Zdarzenie miało miejsce w nocy ze środy na czwartek na ul. Przestrzennej w Dąbiu. Kierowca nagle stracił tam panowanie nad pojazdem. Auto wpadło w poślizg, wyjechało z drogi, odbiło się od drzewa i wylądowało na dachu w rowie wypełnionym wodą — relacjonuje lokalny portal, przywołując słowa matki kierowcy.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Gdzie miało miejsce zdarzenie?
Jakie obrażenia odniósł kierowca?
Co robił kierowca po wypadku?
Jaką prośbę skierował kierowca do innych kierowców?
Jak się okazuje, samochód ten to znany z filmiku „Ale urwał” Ford Fiesta. Kierowca, pan Michał, opisał później zdarzenie we wpisie na portalu X. Zaznaczył on, że miał dużo szczęścia m.in. dlatego, że nie zakleszczył się w pojeździe, nie stracił przytomności, a jedyny uraz, którego doznał, to złamanie obojczyka. Podkreślił również, że „na szczęście” miał zapięte pasy.
Kierowca kultowego forda apeluje. „Czasem tyle wystarczy”
Pan Michał zwraca uwagę jednak na inny problem. Relacjonuje on, że udało mu się wydostać z auta, pod wodą zginął jednak jego telefon. Aby zawiadomić służby, mężczyzna stanął na drodze i machał do przejeżdżających aut, licząc, że ktoś się zatrzyma i wykona telefon. Tak się jednak nie stało.
„Przez kilkanaście minut nikt tego nie zrobił. Jedyna opcja, jaka mi pozostała to 40 minut iść do domu, w którym spali rodzice, żeby ich obudzić i wezwać pogotowie. Na zewnątrz było -10 st. C, a ja wszystkie ubrania miałem chwile wcześniej zanurzone w wodzie, więc nietrudno się domyślić, że momentalnie się zamroziły” — pisze kierowca.
„Bardzo ważny apel. Jeśli widzicie kogoś, kto do was macha w nocy na środku drogi przy takiej temperaturze to zatrzymajcie się, otwórzcie szybę i spytajcie, co się stało. Czasem tyle wystarczy, by uratować komuś życie” — zaapelował pan Michał.