Wielu skoczków podczas rywalizacji w Pucharze Świata w Zakopanem przeżywało piękne chwile. Nie brakuje jednak zawodników, którzy nie mają dobrych wspomnień z występów na Wielkiej Krokwi.
Do tego grona należy między innymi David Siegel. Niemiec był jednym z najlepiej rokujących skoczków młodego pokolenia. W 2016 roku, w Rasnovie, został mistrzem świata juniorów w konkursie indywidualnym, a później powtórzył ten sukces w rywalizacji drużynowej.
ZOBACZ WIDEO: Dawid Kubacki bliżej igrzysk? Członek zarządu PZN zabrał głos
Jeszcze w tym samym roku Siegel miał okazję zadebiutować w Pucharze Świata podczas rywalizacji w Garmisch-Partenkirchen. Niemiec od razu zdobył pierwsze punkty do klasyfikacji generalnej.
Jednak jeden moment zmienił jego całą karierę, a doszło do niego właśnie w Zakopanem. W 2019 roku Niemiec zaliczył fatalny upadek na Wielkiej Krokwi, który był wynikiem błędu jury. Skoczek został puszczony w bardzo korzystnych warunkach, przez co ten huknął aż 142,5 metra.
23-letni wówczas zawodnik nie utrzymał się na nogach, przez co z impetem uderzył głową o zeskok. Po tej sytuacji w Zakopanem nastała cisza, ponieważ kibice zamarli.
Przy Siegelu momentalnie pojawiły się służby medyczne, które przez kilka minut opatrywały skoczka. Ostatecznie nie był on w stanie opuścić zeskoku o własnych siłach, przez co został umieszczony na noszach i zniesiony przez ratowników.
„Horror przyćmił zwycięstwo” – napisał wówczas niemiecki portal sport.de po tym, jak tamtejsza reprezentacja wygrała konkurs drużynowy mimo upadku ich zawodnika.
Szczegółowe badania wykazały, że Niemiec zerwał więzadła krzyżowe przednie w kolanie, przez co przedwcześnie zakończył sezon. W kolejnym natomiast nie wystąpił ani razu, a do rywalizacji powrócił dopiero w sierpniu 2020 roku.
Choć Siegel próbował wrócić do skoków, to nigdy nie nawiązał już do poziomu, jaki reprezentował przed upadkiem w Zakopanem. To przyczyniło się do tego, że w maju 2023 roku zakończył karierę.