–1–
—-

  • Jak Aniela Brzozowska wpłynęła na zakończenie 'Ferdydurke’?
  • Co wydarzyło się podczas ostatnich etapów pisania 'Ferdydurke’?
  • Dlaczego Gombrowicz docenił Anielę Brzozowską?
  • Który vers stał się kultowym zakończeniem powieści 'Ferdydurke’?

Myślisz, że wielkie dzieła literatury rodzą się wyłącznie w bólach genialnych umysłów i oparach absyntu? Nic bardziej błędnego. Czasami wystarczy spóźnić się na śniadanie, by wejść w zwarcie z „Formą” i wyjść z tego starcia zwycięsko dzięki… pomocy pokojówki.

Śniadanie u Jaśniepanicza. Warszawa, rok 1937

Wyobraźmy sobie tę scenę: Warszawa, rok 1937. Witold Gombrowicz, znany niektórym jako „Jaśniepanicz”, siedzi w pokoju zawalonym papierami i niedopałkami. Właśnie domyka swoją najsłynniejszą powieść – „Ferdydurke”.

Tekst jest niemal gotowy. Główny bohater, Józio, został już dostatecznie „upupiony” przez profesora Pimkę i uciekł z Bolimowa z „gębą w rękach”. Autorowi brakuje jednak kropki nad „i”. Witold Gombrowicz, który jak nikt inny bał się nudy i literackich schematów, utknął w martwym punkcie.

Wtedy do pokoju zapukała Aniela Brzozowska-Łukasiewiczowa, wierna służąca rodziny, którą pisarz przekornie nazywał „Więc” lub „Ciemną Sługą” (z sympatii!). Przyszła go ponaglić, bo jajecznica stygła, a Jaśniepanicz znowu „bujał w obłokach”.

„Koniec i bomba!” – rymowanka, która przeszła do historii

Gombrowicz, szukając ratunku, zwierzył się Anieli ze swojego literackiego impasu. Przeczytał jej fragment zakończenia, licząc na iskrę płynącą z ludowej prostoty. Aniela, sokołowianka z silnym charakterem, która z Gombrowiczem nieraz „darła koty”, zaśmiała się mu prosto w twarz i wyrzuciła z siebie rymowankę, którą prawdopodobnie zapamiętała z dzieciństwa:

„Koniec i bomba. A kto czytał, ten trąba!”

Gombrowicz oszalał z zachwytu. Natychmiast dopisał ten dwuwiersz do epilogu. Słowa te idealnie wpisały się w groteskowy charakter „Ferdydurke” – były szelmowskim „pokazaniem języka” czytelnikowi i drwiną z oczekiwań na poważne, moralizatorskie zakończenie.

Najinteligentniejsza osoba w domu

Od tej chwili Gombrowicz nazywał Anielę najinteligentniejszą osobą w całym domu. Cenił jej autentyczność, której desperacko szukał u swoich bohaterów. Aniela nie dała się „upupić” – potrafiła odpowiedzieć pisarzowi rezolutnie, nie tracąc przy tym godności, nawet gdy Witold wykrzykiwał, że winna jest mu szacunek jako panu.

Co ciekawe, ich relacja przetrwała próbę czasu i odległości. Kiedy Gombrowicz przebywał na emigracji w Argentynie, wciąż wspominał Anielę z wielką przyjaźnią. W wywiadach otwarcie przyznawał, że to właśnie ona jest autorką słynnego finału. Nawet pisali do siebie sporadycznie listy.

Aniela „połknęła” podstawy niemieckiego i francuskiego, prowadząc dom pisarza, co imponowało Witoldowi.

Dziedzictwo sokołowianki

Zakończenie „Ferdydurke” to nie tylko żart, ale manifestacja walki z Formą. Aniela Brzozowska-Łukasiewiczowa zmarła w 1987 roku. Prawdopodobnie do końca nie zdawała sobie sprawy, że jej improwizowany rym stał się jednym z najważniejszych cytatów w historii polskiej literatury.

Więc następnym razem, gdy weźmiesz do ręki dzieło Gombrowicza, pomyśl o Anieli. Bez niej to zakończenie mogłoby być śmiertelnie poważne, a wtedy – jak pisał klasyk – wszyscy bylibyśmy „trąbami”.

Źródło: Joanna Kuciel-Frydryszak, „Służące do wszystkiego”, Wydawnictwo Marginesy, 2024.