Targi elektroniki są nudne w ostatnich 10 latach i nie da się z tym dyskutować. Sytuację diametralnie zmieniło CES 2026, które nawet taki zdziadziały cynik jak ja śledził z zapartym tchem. To być może najciekawsze wydarzenie w świecie technologi od dobrych 15 lat.
Targi CES 2026 są już za nami i choć ze względu na sytuację w USA nie wyobrażam sobie pojechać na nie osobiście, to moim zdaniem były najciekawszym wydarzeniem mobilnego świata od lat. Wszystkie ostatnie MWC i IFA przy nich wypadają po prostu śmiesznie. I mam ku temu co najmniej 3 argumenty.
Motorola pozamiatała konkurencję na CES
Motorola to Apple świata składanych smartfonów – taka jest moja niepopularna opinia. Dlaczeego? Już tłumaczę. Z moich obserwacji wynika, że producent perfekcyjnie przygląda się urządzeniom konkurencji i wyciąga z nich najlepsze pomysły. Przykład? Motorola Razr Fold, która sprawia, że mój własny Honor Magic V5 zaraz wyląduje na OLXie, bo Motorola zrobiła to po prostu lepiej.

Motorola Razr Fold / fot. producenta
Zwrócę uwagę na jedną sprawę – Motorola Razr Fold nie będzie przesadnie droga. 1500 dolarów / euro to nadal kupa kasy, ale w świecie składanych smartfonów około 6000 złotych to jak za darmo. Do tego przypomnij sobie, kiedy ostatnio obudziłeś się i w Polsce nie było fajnej promocji na jeden z telefonów Motoroli – w tym na ten składany.
Być może przyjdzie mi odszczekać te słowa, ale wcale nie zdziwię się, jeżeli w kilka miesięcy po premierze 4 tysiaki wystarczą, by kupić sobie ten model. Próg wejścia do świata Foldów nigdy nie był jeszcze tak dostępny dla przeciętnego użytkownika. I choćby za to Motoroli należą się brawa.
Clicks to powrót fizycznej klawiatury w chwale
Na temat Clicksa pisał już Damian, a mnie pozostaje tylko podpisać się pod jego opinią. Clicks Communicator to spełnienie marzeń każdego dziadygi, który miał kiedyś BlackBerry i tęskni czasami za momentem, kiedy komunikacja była oparta na tekście, a nie na głosówkach. To narzędzie do pracy, na którym nie ma miejsca na TikToki i gierki. I coraz częściej dochodzę do wniosku, że coś takiego całkiem by mi się przydało.

Clicks Communicator / fot. producenta
Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie byłby to mój jedyny telefon, bo bycie mobilnym graczem ma swoje ciemne strony. Czy mam coś przeciwko, by nosić ze sobą dwa smartfony? Ani trochę, wręcz przeciwnie – podoba mi się idea „iPhone’a i iPoda”.
Coraz częściej zdarza mi się tak używać telefonów – prywatny służy mi do płatności, dzwonienia, bankowości i muzyki, podczas gdy testowe służą graniu czy fotografii. Tak, mogę już sobie zrobić kolonoskopię na NFZ.
Najfajniejszy telefon to TCL NXTPAPER 70 Pro
Trzecim ze sprzętów, które moim zdaniem na CES 2026 wyróżnić trzeba, jest TCL NXTPAPER 70 Pro. Odnoszę wrażenie, że za mało pisze i mówi się o tym, jak duży skok technologiczny wykonały smartfony z ekranem przypominającym te z czytników e-booków. Brak refleksów i matowe wykończenie to ulga dla oczu, której przecież wszyscy realnie potrzebujemy. Do tego ma coś wspólnego z Clicksem – oba mają kosztować około 400 dolarów.
TCL NXTPAPER 70 Pro / fot. producenta
Jeżeli nie znasz tej idei, to już tłumaczę. Na pierwszy rzut oka TCL NXTPAPER 70 Pro to zwykły telefon z MediaTekiem Dimensity 7400, baterią 5200 mAh i 50 MP aparatem. Wystarczy jednak przesunąć obecny na boku suwak i 6.9-calowy ekran całkowicie matowieje, pozwalając na długie godziny przyjaznego dla naszego wzroku czytania.
Mógłbym wymienić jeszcze kilka rzeczy, które mocno przykuły moją uwagę. Mając na przykład kompletnie wylane na motoryzację, zachwyciłem się Bugatti Tourbillion. Kosztuje 5 baniek, nigdy nawet pewnie nie zobaczę go na żywo, a mimo tego nie przeszkadza mi to jarać się jego koniami, aerodynamiką i absurdalnie zabawną wersją dla dzieci.
Podsumoując – to były najlepsze targi elektroniki od lat. Teraz MWC i IFA w 2026 roku mają przekichane, żeby choć zbliżyć się efektownością do CES. To ten bardzo rzadki przypadek, kiedy w obecnych czasach Europa może zazdrościć Ameryce.
Źródło: opracowanie własne, inforacje o TCL – Android Authority.
