienia i obecności wody, dno w tym miejscu sprawia wrażenie suchego i spękanego. To efekt dawnej aktywności wulkanicznej, a nie obecnych procesów sedymentacyjnych.
- Ewakuują mieszkańców. Wulkan wyrzuca skały wielkości samochodów
- Powódź zalewa historyczne miasto. Sytuację w kraju nazwano dramatyczną
Badacze podkreślają, że podobne struktury są rzadko obserwowane nie dlatego, że występują wyjątkowo rzadko, ale dlatego, że wciąż znamy bardzo niewielki fragment dna oceanicznego.
Jak mało wiemy o dnie oceanów
Według analiz zespołów badawczych z Ocean Discovery League, Scripps Institution of Oceanography i Boston University ludzkość przez ponad sześć dekad badań zobrazowała zaledwie od 0,0006 do 0,001 proc. głębokiego dna oceanów. Nawet górny szacunek odpowiada obszarowi niewiele większemu niż najmniejszy stan USA Rhode Island.
Na tym tle odkrycie z grzbietu Liliʻuokalani staje się symbolem ogromnych białych plam w wiedzy o największym ekosystemie Ziemi. Każda nowa ekspedycja może przynieść widoki, które zaskakują nawet doświadczonych geologów.
Choć skojarzenia z tajemniczymi drogami i zatopionymi cywilizacjami pojawiają się naturalnie, naukowcy podchodzą do sprawy bez sensacji. „To doskonały przykład tego, jak procesy geologiczne potrafią tworzyć formy, które na pierwszy rzut oka wydają się sztuczne” podkreślają badacze Ocean Exploration Trust.
Eksploracja tej części Pacyfiku trwa nadal, a transmisje z wyprawy są udostępniane publicznie. Dla naukowców to nie tylko ciekawostka wizualna, ale kolejny krok w zrozumieniu budowy i historii wulkanicznych gór podmorskich, które przez miliony lat kształtowały dno oceanów.
Wyjątkowy wynalazek Polaków. Pływa i bada wodęCzysta Polska
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd? Napisz do nas
