Dziewiąty etap Rajdu Dakar 2026 oznaczał dla zawodników pierwszą część maratonu. Do pokonania mieli 122 kilometry dojazdówki oraz 410 kilometrów odcinka specjalnego z Wadi ad Dawasir na prowizoryczny maratoński biwak na pustyni.
Absolutnie niesamowitym tempem od samego startu jechali Eryk Goczał i Szymon Gospodarczyk. Sportowa złość po poniedziałkowych problemach niosła ich jak na skrzydłach po wydmach i kamieniach. Załoga Energylandia Rally Team wygrała etap w klasyfikacji generalnej, udowadniając wszystkim swój ogromny potencjał i niesamowitą prędkość.
ZOBACZ WIDEO: Boruc wkręcił Fabiańskiego w szatni Legii. „Weź wstań…”
– Spełniłem moje ogromne marzenie. Wjechaliśmy na metę i tablica z wynikami pokazała, że mamy najlepszy czas. Trudno opisać słowami to, co wtedy poczułem. Atakowałem tak bardzo, jak tylko mogłem. Szymon wykonał niesamowitą pracę. Nawigacja była bardzo trudna, a my pojechaliśmy dokładnie tak, jak powinniśmy, mijając przy okazji rywali. Zaryzykowaliśmy z ciśnieniem opon, ale to się opłaciło. Na wydmach mieliśmy przez to dużą przewagę. Nasza bestia zasłużyła na odpoczynek, a ja… nie wiem, czy dzisiaj zasnę – powiedział na mecie Eryk Goczał.
– Wygraliśmy dziewiąty etap Rajdu Dakar. Nie jestem w stanie opisać, jak się teraz czuję. Eryk jechał niesamowicie, ale wytrzymaliśmy to. Widziałem, że w jednej sekcji wiele załóg miało ogromne problemy nawigacyjne. Wiedziałem, że to moment, w którym muszę być bardzo skupiony. Szybko odnaleźliśmy właściwą drogę i mogliśmy jechać dalej. Taka jazda bywa bolesna dla organizmu, ale to nie ma w tym momencie żadnego znaczenia. Jechaliśmy przez cudowne kaniony i wysokie wydmy. To był piękny etap, a my daliśmy na nim z siebie wszystko. Po poniedziałkowych problemach wygrywamy – to niesamowite uczucie – dodał Szymon Gospodarczyk.
To nie koniec dobrych informacji dla polskich kibiców. Drugie miejsce na etapie zajęli Michał Goczał i Diego Ortega – kolejna załoga polskiego, rodzinnego zespołu Energylandia Rally Team. Dublet w klasyfikacji generalnej, wśród najlepszych zawodników i największych zespołów fabrycznych na świecie, to niesamowity sukces Polaków.
Energylandia Rally Team kolejny raz udowodniła, że niemożliwe nie istnieje i ciężką pracą, w pogoni za marzeniami, można osiągać rzeczy, o których inni nawet by nie pomyśleli. Warto zaznaczyć, że Eryk Goczał jest dopiero drugim Polakiem w historii, który wygrał etap Rajdu Dakar w klasyfikacji generalnej. Wcześniej, 14 lat temu, dokonał tego Krzysztof Hołowczyc.
Co więcej, nigdy dotąd dwóch polskich kierowców nie zajęło dwóch pierwszych miejsc. Ten dzień to historyczny moment dla polskiego motorsportu.
Po dziewiątym etapie w klasyfikacji samochodów doszło do zmiany lidera. Nasser Al-Attiyah spadł na trzecią lokatę, a świetna jazda duetu kierowców Forda sprawiła, że Nani Roma znalazł się na czele „generalki”, a drugi jest Carlos Sainz. Obu Hiszpanów dzieli tylko 57 sekund. Trzeci Al-Attiyah traci do Romy 1 minutę i 10 sekund.
Wśród motocyklistów we wtorek najszybszy był Tosha Schareina, a jako drugi do mety dojechał Daniel Sanders. To Australijczyk miał powody do zadowolenia, bo po jednym dniu przerwy odzyskał prowadzenie w klasyfikacji generalnej Dakaru. Problemy dopadły Konrada Dąbrowskiego. Polak ukończył etap z 70. wynikiem, przez co spadł w ogólnych rezultatach na szesnastą pozycję.
W środę zawodnicy zmierzą się z dziesiątym etapem Rajdu Dakar 2026. Będzie to druga część maratonu, która poprowadzi z biwaku na pustyni do Biszy. Załogi pokonają 47 kilometrów dojazdówki oraz 420 kilometrów odcinka specjalnego.