Śledztwo ruszyło błyskawicznie, ale prawda okazała się bardziej przerażająca, niż ktokolwiek mógł przypuszczać. Gdy reporterzy dziennika „BILD” dzwonili do drzwi sąsiadów, jeden z lokatorów zaprosił ich do środka i spokojnie opowiadał o ofierze. Kilkadziesiąt minut później do tego samego mieszkania zapukała policja. Tym razem z kajdankami.

Krew spływała po ścianach. Dramatyczne zgłoszenie lokatorki

Podczas gdy inni przygotowywali się do powitania Nowego Roku, lokatorka z pierwszego piętra w dzielnicy Niederpleis dokonała przerażającego odkrycia. Około godziny 18:10 zauważyła, że z sufitu jej mieszkania zaczyna kapać krew, która następnie spływała po ścianach. Natychmiast powiadomiła służby ratunkowe.

Na miejsce przybyły policja i straż pożarna. Po otwarciu mieszkania na piętrze ratownicy natrafili na zwłoki mężczyzny. Leżał w ogromnej kałuży krwi. Już na pierwszy rzut oka było jasne, że nie doszło do śmierci z przyczyn naturalnych.

Zabójstwo w sylwestra. Na miejsce wezwano wydział zabójstw

Policja w Bonn oraz prokuratura w Bonn jeszcze tego samego wieczoru wszczęły śledztwo w sprawie podejrzenia zabójstwa.

„Szybko pojawiły się przesłanki wskazujące na udział w przestępstwie, dlatego wezwano wydział zabójstw ” – powiedział rzecznik policji dziennikowi „BILD”.

Śledczy zabezpieczali dowody i próbowali odtworzyć przebieg zdarzeń. Motyw zbrodni pozostawał niejasny, podobnie jak relacje ofiary z osobami z jej otoczenia.

Reporterzy zapukali do drzwi. Rozmawiali z domniemanym zabójcą

2 stycznia, niecałe 48 godzin po zbrodni, reporterzy „BILD” pojawili się w bloku w Sankt Augustin. Chcieli dowiedzieć się więcej od sąsiadów zamordowanego emeryta.

Jednym z rozmówców był 30-letni Alex B., który zaprosił dziennikarzy do swojego salonu.

„Tak, znam tę osobę” – powiedział B. Po tych słowach odwrócił wzrok, wyglądał na zdenerwowanego i usiadł przed telewizorem. Dziennikarze nie wiedzieli jeszcze, że rozmawiają z domniemanym sprawcą zbrodni.

Niecałe 30 minut później do jego drzwi zapukała policja. Funkcjonariusze założyli kajdanki bezrobotnemu malarzowi i zabrali go z mieszkania.

Ofiara i podejrzany mieszkali w tym samym bloku

Jak ustalił „BILD”, podejrzany i ofiara mieszkali w tym samym wieżowcu liczącym 88 mieszkań. Alex B. od kilku miesięcy mieszkał na siódmym piętrze razem z babcią. Zamordowany Heinz N. zajmował mieszkanie na drugim piętrze.

„Pan N. był miłym człowiekiem” – mówi jeden z lokatorów. Emeryt był rozwiedziony i mieszkał samotnie od dwóch lat. Według sąsiadów Alex B. bywał u niego często:

Zazwyczaj pili razem alkohol

Kłótnia, trzaski i makabryczne odkrycie

To, co miało być spokojnym popołudniem sylwestrowym, przerodziło się w dramat. Między mężczyznami doszło do gwałtownej kłótni, której przyczyna nie jest znana. Sąsiedzi słyszeli głośne trzaski dobiegające z mieszkania Heinza N.

Chwilę po godzinie 18:00 lokatorka z piętra niżej zobaczyła krew spływającą po ścianie.

Świadek relacjonował później:

Funkcjonariusz , który wyszedł z mieszkania, był blady jak ściana…

Sekcja zwłok nie pozostawia wątpliwości

Prokuratura w Bonn potwierdziła, że wyniki sekcji zwłok są już znane. Rzecznik Martin Kriebisch poinformował:

Przyczyną śmierci jest rozległe urazowe uszkodzenie mózgu, będące następstwem urazu tępego narzędzia

Alex B. przebywa obecnie w areszcie pod zarzutem zabójstwa. Jak dotąd nie odniósł się do stawianych mu zarzutów. Jego adwokat, Lena Schruff, powiedziała dziennikowi „BILD”:

Pilnie analizuję legalność jego tymczasowego aresztowania

Artykuł powstał na podstawie tłumaczenia tekstu z serwisu Bild.de. Jego autorami są Mario Jungling i Georgios Xanthopoulos

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco!  Obserwuj nas w Wiadomościach Google.