Wczoraj, 11 stycznia (08:10)
Aktualizacja: Wczoraj, 11 stycznia (08:22)

​Amerykańskie lotnictwo przeprowadziło naloty na obiekty organizacji terrorystycznej Państwo Islamskie (ISIS) na terytorium Syrii - informuje agencja Reutera. Uderzenie było kontynuacją operacji odwetowej Hawkeye Strike, która za atak ISIS na siły USA w Palmirze. Zginęło wówczas dwóch amerykańskich żołnierzy. Stany Zjednoczone odpowiedziały 19 grudnia 2025 roku.

​Amerykańskie lotnictwo przeprowadziło naloty na obiekty organizacji terrorystycznej Państwo Islamskie (ISIS) na terytorium Syrii – informuje agencja Reutera. Uderzenie było kontynuacją operacji odwetowej Hawkeye Strike, która za atak ISIS na siły USA w Palmirze. Zginęło wówczas dwóch amerykańskich żołnierzy. Stany Zjednoczone odpowiedziały 19 grudnia 2025 roku.




Żołnierz USA (zdjęcie poglądowe) /Shutterstock


Żołnierz USA (zdjęcie poglądowe)
/Shutterstock

  • Chcesz być na bieżąco? Najnowsze wiadomości z kraju i ze świata znajdziesz na rmf24.pl.

Centralne Dowództwo Sił Zbrojnych USA (CENTCOM) poinformowało, że sobotni atak, w trakcie którego ponad 20 amerykańskich samolotów zaatakowało 35 celów IS, był częścią operacji Hawkeye Strike rozpoczętej na rozkaz prezydenta Donalda Trumpa w odpowiedzi na atak terrorystów przeciwko siłom USA w Palmirze 13 grudnia 2025 roku. Zginęło wówczas dwóch amerykańskich żołnierzy i cywilny tłumacz.

„Nasze przesłanie pozostaje mocne: jeśli skrzywdzisz naszych żołnierzy, znajdziemy cię i zabijemy w dowolnym miejscu na świecie. Bez względu na to, jak bardzo starasz się uniknąć sprawiedliwości” – czytamy w sobotnim oświadczeniu CENTCOM.

Wiadomo, że w operacji wzięły też udział siły powietrzne Jordanii. Uderzenia na cele IS w Syrii „zostały skoordynowane z (krajami) partnerskimi w ramach międzynarodowej koalicji” przeciwko temu ugrupowaniu, a sobotnie naloty służyły „zneutralizowaniu potencjału terrorystów i uniemożliwieniu im odbudowania” swoich zdolności – poinformowała jordańska armia, której komunikat przytoczyła agencja AFP.

Tymczasem w Aleppo na północy Syrii nasilają się walki między siłami rządowymi, wspieranymi przez Turcję, a kurdyjskimi bojownikami. Gubernator miasta, którego cytuje agencja AFP, poinformował, że od wtorku swoje domy musiało opuścić blisko 150 tysięcy osób.