Kalifornia, Kolorado, Illinois, Minnesota i Nowy Jork zaskarżyły decyzję Waszyngtonu o zamrożeniu miliardów dolarów z trzech kluczowych programów grantowych. Władze stanowe argumentowały, że nagłe wstrzymanie środków wywołało chaos operacyjny i nie posiadało podstaw prawnych. Departament Zdrowia i Opieki Społecznej (HHS) uzasadniał blokadę „podejrzeniem”, że pieniądze trafiają do osób przebywających w USA nielegalnie, jednak — jak podał „New York Times” — nie przedstawił na to dowodów.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Kto wydał tymczasowy zakaz dotyczący funduszy federalnych?
Jakie stany są objęte zakazem sędziego Subramaniana?
Jakie fundusze są w centrum sporu?
Co argumentowały władze stanowe w związku z blokadą finansowania?
Sędzia Subramanian, mianowany przez Joe Bidena, zastosował środek tymczasowy na okres co najmniej 14 dni, aby chronić status quo do czasu pełnego rozpatrzenia sprawy. Wskazał, że wstrzymanie finansowania przyniosłoby rodzinom i instytucjom natychmiastowe, nieodwracalne szkody.
Sędzia blokuje Trumpa. Chodzi o fundusze w wysokości 10 miliardów dolarów
Spór dotyczy funduszy o łącznej wartości ponad 10 mld dol. rocznie, pochodzących z trzech źródeł: Child Care and Development Fund, który finansuje opiekę nad 1,3 mln dzieci z najuboższych rodzin. TANF (Temporary Assistance for Needy Families): zapewniający bezpośrednią pomoc finansową oraz szkolenia zawodowe. Social Services Block Grant (SSBG) specjalizuje się natomiast m.in. w finansowaniu lokalnych usług socjalnych, w tym ochrony dzieci przed przemocą.
Prokurator generalna Nowego Jorku Letitia James określiła orzeczenie sędziego jako „krytyczne zwycięstwo”. Stany sprzeciwiają się również żądaniom rządu dotyczącym wydania danych osobowych i numerów Social Security wszystkich beneficjentów od 2022 r., co oceniają jako działanie niekonstytucyjne.
Podczas rozprawy strona rządowa twierdziła, że pieniądze nie zostały formalnie wstrzymane, czemu zaprzeczały władze stanowe, wskazując na realne zagrożenie dla stabilności placówek opiekuńczych.
Spór wpisuje się w szerszy kontekst działań administracji Trumpa wobec Minnesoty. W drugiej kadencji prezydenta stała się ona jednym z głównych celów politycznych ataków i restrykcji Białego Domu.