Najważniejsze informacje

  • 34 z 40 ofiar znaleziono u stóp schodów, które zwężono podczas remontu w 2015 r.
  • W suficie miała być zainstalowana łatwopalna pianka; wyjście awaryjne było zablokowane.
  • Właściciel został aresztowany, jego żona trafiła do aresztu domowego; inspekcji ppoż. nie było od 2020 r.

Mija już ponad tydzień od tragedii jaka rozegrała się w szwajcarskim kurorcie Crans-Montana. Teraz światło dzienne ujrzały nowe fakty. Według ustaleń włoskich mediów, na jakie powołuje się portal TVN24, aż 34 z 40 ofiar znaleziono tuż przy schodach, które prowadziły z najniższego poziomu lokalu. Okazuje się, że stopnie zostały zwężone o połowę (w trakcie remontu w 2015 roku). To bez wątpienia mogło utrudnić ewakuację poszkodowanych.

Nie zapakujesz kanapek już w nic innego. To prawdziwy game-changer

Nie żyje 40 osób. Właściciel baru przesłuchany. Ujawnili zeznania

Nie żyje 40 osób. Właściciel baru przesłuchany. Ujawnili zeznania

Sylwestrowy pożar w Szwajcarii. W lokalu była łatwopalna pianka

Kluczowy trop dotyczy sufitu. Jak podaje TVN24, reporter włoskiej telewizji publicznej RAI ustalił, że w lokalu zastosowano piankę dźwiękochłonną, która była łatwopalna. Według tych informacji, materiał miał się zająć od sztucznych ogni mocowanych do butelek szampana. Zginęło 40 osób, a ponad 100 zostało rannych.

Podczas specjalnego programu RAI (poświęconego tragedii) padła też informacja o zablokowanym wyjściu awaryjnym. Z ustaleń tamtejszych dziennikarzy wynika, że miało to zapobiegać wychodzeniu bez płacenia.

Brak inspekcji przeciwpożarowej od 2020 roku. Szereg zaniedbań w lokalu

W dyskusji w RAI poruszono także wątek lokalnych relacji. Reporterzy mówili o powiązaniach przedstawicieli władz Crans-Montany z właścicielem baru i wskazywali, że osoby odpowiedzialne za kontrole miały z nim grać w golfa. Burmistrz kurortu przyznał wcześniej, że w barze nie przeprowadzano inspekcji przeciwpożarowej od 2020 r. To dodatkowo wzmogło pytania o nadzór i standardy bezpieczeństwa w popularnym ośrodku.

W studiu padł mocny komentarz dyplomatyczny. Ambasador Włoch w Szwajcarii Gian Lorenzo Cornado oświadczył: „Gdyby zachowano tam minimum środków bezpieczeństwa, ci młodzi ludzie by żyli”. W programie wystąpiła również adwokatka Annamaria Bernardini De Pace, która oceniła, że należy domagać się od Konfederacji Szwajcarskiej 50 mld euro odszkodowania za śmierć 40 osób i obrażenia u 116.

Aresztowania i przeszłość właścicieli baru w Szwajcarii.

Jak podaje „tvn24” (za włoskimi mediami), właściciel lokalu Jacques Moretti został już aresztowany. Jego żona trafiła natomiast do aresztu domowego, a wszystko z uwagi na opiekę nad 10-miesięcznym dzieckiem.

Media przypominają, że Moretti był wcześniej skazany za sutenerstwo, a wobec obojga małżonków toczyły się dwa śledztwa. Jedno miało dotyczyć zakupu luksusowej limuzyny z pieniędzy z funduszu wsparcia firm poszkodowanych w pandemii Covid-19.

116 poszkodowanych osób, w tym dwie Polki

Skala tragedii w Crans-Montanie jest międzynarodowa. Ofiary i ranni pochodzą z różnych krajów, a wśród 116 poszkodowanych są dwie Polki.

19-latek nie żyje. Sąsiad ujawnia, co działo się w budynku

19-latek nie żyje. Sąsiad ujawnia, co działo się w budynku

Szokujące ustalenia włoskich mediów o zwężonych schodach, łatwopalnym materiale i braku bieżących kontroli rysują obraz wielopiętrowych zaniedbań, które mogły przesądzić o dramatycznym bilansie feralnej nocy sylwestrowej.