Pożar baru w Szwajcarii. Nowe informacje
Właściciel baru „Le Constellation” Crans-Montana przyznał, że doszło do licznych nieprawidłowości. W barze nie było systemu gaszącego w postaci spryskiwaczy w suficie. Francuz przyznał też, że montował łatwopalną piankę akustyczną bez wymaganych zabezpieczeń przed dostępem do ognia. Materiał zajął się od fontann iskier przymocowanych do butelek z szampanem, a ogień szybko rozniósł się po lokalu, w którym bawiło się około czterystu osób.
Wcześniej także wiceburmistrzyni szwajcarskiego kurortu potwierdziła, że doszło do zaniedbań, które przyczyniły się do tragedii. Nicole Bonvin Clivaz oświadczyła w wywiadzie dla szwajcarskiej telewizji RTS, że przeprasza i prosi o wybaczenie wszystkie rodziny, które są pogrążone w żałobie i cierpią. – Chcemy te rodziny wspierać najlepiej jak potrafimy. Zrobimy wszystko, aby to się nigdy więcej nie powtórzyło – mówiła. Poinformowała także, że, mimo krytyki, rada gminy nie zamierza podać się do dymisji.
Zobacz wideo Przez niepodawanie narodowości sprawców Niemcy myślą, że wszyscy przestępcy to imigranci
Z kolei premierka Włoch Giorgia Meloni zapowiedziała, że będzie „nieugięta” w dążeniu do postawienia przed sądem właścicieli dyskoteki w szwajcarskim kurorcie, gdzie zginęło także sześciu włoskich nastolatków. „To, co wydarzyło się w Crans-Montana, to nie był wypadek, ale skutek [zaniedbań – red.] zbyt wielu osób, które nie wykonały swojej pracy lub które myślały, że zarobią łatwe pieniądze” – powiedziała, obwiniając również burmistrza Crans-Montana za nieprzeprowadzanie kontroli bezpieczeństwa. „Czytałam, że istnieją nagrania, na których widać menedżerkę klubu uciekającą z kasą fiskalną, i jeśli to prawda, uważam, że musimy być bezlitośni” – dodała, cytowana przez agencję informacyjną ANSA.
Tragiczny pożar. Zginęło 40 osób
Do zdarzenia doszło w noc sylwestrową, w pożarze zginęło 40 osób, ponad 100 zostało rannych. Wśród poszkodowanych są dwie Polki. Gmina Crans-Montana nie przeprowadziła kontroli w barze od 2019 roku. Nie było zatem szansy, by wykryć to, co potwierdził w czasie przesłuchania Jacques Moretti. Współwłaściciel baru zeznał, że zamknięte były drzwi ewakuacyjne.
Zarzuty w związku z pożarem usłyszało dotąd małżeństwo właścicieli. W piątek 9 stycznia mężczyzna został zatrzymany. Szwajcarscy prawnicy wskazują, że za nieprawidłowości zarzuty usłyszeć mogą również urzędnicy. On i jego żona są oskarżeni o nieumyślne spowodowanie śmierci i uszczerbku na zdrowiu oraz nieumyślne wywołanie pożaru. Wstępnie podano, że jego przyczyną było zapalenie się dźwiękoszczelnej pianki, którą był wyłożony sufit, od sztucznych ogni przytwierdzonych do butelek z szampanem.
Więcej informacji na ten temat przeczytasz w artykule: „Pożar baru w Szwajcarii. Wykryto szereg nieprawidłowości. Władze nie potrafią tego wytłumaczyć”.
Źródło:IAR, ANSA