Aleksander, mieszkaniec południowo-wschodnich przedmieść Biełgorodu, mówi, że 8 stycznia o północy rozbrzmiał w mieście alarm rakietowy — słyszał, że w ruch poszły systemy obrony przeciwlotniczej. Po ustaniu pierwszych ataków mieszkańcy zostali ostrzeżeni przed kolejnymi uderzeniami rakietowymi.

— Najpierw dochodziło do awarii [zasilania] w odległości trzech do pięciu kilometrów od nas. Potem zobaczyłem przez okno, że w centrum miasta zgasły światła. To samo stało się w dzielnicy Kreida i u nas. Najpierw zabrało prądu, chwilę po tym wody — wspomina Aleksander. Nie jest to pierwszy raz, więc jego rodzina już wie, jak się do tego przygotować — trzeba nabrać na zapas wody i przygotować generator.

Wielu mieszkańców Belgorodu już dawno je kupiło, aby w czasie przerw w dostawie prądu móc ładować telefony i podłączać urządzenia elektryczne.

Do pracy generatora potrzebne jest jednak paliwo. W październiku 2025 r. w Belgorodzie wprowadzono ograniczenia dotyczące zakupu benzyny przez jedną osobę. Obecnie jednak, jak twiedzą rozmówcy Nowej Gaziety, ograniczenia już nie obowiązują. W lokalnych mediach pojawiają się zdjęcia i nagrania, na których widać długie kolejki na stacjach benzynowych — prawdopodobnie chodzi właśnie o paliwo do generatorów.

Anastazja mieszka na północnych obrzeżach Biełgorodu. Mówi, że jej okolicy udało się uniknąć poprzednich przerw w dostawach prądu. Zdarzało się nawet, że domy po drugiej stronie ulicy pozostawały bez prądu, ale jej nie. Tym razem było inaczej.

W jej mieszkaniu również na pewien czas brakło prądu — akuat wtedy, gdy szykowała się do spania. Zadzwoniła do firmy energetycznej, ale usłyszała w słuchawce automatyczną sekretarkę, która poprosiła o pozosawienie danych. Po pewnym czasie Anastazja dostała wiadomóść SMS, w którym firma obiecała przywrócić prąd do 5.00. Sąsiad dziewczyny nie mógł w ogóle dodzwonić się do firmy energetycznej. Rano prąd i woda w domu dziewczyny faktycznie wróciły. Podobnie było w innych dzielnicach miasta.

Kolejki na stacje i woda ze śniegu

Anastazja mówi, że jej znajomi mieszkający w prywatnych domach poza miastem nadal nie mają prądu, wody ani ogrzewania. Jej przyjaciółka Wasylisa nie ma w ogóle internetu ani zasięgu sieci komórkowej. Rodzina dziewczyny już dawno kupiła generator i teraz wykorzystuje go, by zapewnić sobie choćby minimalne ogrzewanie. Podłączyła także do generatora router. Rodzice Wasylisy przechowuje również wodę pitną w butelkach — mówią, że jeżdżą do kościoła, aby nabrać ją za darmo z tamtejszego źródła. Wodę do celów gospodarczych pozyskują natomiast ze śniegu. Nie wiadomo, kiedy w ich okolicy pojawi się prąd.

Anna, inna znajoma Anastazji, ma zasięg, ale nie ma ogrzewania, wody i prądu. Mieszka w starym domu — ogrzewa go piecem, a zamiast lodówki używa piwnicy.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Na czatach miejskich i dzielnicowych ludzie dzielą się informacjami o tym, gdzie można znaleźć otwarte sklepy — przez przerwy w dostawach prądu wiele z nich jest obecnie zamkniętych. Jeden z dużych supermarketów działa w półmroku — klienci mają problemy przy kasach. Zamknięta jest również część stacji benzynowych, przez co kolejki do tych, które działają, tylko się wydłużają. Ludzie skarżą się, że muszą objechać połowę miasta, by znaleźć stację benzynową, na której kupią paliwo do generatora.

Anastazja mówi również, że w niektórych dzielnicach władze rozważają zakup generatorów do wież ciśnień, aby zapewnić stałe dostawy wody. Same wieże należą do miejskiego wodociągu. Jego pracownicy zapewnili mieszkańców, że mają generatory i stopniowo je podłączają. Na wznowienie dostaw wody mieszkańcy musieli jednak czekać cały dzień.

Nowa normalność

Po ostatnich atakach na Biełgoród władze miasta przestały włączać oświetlenie uliczne po godzinzie 22.00 (w praktyce czasami wyłączane jest nawet wcześniej), aby oszczędzać energię elektryczną. Z tego powodu w mieście zaczęło częściej dochodzić do wypadków. Piesi zaczęli nosić odblaskowe elementy, starają się też — o ile nie jest to konieczne — nie wychodzić na ulice.

Jak mówi jeden z mieszkańców, Aleksiej, w obliczu ciągłych przerw w dostawach prądu, instalacja w mieście wszelkiego rodzaju świątecznych dekoracji świetlnych wyglądała dość dziwnie. Ostatnio jednak wszystkie światła zostały wyłączone.

— W mieście panuje mrok. Oczywiście jest to romantyczne, ale w nocy wszystko wygląda na wymarłe. Niestety, w większości miasta nie ma ogrzewania. I to chyba jest najtrudniejsze. Sami spędziliśmy noc w zimnie, spaliśmy w ubraniach i pod ciepłymi kocami, ale mamy jeszcze szczęście, bo przynajmniej mamy generator — mówi.

— Rano słyszeliśmy ryk generatorów w niektórych domach w naszej okolicy. Ludzie wydawali się być przygotowani — już tyle razy atakowano elektrociepłownię Łucz. Tym razem jednak bardzo się przestraszyli. Kiedy całe miasto jest pozbawione prądu, panuje całkowita ciemność. Ogólnie w mieście panuje atmosfera niepokoju — dodaje.