Nie tak wyobrażał sobie swój ostatni konkurs Pucharu Świata w Zakopanem w karierze Kamil Stoch. Trzykrotny mistrz olimpijski tak jak w sobotę skoczył słabo. Uzyskał zaledwie 119,5 metra i już po pierwszej serii zakończył zmagania (42. miejsce).
Po skoku Stoch sprawiał wrażenie przygnębionego. Mimo że do dziennikarzy przyszedł dobrych kilkanaście minut po swojej próbie, wciąż rozpamiętywał to, co stało się na Wielkiej Krokwi.
ZOBACZ WIDEO: Członek zarządu PZN wprost o podium. „Kadra potrzebowała impulsu”
– Nie wytrzymałem tego wszystkiego. Puściły mi nerwy po ostatnim skoku. Musiałem iść wtedy do rodziny i porozmawiać z nią, żeby te emocje chociaż trochę opadły – mówił pod skocznią Stoch.
– Jestem zawiedziony, ale na siebie. Sportowo nie miałem tutaj żadnych argumentów. Nic nie funkcjonowało u mnie tak, jak chciałem. W tej chwili nie ma to już jednak żadnego znaczenia – dodał.
Na ostatni konkurs Stocha w Zakopanem specjalnie przyjechało wielu kibiców. Z trybun zmagania obserwowali także obecny prezydent RP Karol Nawrocki oraz jego poprzednik Andrzej Duda. – Bardzo mi miło, że zaszczycili nas dzisiaj swoją obecnością – podkreślił Stoch.
Więcej miejsca trzykrotny mistrz olimpijski poświęcił fanom. Ci nie ukrywali, że przyjechali do Zakopanego tym razem specjalnie dla niego, by uhonorować całą jego karierę i aż pięć pucharowych zwycięstw na Wielkiej Krokwi.
– W ten weekend wiele razy przechodziły mi ciarki. Jestem pod wrażeniem, ilu przyjechało kibiców na ten mój ostatni konkurs. Mogę im tylko za to podziękować. Dziękuję za każde słowo, za wsparcie, jakie mi dawali zawsze i dzisiaj, w tych szczególnych dla mnie zawodach – mówił.
– Będę tę skocznię pamiętał na zawsze, w wyjątkowy sposób. Taki pierwszy obrazek, jaki przychodzi mi na myśl, to 2011 rok, moje zwycięstwo i odśpiewany z kibicami Mazurek Dąbrowskiego. Do teraz przechodzą mi ciarki i zapamiętam go do końca życia – wspominał Stoch.
Do igrzysk olimpijskich we Włoszech, na których Stoch chce powalczyć o swój piąty olimpijski medal, pozostało tylko 26 dni. Patrząc na to, co Polak pokazał w Zakopanem, coraz trudniej uwierzyć, by na najważniejszych zawodach sezonu mógł skutecznie walczyć z najlepszymi.
– Zrobię, co w mojej mocy. 26 dni to jest dużo i mało czasu. Muszę znaleźć coś, co pozwoli mi wydobyć formę, którą wypracowałem przez ostatnie lata – zakończył Stoch.
Z Zakopanego Szymon Łożyński, dziennikarz WP SportoweFakty