Jest rok 1945. Cały świat (no może prawie cały) cieszy się z zakończenia wojny i nasłuchuje wieści z rozpoczynającego się w niemieckiej Norymberdze procesu niemieckich zbrodniarzy. W tajnym więzieniu wojskowym mieści się teraz niemal wszystko, co pozostało z nazistowskiego imperium. Dwudziestu kilku mężczyzn, którzy, z tych, co przeżyli, ponosili największą odpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez Niemców w czasach II wojny światowej. Jakże niepozornych i nijakich. Z wyjątkiem jednego.
„Miesiące spędzone w zamknięciu uwolniły go od narkotyków i otyłości, a dały szansę na refleksję i obmyślenie obrony. Był teraz dużo bystrzejszy niż w ostatnich latach wojny…” – czytamy w książce „Norymberga. Naziści oczami psychiatry”
„Norymberga” nie jest klasyczną rekonstrukcją procesu (taką, jaką przeprowadził na przykład Jerzy Antczak w znakomitym polskim filmie „Epilog norymberski” z 1970 roku), lecz „niebezpieczną grą umysłów” między nazistowskim zbrodniarzem Hermannem Göringiem a amerykańskim psychiatrą Douglasem Kelleyem, odpowiedzialnym za ocenę stanu psychicznego oskarżonych.
Russell Crowe jako Hermann Göring tworzy fenomenalną, hipnotyzującą i momentami przerażającą kreację, którą już teraz zalicza się do najlepszych w jego karierze. Film mógłby być nawet oscarową produkcją, gdyby nie Rami Malek w roli psychiatry, który pogrążył „Norymbergę” w oczach wielu krytyków. Ale można przymknąć na niego jedno oko i podziwiać popis aktorski Russella Crowe.
Co ciekawe, „Norymberga” wciąż cieszy się jeszcze dużą popularnością w polskich kinach (podczas poprzedniego weekendu zajmowała 7. miejsce). W sumie na dużym ekranie obejrzało ją blisko 300 tysięcy widzów. Od 13 stycznia film będzie już można wypożyczyć na platformie TVP VOD.