Według policyjnego komunikatu KPP w Żywcu (woj. śląskie) kierujący suzuki wjechał w nocy na zamarznięte Jezioro Żywieckie. Lód nie wytrzymał ciężaru samochodu i auto zaczęło tonąć. Kierujący nie mógł wyjechać, więc wezwał na pomoc służby. Sam jednak zdołał wydostać się z pojazdu o własnych siłach. „Na miejsce niezwłocznie udali się policjanci, którzy potwierdzili zgłoszenie i ujawnili brak zgłaszającego” — czytamy w policyjnym komunikacie.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Co się stało z kierowcą suzuki?
Jakie konsekwencje poniesie kierowca?
Dlaczego lód na jeziorach jest niebezpieczny?
Jak straż pożarna pomogła w tej sytuacji?
Kierowca suzuki sam wydostał się z samochodu
Policjanci wezwali na miejsce straż pożarną, która wyciągnęła tonący pojazd z wody. Sami nawiązali kontakt ze zgłaszającym, który wkrótce potem wrócił na miejsce zdarzenia. Okazało się, że nie ma żadnych obrażeń i nie potrzebuje pomocy medycznej.
Kierujący suzuki poniesie konsekwencje prawne za to, że wjechał na zamarznięty zbiornik wodny. Zadecyduje o nich sąd. Policja apeluje do kierowców: „Przypominamy, że lód na rzekach, jeziorach i stawach nigdy nie jest całkowicie bezpieczny. Apelujemy o niewchodzenie i niewjeżdżanie na zamarznięte zbiorniki wodne, które mogą powodować bezpośrednie zagrożenia dla życia i zdrowia”.
Zaledwie dzień wcześniej do podobnego zdarzenia doszło w woj. pomorskim, gdzie dwaj mężczyźni jeździli samochodem po zamarzniętym jeziorze. Im również — podobnie jak kierowcy z powiatu żywieckiego — udało się wydostać samodzielnie z samochodu, który zaczął tonąć po załamaniu się lodu.