Jonathan Gerlach został aresztowany w pobliżu zabytkowej nekropolii, kiedy szedł w stronę auta z łomem i workiem. Podejrzenia funkcjonariuszy wzbudził samochód mężczyzny, często zaparkowany w okolicy cmentarza. Jak się okazało, w jutowym worku mężczyzna miał zapakowane zmumifikowane szczątki dwójki małych dzieci, trzy czaszki oraz inne kości.
Dalszych odkryć funkcjonariusze dokonali w domu zatrzymanego oraz należącym do niego magazynie. Gerlach przechowywał tam ponad 100 ludzkich czaszek, kości długich, zmumifikowane dłonie i stopy, dwa rozkładające się tułowia oraz inne fragmenty zwłok. „Były w różnym stanie. Niektóre z nich wisiały, że tak powiem. Niektóre były poskładane, niektóre czaszki po prostu leżały na półce” — relacjonuje prokurator Tanner Rouse w komunikacie zamieszczonym przez śledczych.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Co znaleziono w jutowym worku u Jonathana Gerlacha?
Ile czaszek odkryli policjanci w domu Gerlacha?
Jakie były zarzuty postawione Jonathanowi Gerlachowi?
Dlaczego mężczyzna wykradał zwłoki?
Dom Gerlacha wyglądał jak plan horroru. Nie wiadomo dlaczego mężczyzna wykradał zwłoki
„Jak plan horroru, ale na żywo. Naprawdę, w najdosłowniejszym tego słowa znaczeniu, przerażające” — opisuje wnętrze domu prokurator Rouse. Jeden z fragmentów zwłok nadal miał przymocowany rozrusznik serca. W domu zatrzymanego policja odnalazła również biżuterię pochodzącą najprawdopodobniej z grobów.
Nie wiadomo, dlaczego mężczyzna dokonywał kradzieży. „Biorąc pod uwagę skalę tego, z czym mamy do czynienia, oraz całkowity brak racjonalnego wyjaśnienia, na tym etapie trudno jednoznacznie stwierdzić, co dokładnie się wydarzyło. Staramy się to ustalić” — komentuje przedstawiciel prokuratury. Jak na razie Gerlach usłyszał zarzuty m.in. włamania, wtargnięcia, znieważenia miejsca pochówku, kradzieży, a także wielokrotnego znieważenia zwłok. Trafił do aresztu z kaucją w wysokości 1 mln dol.