Klaudia Zwolińska zwyciężczynią Plebiscytu „Przeglądu Sportowego”
Nie bez powodu Klaudia Zwolińska w Plebiscycie „Przeglądu Sportowego” wyprzedziła wielu polskich sportowców, którzy także mają za sobą świetny rok. 27-letnia kajakarka została podwójną mistrzynią świata w kajakarstwie górskim w Australii (C1 i K1), co jest historycznym osiągnięciem dla polskiego sportu, zdobyła również brązowy medal w kajak crossie, jednak Mateusz Borek nie ukrywa, że nie była jego faworytką do zwycięstwa.
Dalszy ciąg materiału pod wideo
Borek jasno o wynikach Plebiscytu „Przeglądu Sportowego”
— Ja bardzo pani Klaudii gratuluję, po pierwsze medali […]. Natomiast wydaje mi się, że są takie sporty i są takie osiągnięcia, które wykraczają daleko poza polski rynek. Jestem bardzo ciekawy, jakbyśmy dziś zrobi taką sondę na ulicach nie tylko Warszawy, tylko wszystkich polskich miast, to wydaje mi się, że jednak wielu sportowców, mimo tego zwycięstwa, jest zdecydowanie bardziej rozpoznawalnych od pani Klaudii — nie krył Mateusz Borek w Kanale Sportowym.
— Wydaje mi się, wygrywasz Wimbledon — przechodzisz do wieczności — już tego ci nigdy nikt nie zabierze, o tym mówi cały świat, w tenisa gra cały świat i wydaje mi się, że jednak Iga była zdecydowaną faworytką. Być może to jest też tak, że ten elektorat Igi Świątek, Zmarzlika, Kubicy, Leona czy Lewandowskiego jest dziś mniej aktywny. Jest przekonany, że wielki idol i tak te głosy dostanie — dodał Borek, sugerując, skąd sportowcy, którzy jego zdaniem być może bardziej zasłużyli na zwycięstwo w Plebiscycie „Przeglądu Sportowego”, go nie wygrały.
Mateusz Borek jasno o swoim faworycie
Komentator sportowy jasno zaznaczył też, że jego zdaniem Klaudia Zwolińska bez powodu „oberwała” od kibiców Igi Świątek i Roberta Lewandowskiego, którym nie spodobało się to, że zajęła wspomniane pierwsze miejsce. Borek jasno wyznał, że jego faworytką była Iga Świątek.
— Mam wielki respekt do każdego polskiego sportowca, który wylewa codzienne pot, ciężko pracuje, jedzie na mistrzostwa Polski, potem Europy i świata, i jest w stanie wywalczyć medale, jednak wydaje mi się, że gdybym ja miał decydować […] Byłem przekonany, że to się rozstrzygnie pomiędzy Igą Świątek a Bartoszem Zmarzlikiem, ze wskazaniem na Igę — zaznaczył Mateusz Borek, dopytując kolegów w studio, którzy byli na Gali Mistrzów Sportu w Teatrze Wielkim w Warszawie, czy faktycznie bankiet był na stojąco. Zaznaczył wtedy, że uważa to za nieeleganckie.
Za to Borek krytykuje Bal Mistrzów Sportu
— To mi się do końca nie podoba, jest nieeleganckie, zapraszasz ludzi do Teatru Wielkiego, zapraszasz kobiety z racji jakby no prestiżu imprezy. One przychodzą wieczorem do teatru i nie dajesz im szansy, żeby miały krzesło czy fotel, by odpocząć. Tutaj, jakbym mógł podpowiedzieć, organizatorom, to bym zmienił — nie krył Borek, który nie pojawił się na jubileuszowej Gali Mistrzów Sportu, słuchając, jak jego koledzy zachwalają organizację wydarzenia oraz jego prestiż.