Rada Bezpieczeństwa ONZ zwołała pilną sesję 

O zwołanie sesji wnioskowała Łotwa, będąca niestałym członkiem Rady Bezpieczeństwa ONZ. O terminie poinformował w sobotę za pośrednictwem platformy X szef ukraińskiej dyplomacji Andrij Sybiha. 

„Spotkanie RB ONZ dotyczyć będzie rażących naruszeń Karty Narodów Zjednoczonych” – przekazał w komunikacie. „Wzywamy członków Rady Bezpieczeństwa do wykazania jedności celu poprzez żądanie zakończenia agresji, ochrony ludności cywilnej i niezachwianego poparcia dla suwerenności Ukrainy” – dodał. 

„Barbarzyński atak”

„Rosyjskie ataki podważają międzynarodowe bezpieczeństwo i wysiłki na rzecz pokoju podejmowane przez Stany Zjednoczone, państwa europejskie i innych partnerów. Społeczność międzynarodowa musi działać natychmiast, aby zapewnić rozliczenie, zwiększyć presję na agresora i przywrócić trwały pokój” – nadmienił Sybiha. 

Ministra spraw zagranicznych Łotwy Baiba Braże przekazała wcześniej, że jej kraj domaga się zwołania nadzwyczajnego posiedzenia w odpowiedzi na „barbarzyński atak” Rosji z użyciem pocisku balistycznego. Co bardzo niepokojące, Oresznik uderzył w obw. lwowskim – tuż przy granicy NATO i Unii Europejskiej. 

Rosja oskarża Ukrainę

Rosja utrzymuje, że uderzenie było następstwem rzekomego ataku ukraińskich dronów na rezydencję Władimira Putina w obw. nowogrodzkim. Miało do tego dojść pod koniec grudnia 2025 roku. Ukraina kategorycznie zaprzeczała, że taki atak miał miejsce.

W rosyjskim przekazie pojawiało się wiele niespójności, dotyczących chociażby ilości dronów. Tamtejsze ministerstwo obrony podawało inne liczby, a nawet lokalizację uderzeń, niż chociażby resort dyplomacji, kierowany przez Siergieja Ławrowa. 

Zresztą doniesienia o ataku pojawiły się w nieprzypadkowym momencie – tuż przed rozmowami Donalda Trumpa z Wołodymyrem Zełenskim. Eksperci wskazywali, że poprzez tego typu dezinformację Kreml chciał jedynie podważyć wiarygodność Ukrainy i zmienić sposób postrzegania sytuacji przez amerykańskiego prezydenta. 

Czytaj także:

Źróło: PAP/egz