[Chiringuito] Chciałbym zapytać cię o finał Superpucharu Hiszpanii. Oglądałeś go? I czy, oglądając go, nie byłeś trochę wściekły, że to nie Atlético w nim grało?
Przede wszystkim chciałbym przeprosić pana Florentino i również przeprosić pana Viníciusa za incydent z moim udziałem, którego byli świadkami. Bez dwóch zdań to nie było dobre z mojej strony, by postawić się w tym miejscu i przyznaję, że nie zachowałm się dobrze. Dalej, cóż, nie. Drużyna, która wygrywa, zasługuje na awans, oni wygrali i zasłużyli na awans. Jak widzieliśmy, byli bliscy wyrównania w końcówce. Zawsze walczą, jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Barcelona znajduje się w bardzo dobrym momencie, ma świetnych zawodników i trenera, który ma jasne pomysły. To drużyna, która podąża za bardzo dobrym pomysłem gry. Wynikiem tego są trofea, które wygrywają.
[COPE] Po tej prośbie o wybaczenie, którą właśnie usłyszeliśmy, nie wiem, czy wydaje ci się przesadzone…
To były przeprosiny, nie proszę o wybaczenie.
Tak, przeprosiny. Wydaje ci się przesadzone, że Xabi Alonso powiedział, że nie byłeś przykładem dobrego sportowca?
Nie. Myślę, że nie mam nic więcej do dodania.
* * *
Przypomnijmy, że chodzi o sytuację z czwartkowego półfinału Superpucharu Hiszpanii, kiedy Simeone i Vinícius znaleźli się przy tej samej linii bocznej. Brazylijczyk miał jako pierwszy zacząć zaczepiać szkoleniowca Atlético. Trener początkowo wszedł w tę grę, ale przy kolejnych przytykach Viníciusa postanowił zwrócić się do sędziego technicznego i złożyć skargę. Jak relacjonował Paco González w Tiempo de Juego widać rzekomo wyraźnie, jak Simeone zwraca się do piłkarza Realu Madryt słowami: „Florentino cię wyrzuci, zapamiętaj, co mówię”.