Rosyjska wojna w Ukrainie trwa ponad 1418 dni, czyli dłużej niż walka Związku Radzieckiego (później w sojuszu z aliantami) z nazistowskimi Niemcami. W wielu publikacjach w rosyjskich mediach społecznościowych podkreślano, że Armii Czerwonej w tym czasie udało się obronić Moskwę, wyprzeć wojska Hitlera znad Wołgi aż do Berlina. Tymczasem armia Władimira Putina utknęła w obwodzie donieckim, zaledwie około 48 kilometrów od miejsca, z którego rozpoczęła ofensywę w lutym 2022 r. Wśród Z-patriotów i wojskowych analityków nie ma nastroju świętowania.

– Władimir Putin i urzędnicy Kremla starali się zbudować mit wojny w Ukrainie, oparty na narracji II wojny światowej. Chodziło o odtworzenie historii o dobrej Rosji walczącej z faszyzmem i zwyciężającej jak Związek Radziecki. Okazało się jednak, że nie ma czego świętować. Jest wojskowy wstyd i smutek. Ktokolwiek liczył na odbudowę rosyjskiego imperium, właśnie się zawiódł – komentuje dla Wirtualnej Polski Borys Tynka, publicysta i autor książek o Ukrainie, polski przewodnik po Odessie.

Nie zapakujesz kanapek już w nic innego. To prawdziwy game-changer Cały świat mówi o Oreszniku. Tak Kreml chce zaszantażować Zachód

Cały świat mówi o Oreszniku. Tak Kreml chce zaszantażować Zachód

Krytyczne głosy i wpisy kontrolowane przez Kreml

„1418 dni i nocy hańby. Dość” – plakaty z takim napisem pojawiły się na pomniku ofiar sowieckiego terroru w rosyjskim Tomsku. W niektórych ilustracjach na Telegramie Putin pokazywany jest na tle cmentarzy wojennych. Jak zauważa Tynka, w rosyjskich mediach pojawiły się krytyczne głosy i wpisy – jednak może to być krytyka kontrolowana z Kremla.

– Część programów propagandowych dopuszcza głosy podważające czas trwania wojny. Według źródeł, nie jest to przypadkowe, lecz ma służyć sondowaniu opinii publicznej i sprawdzaniu, na ile społeczeństwo akceptuje dalsze przedłużanie konfliktu – mówi dalej Tynka.

Zdaniem naszego rozmówcy, rosyjskie służby aktywnie korzystają z kanałów takich jak Telegram, by obserwować oddolne reakcje. – Analizowane są nawet drobne sygnały, takie jak emotikony smutku czy płaczu pojawiające się pod wpisami o czasie trwania wojny. Pozwala to wyczuć nastroje społeczne. Jeśli Moskwa i Sankt Petersburg nie reagują oburzeniem, oznacza to, że wojnę można ciągnąć dalej – podkreśla.

Rosjanie ruszyli z ofensywą. Chcą zdobyć "zdobyte" miasto

Rosjanie ruszyli z ofensywą. Chcą zdobyć „zdobyte” miasto

Rosyjskie straty i pękający mit „wielkiej wojny”

Rosyjski dział serwisu BBC wspólnie z portalem Mediazona oszacował, że w Ukrainie zginęło niemal 160 tys. rosyjskich żołnierzy. Według tych samych źródeł, łączna liczba zabitych i rannych może sięgać 352 tys. Z kolei rosyjski serwis The Insider przypomina, że w Ukrainie poległo co najmniej 19 rosyjskich generałów.

– Jestem pewien, że Putin nigdy, nawet w najgorszych koszmarach, nie wyobrażał sobie, że zdobycie Słowiańska i Kramatorska zajmie mu więcej czasu, niż Stalinowi zajęło zdobycie Berlina –  komentował Dmitrij Gudkow, członek antywojennego komitetu rosyjskiej opozycji na uchodźstwie.

Siłom rosyjskim nie udało się zdobyć żadnych ośrodków regionalnych, do których Moskwa zgłasza roszczenia. Mimo wielomiesięcznych wysiłków dyplomatycznych ze strony UE i presji Stanów Zjednoczonych w najbliższej przyszłości nie widać realnych szans na pokój. Dziennikarze zwracają uwagę, że jeszcze przed pełnoskalową inwazją Kreml uczynił pamięć o II wojnie światowej kamieniem węgielnym ideologii państwowej.

Ukraińska agencja UNIAN odnotowała 7 stycznia, w dniu prawosławnych obchodów Bożego Narodzenia, iż Putin powiedział dzieciom podczas nabożeństwa, że rosyjska armia realizuje „świętą misję” obrony Ojczyzny.

Renifery padły, mężczyźni zginęli, wsie upadają. Tego Kreml nie może pokazać

Renifery padły, mężczyźni zginęli, wsie upadają. Tego Kreml nie może pokazać

Gen. Syrski podsumowuje: Rosja nie zrealizowała kluczowych celów

13 stycznia podsumowanie działań wojennych z 2025 r. przedstawił Naczelny Dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy, generał Ołeksandr Syrski. Ujawnił, że ukraińskim obrońcom udało się w minionym roku zniweczyć rosyjskie plany zajęcia prawego brzegu obwodu chersońskiego oraz dotarcia do Odessy. Jak napisał Syrski na Facebooku, „miniony rok był dla Ukrainy ogromnym sprawdzianem”.

„Rosyjski agresor dążył do zakończenia wojny klęską Ukrainy, narzucając nam swoje warunki z pozycji siły. Próbował zająć pozostałe terytoria obwodów donieckiego, ługańskiego i zaporoskiego, prawy brzeg obwodu chersońskiego oraz dotrzeć do Odessy, by całkowicie odciąć nas od morza – podkreślił.

Jednocześnie, jak zaznaczył generał, Siły Obronne Ukrainy uniemożliwiły Rosjanom dokonanie przełomów i wielokrotnie zmuszały ich do przekładania terminów zaplanowanych operacji. „Przetrwaliśmy, bo nasi żołnierze walczyli na granicy wytrzymałości, z pełnym poświęceniem, zadając okupantom maksymalne straty i redukując armię wroga o ponad 418 tys. zabitych i rannych w ciągu roku” – podał gen. Syrski.

Jak informowała agencja UNIAN, pod koniec grudnia Syrski podawał, że liczebność rosyjskich wojsk inwazyjnych zaangażowanych w wojnę z Ukrainą wynosiła 710 tys. Rosji nie udało się jednak znacząco zwiększyć tego stanu z powodu ciągłych strat.

Tomasz Molga, dziennikarz Wirtualnej Polski