Joanna Twaróg/Onet: Niedawno zmieniłaś fryzurę. Spełniłaś swoje marzenie, wracając do ciemnych włosów. Pochwaliłaś się efektami metamorfozy na Instagramie i… od razu pojawiły się komentarze.
Agnieszka Wolszczyk/Ciocia Liestyle: Publikując post o nowej fryzurze, napisałam, że zdecydowałam się na zmianę po 20 latach, a przy okazji zapytałam o ocenę. I nie miałam problemu z komentarzami typu „wolałam cię w blondzie”, bo dałam na to przyzwolenie. Natomiast w sytuacjach, gdy publikacja dotyczy czegoś zupełnie innego, nie proszę o opinię, a ktoś stwierdza, że wyglądam na starą i zmęczoną, cała radość znika. To po ludzku przykre.
Mimo tego, że 400 osób, w tym moi bliscy, mówią, że wyglądam super, to jednak ta jedna wiadomość niszczy wszystko. I, rzeczywiście, zaczynam zastanawiać się, czy może ta osoba ma rację?
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Jakie zmiany w fryzurze wprowadziła Agnieszka Wolszczyk?
Jakie doświadczenia Agnieszka Wolszczyk dzieli na swoim Instagramie?
Co Agnieszka mówi o hejcie w internecie?
Czy Agnieszka Wolszczyk czuje, że jest surowiej oceniana jako kobieta?
Zaczęłyśmy od włosów, ale za pośrednictwem swojego profilu dzielisz się również bardziej intymnymi momentami, związanymi chociażby z dziećmi czy — ostatnio — z redukcją biustu. Nie boisz się, że narazisz na szwank swoją prywatność, że ktoś wykorzysta Twój czuły punkt?
Pokazuję to, co chcę — coś, co jest dla mnie ważne, co sama jako użytkowniczka mediów społecznościowych chciałabym oglądać. Na Instagramie można zobaczyć tylko wycinek mojego życia, bardzo mały.
Jak wspomniałaś, przeszłam operację redukcji biustu, o której myślałam od zawsze, o której marzyłam i na którą — z różnych powodów — nie mogłam wcześniej się zdecydować. Dwie ciąże oraz karmienie piersią sprawiało, że musiałam odkładać tę decyzję w czasie. Ale jestem już po i chętnie dzielę się tym, co przeszłam. Dostaję wiele wiadomości od dziewczyn, które też zastanawiają się nad taką operacją. Doceniają to, że o niej mówię, bo dzięki temu przestają się bać. Oczywiście, zabieg jest obciążający, ale uważam, że poprawia komfort życia o 180 stopni. Opowiadając o swoich doświadczeniach, nie rezygnuję z prywatności. Sama chciałabym widzieć takie treści u innych twórców.
Dodatkowo, nie byłabym w stanie ukryć efektów operacji. Nie chciałabym wmawiać ludziom, że nagle zaczęłam trenować albo zmieniłam dietę, a przez to schudłam i moje piersi nagle się zmieniły. Warto być uczciwym wobec swoich obserwatorów, mówić prawdę, nie wymyślać bajek.
Kiedy ostatnio żałowałaś, że wrzuciłaś coś do sieci?
Myślę, że nigdy. Nie żałuję publikacji, natomiast nie ukrywam, że czasem robi mi się przykro, gdy ktoś — niepytany — postanawia wyrazić swoje zdanie na mój temat.
A które komentarze bolą najbardziej?
Takie, które polemizują z moją szczerością. Jeśli pokazuję coś w sieci, to później się z tego nie wycofuje, a tym bardziej nie kłamię.
Wczoraj dostałam wiadomość, której autor zarzucił mi, że porzuciłam psa. To nieprawda. Rzeczywiście, dzieliłam się opieką nad psem z byłym partnerem. Niestety okazało się, że cierpi, gdy w pobliżu jest dziecko. A nawet bywa agresywny. Właśnie dlatego stwierdziliśmy, że będzie lepiej, jeśli pies zostanie na stałe z moim eks, który nie ma dzieci. Jest mu u niego dobrze, ma wspaniały dom.
Oskarżenie mnie o porzucenie psa naprawdę mnie zabolało. Nie byłam w stanie doczytać tej wiadomości do końca. Ktoś, kto nie zna prawdy, mówi mi, co powinnam, a czego nie powinnam robić. Takie komentarze są najgorsze.
Czy komentarze, które dotyczą wyglądu, potrafią zachwiać Twoją pewność siebie? Wpływają negatywnie na poczucie własnej wartości?
