Trzykrotny mistrz olimpijski po sezonie zakończy karierę. Kamil Stoch w niedzielę ostatni raz wystąpił więc w Zakopanem w Pucharze Świata. Zajął 42. miejsce i nie awansował do drugiej serii.
Coraz bliższe pożegnanie 38-latka z zawodowym sportem sprzyja podsumowaniu jego kariery. Legendarny komentator, Włodzimierz Szaranowicz, w felietonie zamieszczonym na stronie TVP Sport przypomniał, że Stoch został w pewien sposób „namaszczony” na następcę Adama Małysza.
ZOBACZ WIDEO: Ostatni konkurs Stocha w Zakopanem. Oto co powiedział mu Małysz
Swego rodzaju „zmiana warty” dokonała się 23 stycznia 2011 roku, właśnie w Zakopanem. 23-letni wówczas Stoch po raz pierwszy w karierze wygrał konkurs Pucharu Świata. W trakcie tych zmagań Małysz zaliczył groźnie wyglądający upadek.
„Są trzy konkursy – pierwszy wygrywa Adam Małysz, drugi Simon Ammann, w trzecim Adam skacze daleko, ale upada. W tym momencie skacze Kamil Stoch i wygrywa. Wielki mistrz upada i odchodzi, pojawia się pretendent, który na dodatek mówi: 'nie chcę być traktowany jako drugi Adam Małysz. Chcę być Kamilem Stochem’ – wspomina to Szaranowicz.
Małysz zakończył karierę w skokach po sezonie 2010/2011. Symboliczny był też obrazek z jego ostatniego konkursu. „Orzeł z Wisły” zajął trzecie miejsce w Planicy, a te zmagania wygrał właśnie Stoch. Polaków na podium „rozdzielił” Robert Kranjec.
Punktów stycznych w karierach znakomitych skoczków jest więcej. Obaj mają na koncie po 39 triumfów w konkursach Pucharu Świata, chociaż młodszy z nich może jeszcze poprawić swój wynik. W 2013 roku Stoch w Val di Fiemme zdobył swój jedyny indywidualny tytuł mistrza świata. Dekadę wcześniej Małysz sięgnął tam po dwa złote medale.
„Miał być w cieniu Adama Małysza, a nie tylko z niego wyszedł, ale stał się równoprawnym partnerem. Mieliśmy dwóch wielkich gwiazdorów o niespotykanym dorobku medalowym, którzy porwali cały kraj i stworzyli rodzaj spektaklu, na który się czeka. Adam swoją historię zapisał na wesoło, Kamil na poważnie” – podsumowuje Szaranowicz.
Słynny komentator w 2019 roku oficjalnie rozstał się z TVP i przeszedł na emeryturę, co tłumaczył pogarszającym się stanem zdrowia – cierpi na chorobę Parkinsona. Od czasu do czasu na stronie TVP Sport pojawiają się jednak jego felietony.