Jak na razie nic nie wskazuje na to, aby Rosja była poważnie zainteresowana zawieszeniem broni w Ukrainie, nie mówiąc już o ustępstwach w sprawie stałego porozumienia pokojowego. Patrząc na wydarzenia ostatnich dni, można jednak postawić tezę, że w 2026 r. podejście Kremla w tej kwestii może się znacząco zmienić.

Sugeruje to kilka zdarzeń, na czele z nową operacją ukraińskich sił, które jednej nocy przeprowadziły atak na aż trzy platformy wiertnicze Rosji operujące w rejonie Morza Kaspijskiego. To pierwsza tak duża operacja Kijowa w tej części Rosji, pokazująca, że praktycznie z tygodnia na tydzień rosną możliwości naszego sąsiada w zakresie dalekodystansowych ataków przeprowadzanych nie tylko za pomocą dronów, ale i coraz szerszej gamy rakiet. Możliwości, które w tym roku powinny wejść na jeszcze wyższy poziom.

Wielka Brytania to jeden z najważniejszych sojuszników Ukrainy, co Brytyjczycy pokazali, gdy jako pierwsi wysyłali swoje czołgi do pomocy w walce z rosyjską inwazją. I gdy udostępnili władzom w Kijowie zabójcze pociski manewrujące Storm Shadow.

Rakietowa współpraca obu krajów będzie kontynuowana w 2026 r. Dowiedzieliśmy się właśnie, że Brytyjczycy stworzą dla Ukrainy nowy taktyczny pocisk balistyczny o zasięgu ponad 500 km, przenoszący głowicę bojową o masie 200 kg i zdolny do operowania w środowisku o wysokim zakłócaniu elektronicznym.

Jak podkreśla brytyjski rząd, projekt ma być zrealizowany w ekspresowym tempie, a „pociski Nightfall będą mogły być wystrzeliwane z różnych pojazdów. Możliwe będzie szybkie wystrzelenie wielu pocisków i wycofanie się z miejsca prowadzenia ognia w ciągu kilku minut, co pozwoli siłom ukraińskim uderzyć w kluczowe cele wojskowe, zanim siły rosyjskie będą w stanie zareagować”.

Docelowo ma być produkowanych co najmniej 10 takich pocisków miesięcznie, każdy kosztujący 800 tys. funtów i, co ważne, pełna kontrola nad wybieranymi dla niego celami ma być w rękach ukraińskiej armii. To bardzo ważny aspekt tej inicjatywy, wiemy bowiem, że w przypadku amerykańskich pocisków balistycznych ATACMS Ukraińcy musieli koordynować ich użycie z Pentagonem.

>> Zobacz także: Atak balistyczny blisko polskiej granicy. Ukraina jest bezradna

Władze w Londynie dodają, że pierwsze trzy testowe egzemplarze pocisku mają być gotowe w ciągu 12 miesięcy, zatem niewykluczone, że jeszcze w tym roku zaliczy on pierwsze próby, a być może, przy odrobinie szczęścia, zacznie nawet walkę z siłami Rosji. Szanse na ten ostatni scenariusz wydają się jednak dosyć małe.

Rysie ruszają do walki z siłami Putina

Doniesienia w sprawie pocisku Nightfall to niejedyne dobre wieści, jakie pojawiły się ostatnio w kontekście wsparcia dla Ukrainy. Niemiecki Koncern Rheinmetall poinformował bowiem, że w ciągu najbliższych tygodni nasz sąsiad otrzyma pierwsze pięć egzemplarzy bojowych wozów piechoty Lynx, których zakup zostanie sfinansowany przez Niemcy.

Ukraińscy żołnierze długo czekali na dołączenie tych maszyn do walki, jako że jeszcze na początku 2025 r. Rysie [ang. lynx] rozpoczęły testy w Ukrainie. Testy, które najwyraźniej zostały zakończone pozytywnie i pojazd jest już gotowy na rozpoczęcie pełnoprawnej służby w ukraińskim wojsku.

KF41 Lynx

KF41 LynxRheinmetall

Jest to o tyle ważne wydarzenie, że KF41 Lynx ma stać się w przyszłości podstawowym bojowym wozem piechoty Ukrainy. Pojawienie się tych maszyn na froncie otworzy tym samym nowy rozdział w historii tamtejszych sił zbrojnych.