Nie, nie. Wiem, jak wyglądam. Zdaję sobie również sprawę z tego, że na niektóre rzeczy nie mam wpływu. Poza tym uważam, że ocenianie czyjegoś wyglądu jest brakiem kultury.
Dlaczego zaczęłaś publicznie rozliczać swoich hejterów? Chodzi o ochronę samej siebie, zwiększanie świadomości, sposób radzenia sobie z bezsilnością, a może jeszcze coś innego?
Wszystko po trochu. Myślę, że przede wszystkim chodzi o walkę z hejtem. Jestem mamą małej dziewczynki. Ma pięć lat, więc, na szczęście, ten temat jeszcze jej nie dotyczy. Ale domyślam się, że wkrótce zacznie. Chciałabym, żeby za te 10 lat, gdy będzie korzystać z Instagrama, ludzie byli świadomi tego, jak szkodliwe mogą okazać się negatywne komentarze.
Masz poczucie, że jako kobieta jesteś bardziej surowo oceniana niż Twój partner, który wykonuje ten sam zawód, z którym wiedziesz wspólne życie?
Tak, oczywiście, to jest niezaprzeczalne.
Ostatnio przeczytałam na jednym z serwisów plotkarskich, że pewna znana para wyjechała na wakacje bez dzieci. Kobieta zrobiła Q&A na swoim profilu na Instagramie, a jedno z pytań, które dostała, dotyczyło wyrzutów sumienia. Mężczyzna nigdy nie dostałby takiej wiadomości w kontekście wyjazdu tylko we dwoje. Mam wrażenie, że jeśli chodzi o nas — kobiety — każda nasza decyzja jest komentowana i oceniana. Każdy najmniejszy krok. I to niezależnie od tego, w jakim momencie życia jesteśmy.
Ty i Twój partner też macie takie doświadczenia na koncie?
Jasne, że tak. Na pewno dostaję więcej wiadomości, których autorzy twierdzą, że wyglądam brzydko albo staro, że jestem taka i owaka. Mój partner raczej nie mierzy się z takimi problemami.
Jakiej wersji kobiecości „polski internet” nie toleruje?
Myślę, że internauci nie lubią kobiet, które nie pozwalają wchodzić z butami w swoje życie. Jeśli ktoś się stawia i, podobnie jak ja, pokazuje niemiłe wiadomości albo na nie odpisuje, jest odbierany jako chamski czy opryskliwy. OK, trudno, jeżeli chodzi o stawianie granic, mogę być chamska i opryskliwa.
Czyli ludzie chcieliby, żebyś była sobą, ale w określonych ramach społecznych?
Tak, dokładnie. Chcieliby, żebym była taka, jak im się wydaje. Ale tu pojawia się problem. Bo każdemu wydaje się coś innego i każdy ma swoje własne wyobrażenie na mój temat. Jeśli jedna osoba napisze mi, że wyglądam super w brązowych włosach, ale inna, że nie, że jednak lepiej w blondzie, to mam przez pół roku chodzić w ciemnych, a kolejne w jasnych? No, nie, to nie działa w ten sposób.
W takim razie jaki jest największy mit związany z Tobą — Twoim życiem albo wyglądem?
Wiesz co, nie wiem, ponieważ ja nie wchodzę na fora i grupy, nie czytam o sobie. Myślę, że odbiłoby się to bardzo negatywnie na moim zdrowiu psychicznym. Prawdopodobnie uchodzę za chamską i opryskliwą, o czym już wspomniałam, natomiast nie dotyka mnie to, bo w rzeczywistości jestem bardzo miłą osobą (śmiech).
Zastanawiałaś się kiedyś nad tym, jaką ceną zapłaciłaś za rozpoznawalność?
To dużo powiedziane. Po prostu nieprzyjemne jest to, że jakieś osoby, których kompletnie nie znam, twierdzą, że ich zdanie może mnie obchodzić, że powinnam brać je pod uwagę.
Niedawno rozmawiałam z dziewczyną, która wyraziła swoją opinię na mój temat. Próbowałam jej wytłumaczyć, dlaczego to nie jest w porządku. Jednak ona uważała, że ma do tego prawo. I wyobraź sobie, że kilka dni później znowu do mnie napisała, tym razem z przeprosinami. Przemyślała to i stwierdziła, że nikt nie ma prawa komentować wyglądu innej osoby. Byłam jej wdzięczna, że się odezwała. To dla mnie bardzo ważne. Każda zmiana tego rodzaju jest dla mnie ogromnym sukcesem.