Andrzej Wasilewicz jedną rolą zaskarbił sobie sympatię tysięcy widzów
Urodzony w 1951 roku Andrzej Wasilewicz ukończył warszawską szkołę teatralną. Jeszcze w trakcie studiów wziął udział w produkcji, która przyniosła mu ogromną popularność. Mowa tu oczywiście o filmie „Nie ma mocnych” i roli Zenka Adamca.
„Ludzie kojarzyli moją twarz. Nie zawsze wiedzieli skąd” – mówił aktor żartobliwie w rozmowie z „Życiem na gorąco”.
Wspomniana rola sprawiła, że Wasilewicz stał się obiektem westchnień wielu kobiet. Sam twierdzi, jednak, że nigdy nadmiernie nie wykorzystywał zainteresowania płci pięknej.
Agnieszka Kaczorowska wskazuje jednego celebrytę z ogromnym potencjałem do wygranej w „Tańcu z gwiazdami”pomponik.pl
Andrzej Wasilewicz niespodziewanie wyjechał z kraju. Na życie zarabiał w nietypowy sposób
Choć zawodowo Andrzejowi Wasilewiczowi układało się całkiem dobrze, to nieco inaczej sprawa miała się w przypadku spraw prywatnych. Aktor nie mógł pozwolić sobie na zakup mieszkania w kraju. Postanowił więc wyjechać za granicę – najpierw do Francji, potem do Niemiec, a ostatecznie zamieszkał w USA.
Za oceanem Wasilewicz nie był już gwiazdą kina. Podjął się więc studiów filmowych oraz pracy w barze. Przygodę tę aktor wspominał z wielkim sentymentem.
„W dzień studiowałem reżyserię filmową, w nocy zarabiałem. Musiałem utrzymać rodzinę. Z pracy barmana były spore pieniądze. To był dla mnie teatr jednego aktora. W Ameryce barman odgrywa rolę księdza, psychologa, przyjaciela. Byłem legendą jako barman. [..] Ten bar był miejscem kultowym. Chociaż wyglądał jak chatka Baby Jagi” – mówił na łamach „Życia na gorąco”.
Anna Dymna po latach spotkała Andrzeja Wasilewicza. Nie poznała go
Andrzej Wasilewicz na powrót do kraju zdecydował się pod koniec lat 90. Zagrał wtedy w filmie „Szczęśliwego Nowego Jorku”. Nie osiadł jednak na stałe w ojczyźnie.
Niestety z czasem Wasilewicz zaczął podupadać na zdrowiu. Choroba powoli odbierała mu radość z życia i sprawiała, że zmienił się jego wygląd.
Po latach aktora spotkała na swojej drodze Anna Dymna, która w filmie „Nie ma mocnych” grała jego żonę.
„Przyglądał mi się jakiś mężczyzna, ale nie rozpoznałam w nim Andrzeja. Pamiętałam go jako witalnego, silnego, a ten był wychudzony, spowolniony, ledwo mówił” – wspominała aktorka w rozmowie z „Faktem”.
Andrzej Wasilewicz zmarł w 2016 roku. Miał zaledwie 65 lat.
Czytaj także:Halo! Wejdź na halotu.polsat.pl i nie przegap najświeższych informacji z poranka w Polsacie.
Zobacz też:
Słowa dziennikarki wprawiły ją w osłupienie. Nie pozostała jej dłużna
Anna Dymna wciąż kocha pierwszego męża, ale obecny nie ma z tym problemu. „Rozumie i akceptuje”
Anna Dymna przez wiele lat milczała ws. syna. W końcu prawda wyszła na jaw