Zima nadal nie odpuszcza, za nami kolejna ultrazimna noc. Weekend przyniósł duże i całkowite zachmurzenie oraz przelotne opady śniegu, okresami silniejsze na Pomorzu i w rejonach podgórskich, przy nocnych spadkach temperatury nawet do -18, a lokalnie do -20 st. C. W dzień nadal jest mroźno, choć na północnym zachodzie i wybrzeżu pojawiały się wartości w okolicach zera – podaje IMGW.
Prognozy nie wskazują na to, żeby w najbliższych dniach ubyło nam śniegu, lodu czy sopli. Warto więc przypomnieć, kto odpowiada za ich usuwanie.
Kto usuwa sople z budynków?
Choć wydawałoby się, że tego typu rzeczy powinniśmy zgłaszać straży pożarnej, to jednak nie po stronie służb leży odpowiedzialność za usuwanie sopli zwisających z dachów i balkonów.
Obowiązek ten spoczywa na właścicielach, administratorach i zarządcach obiektów – wynika to z Prawa budowlanego. To oni mają zapewnić bezpieczne użytkowanie budynku i nie dopuścić do zagrożenia dla ludzi oraz mienia. Jeśli pojawią się sople lub nawisy, miejsce należy zabezpieczyć i oznakować do czasu ich usunięcia, a piesi nie powinni przechodzić pod potencjalnie niebezpiecznym obszarem.
W razie zaniedbań możliwe są konsekwencje, m.in. mandat lub nawet zamknięcie obiektu, a przestrzeganie przepisów kontrolują inspektorzy nadzoru budowlanego. W razie zauważenia niebezpiecznych sopli, nawisów lub zalegającego śniegu należy powiadomić odpowiednie służby, w tym Państwową Straż Pożarną.
– W ostatnich dniach odnotowaliśmy wzmożoną liczbę zgłoszeń dotyczących sopli i nawisów śniegowych. Jeszcze dwa dni temu było to około 40 interwencji i dotyczyły one budynków użyteczności publicznej – powiedział WP Finanse rzecznik prasowy Warmińsko-Mazurskiego Komendanta Wojewódzkiego PSP, mł. bryg. Grzegorz Różański.
Jak dodał, w przypadku obiektów, które nie są budynkami użyteczności publicznej, straż pożarna nie usuwa sopli, ale może wydać zalecenie (ale nie nakaz) usunięcia zagrożenia. Ocena i egzekwowanie tego obowiązku należą przede wszystkim do straży miejskiej i policji.
Za brak usunięcia sopli i śniegu na czas straż miejska może nałożyć mandat od 20 do 500 zł, a policja – karę sięgającą nawet 1000 zł. Sprawa może też trafić do sądu, gdzie grzywna może wynieść do 5 tys. zł.
Dlaczego śnieg zalegający na dachach jest groźny? 1 m3 mokrego śniegu waży aż 200-400 kilogramów. A gdy śnieg zamarznie i zamieni się w lód, jego ciężar może sięgać nawet 900 kilogramów na metr sześcienny. To potężne obciążenie, które może doprowadzić do katastrofy budowlanej.
W stolicy strażnicy mają apel do mieszkańców
W Warszawie sytuacja wygląda podobnie jak na Warmii i Mazurach. Do służb, w tym w tym przypadku do straży miejskiej, trafia znacznie więcej próśb o „zimowe” interwencje.
– W związku z utrzymującą się zimą notujemy obecnie więcej zgłoszeń niż w latach ubiegłych. Dotyczą one m.in. zalegającego śniegu, sopli, nawisów lodowych, ale także prób wchodzenia na zamarznięte zbiorniki wodne. Apelujemy, aby nie traktować stawów i jeziorek jak lodowisk – w Warszawie dostępnych jest wiele lodowisk miejskich i prywatnych, które są do tego przystosowane – przekazali nam przedstawiciele Straży Miejskiej m.st. Warszawy.
Obowiązki dotyczące odśnieżania
Właściciele nieruchomości w Polsce muszą również pamiętać o zimowych obowiązkach związanych z odśnieżaniem. Prawo wymaga, aby odśnieżali chodniki przylegające do ich posesji. Zaniedbanie tej kwestii może prowadzić do nałożenia grzywny aż do 1,5 tys. zł, jak informuje prawo.pl.
Właściciele nieruchomości muszą także dbać o to, by usunięty śnieg nie blokował przejścia pieszym. Jeśli nieodśnieżony chodnik stanie się przyczyną wypadku, może to skutkować obowiązkiem wypłacenia odszkodowania lub renty w przypadku poważniejszych obrażeń. Rekordowe kwoty, jak przyznane w 2019 r. 322 tys. zł, dotyczyły przypadków poważnych obrażeń, które wymagały długiego leczenia i rehabilitacji
Nie wszystkie posesje są jednak zobowiązane do odśnieżania. Właściciele nieruchomości, które nie mają bezpośredniego dostępu do chodników, są zwolnieni z tego obowiązku. Dodatkowo, gdy gmina pobiera opłatę za parkowanie na chodniku, to ona jest odpowiedzialna za jego stan.
Michał Krawiel, dziennikarz WP Finanse i money.pl