Lubelski zespół próbował dostać się do finału TAURON Pucharu Polski już dwa razy. Udało się dopiero za trzecim podejściem, i to nie bez trudu – wygraną aktualni mistrzowie Polski wywalczyli dopiero po tie-breaku.
Półfinałowe spotkanie z Indykpolem AZS Olsztyn w Krakowie kosztowało ich sporo sił, a przecież przystąpili do niego niespełna dwie doby po innym wyczerpującym meczu. Jeszcze w czwartek późnym wieczorem grali w Belgii pięć setów z Knackiem Roeselare w ramach Ligi Mistrzów.
– Chyba robimy trochę cardio na meczu – z przekąsem żartował po spotkaniu Wilfredo Leon, największa gwiazda lubelskiej ekipy. – A czy to plus, czy minus, to nie wiem. Na razie wygląda na to, że zdecydowanie więcej gramy takich meczów niż wygranych 3:0.
Wilfredo Leon o stanie Bogdanki LUK Lublin przed finałem. „Jest taki problem”
Lider Bogdanki LUK ma w nogach 10 rozegranych setów w niespełna 48 godzin. Opuścił bowiem w tych meczach boisko tylko na chwilę. Niedzielny finał będzie trzecim meczem Lublinian w cztery dni.
Nic więc dziwnego, że po spotkaniu usłyszał pytania o stan fizyczny – swój i drużyny.
Jest taki problem. Staramy się sfokusować, fizycznie i mentalnie utrzymać swoje ciało. Czasami się udaje, czasami nie. Na razie pod tym kątem jest jednak bardziej pozytywnie niż negatywnie. Jestem gotowy do walki
Największy znak zapytania przed niedzielnym finałem będzie unosić się nad Hilirem Henno, który przez problemy z plecami nie dokończył meczu z Indykpolem AZS.
Po drugiej stronie stanie Asseco Resovia. Co prawda Rzeszowianie mają mniej czasu na regenerację niż zespół z Lublina, ale też nie mają za sobą tak wyczerpujących dni. W Lidze Mistrzów, ale i sobotnim półfinale z PGE Projektem Warszawa, poradzili sobie w trzech setach.
Rzeszowianie doceniają jednak klasę rywali, a wśród nich właśnie Leona. Marcin Janusz, kapitan Asseco Resovii, mówi nam wprost, jak należy traktować takiego siatkarza
– To wyjątkowy zawodnik, nie ma co ukrywać. W pojedynkę jest w stanie wygrywać mecze o medale i trofea, co pokazał wiele razy. Do wyjątkowych zawodników potrzeba wyjątkowego podejścia. Ale jeśli chodzi o elementy siatkarskie, wiele się nie zmienia. Jeśli będziemy dobrze zagrywać, będzie to element, na który Wilfredo nie ma wpływu. Po prostu ważne będzie skupienie się na sobie – zaznacza rozgrywający.
Mistrzowie Polski gotowy na tie-break. Jeden z Asseco Resovią Rzeszów już grali
Siatkarze z Lublina będą walczyć o pierwszy TAURON Puchar Polski w historii klubu. W swojej kolekcji tego trofeum nie ma także Leon. Co jednak, kiedy trzeba będzie rozegrać kolejny tie-break? Listopadowe spotkanie obu drużyn w PlusLidze zakończyło się właśnie po pięciu setach, górą byli wówczas Rzeszowianie.
– Wiedzieliśmy, że będziemy szczególnie mocni w tie-breakach, bo gramy ich ostatnio bardzo dużo. Gdy doszło do tie-breaka, raczej byliśmy pewni, że będzie dobrze. Ale wielkie słowa uznania dl przecinwika, bo wywarli ogromną presję. Koniec końców to my jesteśmy zwycięzcami – podkreśla po meczu z Indykpolem AZS Marcin Komenda, rozgrywający lubelskiej drużyny.
A Leon pytanie o ewentualny tie-break z Resovią kwituje krótko.
– Czy wytrzymamy? My? Tak, za każdym razem gramy po pięć setów, więc jesteśmy na to gotowi – przekonuje.
Początek finału TAURON Pucharu Polski w Krakowie dziś o godz. 14.45. Transmisja w Polsacie Sport 1, relacja tekstowa i „na żywo” w Interia Sport.
Z TAURON Areny Kraków Damian Gołąb.
Bogdanka LUK Lublin – Indykpol AZS Olsztyn. Skrót meczu. WIDEOPolsat SportPolsat Sport

Wilfredo Leon w trakcie półfinału TAURON Pucharu Polski Łukasz GągulskiPAP

Siatkarze Bogdanki LUK Lublin Łukasz GągulskiPAP

Wilfredo LeonMATEUSZ BIRECKI/REPORTER / Mateusz Birecki/REPORTER / NurPhoto via AFPEast News
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd? Napisz do nas
