Polscy tenisiści awansowali do finału United Cup 2026 po niesamowitych zmaganiach w półfinale przeciwko obrońcom tytułu z USA, co już samo w sobie robi ogromne wrażenie na światowej scenie tenisowej. W Sydney kluczowy punkt dla Biało-Czerwonych zdobyli Katarzyna Kawa i Jan Zieliński, którzy w decydującym mikście pokonali parę Coco Gauff/Christian Harrison w dwóch zaciętych tie-breakach, pomimo że Iga Świątek przegrała z Gauff, a Hubert Hurkacz wcześniej wygrał swój singiel z Taylorem Fritzem, dając Polsce prowadzenie. Kapitan Mateusz Terczyński ponownie postawił na doświadczony duet Kawa–Zieliński, co okazało się strzałem w dziesiątkę i zapewniło Polakom grę o tytuł przeciwko Szwajcarii.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Hurkacz pod wielkim wrażeniem rywalizacji mikstów

„To zdecydowanie wyjątkowe uczucie” — zaczął konferencję polskiej kadry Hurkacz. „Jesteśmy ponownie w finale. To był bardzo długi mecz, mnóstwo emocji, szczególnie podczas oglądania miksta. To było niesamowite, jak zagrali i jak walczyli do samego końca. Przełamali rywali dwa razy, gdy tamci serwowali po seta. Było tam naprawdę wiele niesamowitych wymian” — przyznał.

Hurkacz nie krył zadowolenia również ze swojego indywidualnego zwycięstwa. „Mnóstwo pozytywnych emocji. Bardzo się cieszę, że znów jesteśmy w finale. Jestem też zadowolony ze swojego występu w singlu, zwłaszcza po bardzo trudnym meczu dzień wcześniej z Alexem. Z niecierpliwością czekam na jutro” — zaznaczył.

Zieliński o wsparciu kibiców i trudnym początku gry w mikście

Jan Zieliński odniósł się do kwestii wsparcia polskich kibiców. „Trudno to ubrać w słowa. Zawsze powtarzam, że gra dla kraju, gra dla drużyny, to coś wyjątkowego. To coś znacznie większego niż granie turniejów i wygrywanie tylko dla siebie” — podkreślił.

„Przez 99 proc. sezonu jesteśmy sami, gramy wyłącznie dla siebie. Dla mnie tygodnie takie jak Davis Cup, Billie Jean King Cup czy United Cup są czymś absolutnie wyjątkowym. Zawsze pielęgnuję te chwile” — stwierdził zawodnik znany z rywalizacji w mikstach.

Polacy po raz trzeci z rzędu dotarli do finału rozgrywek. Zieliński wierzy, że tym razem odniosą końcowy sukces. „Miejmy nadzieję, że do trzech razy sztuka” — przyznał.

Jan Zieliński jest dziś jednym z najlepszych tenisistów na świecie rywalizujących w mikstach. Nasz zawodnik przyznał, że był moment, w którym chciał rzucić ten rodzaj rywalizacji. „Swoją przygodę z mikstem zacząłem od bilansu 0–4 w turniejach wielkoszlemowych. Byłem bardzo blisko całkowitej rezygnacji z gry w mikście. Potem pojawiła się Su-Wei. Pokazała mi zupełnie inne podejście — więcej luzu, uśmiech na twarzy” — wyznał na spotkaniu z dziennikarzami.

W dalszej części wypowiedzi wyjaśnił, na czym polega główna różnica rywalizacji w mikstach. „Mikst to bardzo podstępna konkurencja. Rytm gry jest zupełnie inny niż w deblu czy singlu. To bardzo specyficzna gra — trzeba umieć się dostosować: przy siatce, z głębi kortu, do tempa rywali. Jedni serwują szybciej, inni wolniej, są single, deble, różne kombinacje, których nie spotyka się na co dzień. Tego właściwie nie da się trenować” — powiedział.

„Dla mnie kluczowa jest więź z partnerką na korcie. Tak było z Su-Wei przez te wszystkie lata sukcesów i tak jest teraz z Kasią. Wspieramy się bez względu na wszystko, staramy się dobrze bawić, uśmiechać — przez większość czasu — i podnosić się nawzajem w trudnych momentach” — dodał.

Trwa zła seria Igi Świątek z Coco Gauff

Iga Świątek została zapytana o rywalizację z Gauff, z którą przegrała swoje czwarte spotkanie z rzędu, tym razem w United Cup. „Zdecydowanie uważam, że Coco bardzo się rozwinęła — to widać. Mecze, które grałyśmy kilka lat temu, często były dość jednostronne. Teraz jest inaczej. Ona też dojrzewa, zbiera doświadczenie. Jest czołową zawodniczką od wielu lat, mimo że zaczęła bardzo wcześnie, mając 16 lat — znacznie wcześniej niż większość z nas. Tak że należą jej się gratulacje” — podkreśliła wiceliderka kobiecego tenisa na świecie.

Świątek i Hurkacz zostali zapytani również o finałową rywalizację, w której to w grze pojedynczej Iga zmierzy się z Belindą Bencić, a Hubert z Wawrinką. „To będzie fajne wyzwanie grać ze Stanem. Pokazuje w tym turnieju niesamowity tenis. To jego ostatni rok w tourze, więc bardzo inspirujące jest obserwowanie, jak gra i jak walczy. Zapowiada się ciekawe spotkanie, naprawdę się na nie cieszę” — stwierdził „Hubi”.

Iga Świątek również z szacunkiem podeszła do swojej najbliższej rywalki. „Belinda wygląda na to, że gra bardzo dobrze. Znamy się dość dobrze. Miło widzieć ją w tak świetnej formie po powrocie po urodzeniu dziecka. Na pewno będzie to wyzwanie. Lubi grać szybko, więc pierwsze dwie piłki będą kluczowe, bo uderza bardzo mocno. Postaram się być gotowa i narzucać swoje warunki” — zapewniła na koniec.