„Gra o tron” jest jednym z najpopularniejszych i najbardziej zachwalanych seriali w historii. Produkcja ma jeden poważny problem – finałowy sezon, którego dramatycznie niskie noty odstają od pozostałych, wysoko ocenianych sezonów. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest fakt, że twórcy serialu wyprzedzili materiał źródłowy, na którym bazowali. Scenarzyści musieli samodzielnie wymyślić całą drogę prowadzącą do finału, co przełożyło się na spłycenie dialogów, logiczne skróty i wrażenie pośpiechu.

Fani serialu nie poprzestali na wyrazach rozczarowania. W 2019 r. ogromną popularność zdobyła petycja domagająca się nakręcenia 8. sezonu „Gry o tron” od nowa, ale z udziałem „kompetentnych scenarzystów”. Fani chcieli całkowicie wykreślić wydarzenia z finału. Inicjatywa zebrała ponad 1,8 mln podpisów i stała się jedną z najpopularniejszych petycji w historii popkultury. Stanowisko HBO było jednak niezmienne – wizja twórców to ostateczna wersja 8. sezonu „Gry o tron”.

Potwory, gofry i laboratoria. Tak fani żegnają „Stranger Things”

Do słynnej petycji odniósł się Kit Harington, czyli serialowy Jon Snow. Aktor w styczniowym wywiadzie udzielonym „New York Times” powiedział, że poczuł się inicjatywa fanów głęboko go uraziła.

– To mnie szczerze rozgniewało. Jak śmiecie? Wybaczcie, ale tak właśnie czuję. Uważam, że był to poziom idiotyzmu, jaki może zrodzić się tylko w mediach społecznościowych – powiedział aktor.

Harington ujawnił, że w trakcie emisji finałowego sezonu „Gry o tron” był na odwyku. Kiedy go opuścił, był zszokowany falą negatywnych opinii na temat zakończenia serialu. Aktor miał w pamięci, jak dużą ilość pracy wykonał on i ekipa filmowa. Harington wspomniał, że nakręcenie jednej ze scen bitewnych zajęło 55 dni zdjęciowych z rzędu.