Rosyjskiej armii w 2025 r. nie udało się zdobyć znaczących i użytecznych terenów, mimo że płaciła za to potworną cenę w ludziach — często wręcz wyniszczającą. Zdaniem naczelnego dowódcy Sił Zbrojnych Ukrainy generała Ołeksandra Syrskiego potwierdza to słuszność ukraińskiej strategii wojny na wyniszczenie, polegającej na zadawaniu wojskom Kremla maksymalnych strat. Syrski powiedział to w oświadczeniu z 13 stycznia.
Jak podkreślił, rosyjskie najwyższe dowództwo w ostatnich dwunastu miesiącach postawiło sobie za cel zakończenie wojny poprzez całkowite opanowanie południowych i wschodnich regionów Ukrainy: Doniecka, Ługańska, Chersonia i Zaporoża, a także — według planów — przejęcie dużego portu morskiego w Odessie. Rosja nie zrealizowała jednak żadnego z tych kluczowych celów. Syrski napisał o tym w podsumowaniu 12 miesięcy, opublikowanym w jego mediach społecznościowych oraz w kanałach informacyjnych ukraińskiej armii.
— powiedział Syrski.
Według niego Rosja „krwawi i grzęźnie”, a jej ofensywy sypią się, bo brakuje ludzi. Ale w Ukrainie rośnie bunt przeciw generałowi „twardej ręki” — krytycy zarzucają mu bezwzględne dowodzenie i kosztowne decyzje, które mogą drogo kosztować własną armię.
Według większości niezależnych analityków w 2025 r. siły Federacji Rosyjskiej — dysponując w Ukrainie 600–700 tys. żołnierzy — prowadziły działania głównie przy użyciu taktyk szturmów na krótkim dystansie, opartych w dużej mierze na piechocie. W ich wyniku Rosjanie zdobyli od 5 do 5,5 tys. km kw. ukraińskiego terytorium. To niecały 1 proc. całej powierzchni Ukrainy.
Syrski stwierdził, że cena, jaką Moskwa zapłaciła za te zdobycze — według wyliczeń ukraińskiej armii — to co najmniej 418 tys. żołnierzy zabitych albo ciężko rannych w walce. Podobne szacunki podają niezależne grupy monitorujące przebieg wojny oraz brytyjskie Ministerstwo Obrony.
Nagrania z ukraińskich jednostek bojowych oraz relacje żołnierzy w ukraińskich mediach wskazują, że głównym źródłem rosyjskich strat są obecnie drony:
- FPV — czyli sterowane z perspektywy „pierwszej osoby”,
- drony bombowe
- i drony rozpoznawcze.
Początkowo były one używane jako środek awaryjny, który miał zwiększyć siłę ognia ukraińskiej piechoty na froncie po tym, jak pod koniec 2023 r. USA wstrzymały dostawy amunicji artyleryjskiej dla Ukrainy. Dziś drony — w 95–99 proc. produkcji krajowej — odpowiadają, według operatorów, za co najmniej połowę wszystkich rosyjskich zabitych i rannych.
Rosja zdobywa, ale płaci krwią
Syrski twierdzi, że wysoka skuteczność ukraińskiej obrony wielokrotnie zmuszała planistów Kremla do przesuwania, a czasem nawet odwoływania dużych ofensyw — po prostu dlatego, że rosyjskim oddziałom szturmowym zaczynało brakować ludzi do przeprowadzania kolejnych ataków.
— Ten rok pokazał, że potrafimy systematycznie wyczerpywać przeciwnika i znacząco ograniczać jego potencjał. Siły obrony nie pozwoliły agresorowi zrealizować planów, utrzymały strategiczne pozycje Ukrainy i przygotowały grunt pod dalsze operacje — powiedział.
Choć w 2025 r. inicjatywa należała raczej do Rosji, a jej wojska osiągnęły ograniczone, lecz realne postępy terenowe, Ukraina również przeprowadzała lokalne kontrataki i odzyskiwała utracone obszary. Najbardziej widoczne działania tego typu miały miejsce na wschodzie, w rejonie miasta Pokrowsk — jednego z głównych rosyjskich celów od połowy 2023 r.

Ukraiński żołnierz w regionie Zaporoże celuje z haubicy 122 mm D-30 w kierunku wojsk rosyjskich w Pokrowsku w regionie Doniecka w Ukrainie, 20 listopada 2025 r.Dmytro Smolienko/Ukrinform / PAP
Podczas walk wokół wsi Dobropillia na północny wschód od Pokrowska (w lipcu i sierpniu) ukraińskie kontrataki okrążyły i zniszczyły setki rosyjskich piechurów, którzy wcześniej przedostali się na tyły ukraińskich pozycji. W podobnej operacji obronnej jesienią (październik–listopad) rosyjskie oddziały piechoty przeniknęły aż do centrum Pokrowska, jednak w grudniu zostały wyparte przez ukraińskie wojska szturmowe.