Lynx KF41 to nowoczesny wóz wyposażony w silnik o mocy 1140 KM, który zapewnia mu prędkość do 70 km na godz. oraz zasięg ok. 500 km na jednym tankowaniu. Dzięki zaawansowanemu zawieszeniu pojazd sprawdza się też w trudnym terenie, a modułowy system opancerzenia pozwala dostosować poziom ochrony do wymagań danej misji. Dodatkowym atutem jest możliwość wyposażenia pojazdu w aktywny system obrony Rheinmetall ADS, co podnosi bezpieczeństwo załogi, oraz naprawdę przestrony przedział dla pasażerów, znacząco ułatwiający transport do ośmiu żołnierzy.

Głównym uzbrojeniem Rysia jest działko kal. 30 lub 35 mm umieszczone na wieży bojowej, która, jak podaje firma Rheinmetall, zostanie przystosowana do konkretnych potrzeb ukraińskiej armii. Lynx to także wóz od podstaw zaprojektowany z myślą o jego modularnej rozbudowie, obejmującej zarówno fizyczną (opancerzenie, uzbrojenie), jak i wirtualną charakterystykę pojazdu, dotyczącą jego oprogramowania oraz innych ogólnie pojętych systemów cyfrowych na jego pokładzie.

Nowa broń przerzucona po cichu na front

Przy okazji nowego uzbrojenia dla Ukrainy warto też wspomnieć o jeszcze jednym takim sprzęcie, który po cichu został udostępniony naszemu sąsiadowi. Nie jest to zresztą pierwszy taki przypadek i po raz kolejny pokazuje, że z inwazją Rosji może walczyć broń, o której dziś zwyczajnie nie wiemy. W tym przypadku chodzi o mobilny system przeciwlotniczy oparty na wyrzutni pocisków Hellfire zamontowanej na pojeździe terenowym.

System ten, zaprojektowany do likwidacji dronów, śmigłowców oraz innych nisko latających celów, może pracować w każdych warunkach pogodowych i został oficjalnie pokazany światu zaledwie kilka miesięcy temu na targach zbrojeniowych w Australii. Nic nie wskazywało na to, że pojazd ten trafi na wyposażenie sił zbrojnych Ukrainy, a na pewno nie tak szybko. Ale, jak widzimy, maszyna bierze już aktywny udział w walkach.

Nowa broń to za mało — jest jeszcze jeden kluczowy czynnik

Zachodnia pomoc dla Ukrainy nie ustaje, ale i sama Ukraina również wykonała ogromną pracę, by własnymi siłami zwiększać swoje bojowe możliwości — szczególnie w zakresie dalekodystansowych ataków na odległość setek czy nawet kilku tysięcy kilometrów. I to bez czekania na zgodę swoich zachodnich sojuszników.

Wystarczy wspomnieć o takich inicjatywach, jak pociski manewrujące Long Neptune o zasięgu aż 1000 km, ogromne pociski FP-5 Flaming o zasięgu podobno nawet 3000 km i głowicy bojowej o masie ponad jednej tony, pociski Piekło będące hybrydą drona i pocisku manewrującego o zasięgu ok. 700 km czy pociski balistyczne Sapsan o głowicy bojowej o masie 480 kg. Te ostatnie, jak informował w grudniu sam prezydent Zełenski, są już używane w walce przeciwko siłom Putina.

Ukraina musi rozwiązać kluczową kwestię dotyczącą swojego rakietowego arsenału

Ukraina musi rozwiązać kluczową kwestię dotyczącą swojego rakietowego arsenałuEfrem Lukatsky/Associated Press/East News

Kluczowym elementem tego typu prac jest jednak nie tyle samo zaprojektowanie danej broni, co szybkie wdrożenie jej do seryjnej produkcji. Wpływ tej broni na proces pokojowy zależy m.in. od tego, jak szybko Ukraina będzie w stanie produkować wszystkie te nowe pociski i w tym roku przekonamy się, czy ukraińska zbrojeniówka jest w stanie sprostać rakietowym wymaganiom wojska.

Z tego, co wiemy, prace nad zwiększeniem rakietowych mocy przerobowych Ukrainy trwają co najmniej od pół roku i jeśli zakończą się powodzeniem, władze na Kremlu czeka bardzo trudny rok. Czy będzie on aż tak trudny, aby rzeczywiście zmusić Rosjan, by siedli do negocjacyjnego stołu z realną intencją wstrzymania lub zakończenia wojny? Trudno w tym momencie stwierdzić. Natomiast zmasowane rakietowe ataki Ukrainy mogą być bardzo istotnym czynnikiem w tym procesie.