Syrski powtórzył tezę, którą on oraz inni wysocy oficerowie armii ukraińskiej podnosili na początku stycznia: że ukraińskie siły po raz pierwszy w tej wojnie zabijają i ranią rosyjskich żołnierzy szybciej, niż Kreml jest w stanie ich zrekrutować.
Jeśli to prawda, taki wskaźnik może stać się punktem krytycznym dla rosyjskiej armii — zwłaszcza że rosyjskie władze muszą stale pokazywać jakieś zdobycze terytorialne, by móc utrzymywać narrację, że Rosja — choć powoli — konsekwentnie i nieuchronnie zmierza do zwycięstwa.
Absurdalne raporty rosyjskiego MON
Według niezależnych analityków ukraińskie twierdzenia o tym, że Rosji może zaczynać brakować ludzi, są możliwe. Dobrze udokumentowane są przypadki, gdy rosyjskie jednostki ponosiły wręcz masakryczne straty — często widać to na nagraniach z ukraińskich dronów przeprowadzających ataki rojowe na rosyjską piechotę zaskoczoną na otwartym terenie.

Cmentarz z grobami rosyjskich weteranów poległych w trakcie rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Władywostok, Rosja, 22 września 2025 r.Nanna Heitmann / East News
Z kolei rosyjskie media i wysocy urzędnicy od czasu inwazji na Ukrainę w lutym 2022 r. konsekwentnie utrzymują, że Rosja nigdy nie miała problemu ze znalezieniem ochotników do walki, że społeczeństwo popiera wojnę, a straty Ukrainy są znacznie większe niż rosyjskie.
Większość niezależnych analityków podaje w wątpliwość wiarygodność rosyjskich oficjalnych danych o ukraińskich stratach. We wtorek 13 stycznia rosyjskie Ministerstwo Obrony poinformowało, że od początku działań wojennych rosyjskie wojska zniszczyły 670 ukraińskich samolotów bojowych i 283 śmigłowce bojowe. Gdyby te liczby były prawdziwe, oznaczałoby to, że Rosja zestrzeliła całą ukraińską flotę lotniczą… czterokrotnie.
Cena wojny: braki i zmęczenie
Syrski tak podsumował rok 2025 dla ukraińskiej armii:
Przetrwaliśmy, ponieważ nasi żołnierze pracowali na granicy możliwości, z pełnym poświęceniem, zadając okupantom maksymalne straty… Dzięki skutecznej pracy bojowej Sił Obronnych wróg od dłuższego czasu nie jest w stanie zwiększyć swojego zgrupowania [liczebności sił w Ukrainie].
Generał tylko pośrednio odniósł się do ukraińskich strat, które są pilnie strzeżoną tajemnicą państwową — między innymi ze względu na ich wpływ na planowanie wojskowe, politykę wewnętrzną i morale społeczeństwa. W komunikacie podał jedynie, że straty osobowe armii ukraińskiej spadły w 2025 r. o 13 proc. w porównaniu z 2024 r.
Braki kadrowe w Siłach Zbrojnych Ukrainy mają charakter chroniczny. Wynikają m.in. z nieefektywnej rekrutacji, kontrowersyjnego prawa zakazującego poboru mężczyzn w wieku 18–24 lat, braku systemowych zasad odpoczynku i regeneracji w większości jednostek, a także z masowych dezercji — szczególnie wśród tych, którzy na początku wojny zgłosili się na ochotnika, a po latach frontowej służby nie mieli możliwości przeniesienia się na bezpieczniejsze stanowiska.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Młodzi oficerowie kontra generał
W armii Syrski ma opinię dowódcy „starej szkoły”: kładącego nacisk na dyscyplinę i szukającego zwycięstwa poprzez operacje na dużą skalę. W okresie wrzesień–grudzień 2022 r. dowodził dwiema najbardziej udanymi ukraińskimi kontrofensywami tej wojny — w obwodach charkowskim i chersońskim.
Krytycy Syrskiego oskarżają go o mikrozarządzanie jednostkami na linii frontu oraz omijanie średniego szczebla dowodzenia, by wydawać bezpośrednie rozkazy nawet w drobnych starciach. Wielu z nich to młodsi oficerowie, którzy awansowali dzięki umiejętnościom taktycznym i charyzmie, a nie stażowi, a także politycy czy aktywiści społeczni. Według nich generał „wysysa ludzi i sprzęt” z istniejących formacji, by tworzyć elitarne oddziały szturmowe podporządkowane bezpośrednio jemu — i to one coraz częściej realizują jego kontrataki.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, podczas styczniowej roszady na szczytach aparatu bezpieczeństwa, przeniósł lub przyjął rezygnacje kilku kluczowych osób — m.in. szefa wywiadu państwowego, szefa administracji prezydenckiej oraz kierownictwa Ministerstwa Obrony. Syrski natomiast pozostał na stanowisku naczelnego dowódcy.