-
Daria Dalidowicz uciekła z rodziną z Białorusi do Polski z powodu represji politycznych wobec swojego ojca, byłego olimpijczyka.
-
Daria, mimo sportowych sukcesów, startuje jako reprezentantka uchodźców w biathlonie, gdyż nie ma jeszcze polskiego obywatelstwa.
-
Rodzina Dalidowiczów stara się o przyznanie polskiego obywatelstwa, licząc na szybkie rozstrzygnięcie przez prezydenta Karola Nawrockiego.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Rodzina Dalidowiczów, ze względu na opozycyjną działalność Siarhieja, znakomitego przed laty białoruskiego biegacza narciarskiego, miała w swoim kraju duże problemy. Do tego stopnia, że zdecydowali się wyjechać do Polski. Daria Dalidowicz miała wówczas 17 lat.
Białoruś zdecydowali się opuścić po tym jak pod koniec 2021 roku Daria straciła szansę wyjazdu na zimowe igrzyska olimpijskie do Pekinu. W swoim kraju uchodziła za wielki talent w biegach narciarskich, ale to nie dziwi, bo jest córką Siarhieja Dalidowicza.
Zuzanna Witych: Trudnością w naszym sporcie jest to, że pierwszy raz jedziemy na trasie dopiero na zawodach. WIDEOPolsat SportPolsat Sport
Legenda biegów narciarskich uciekła do Polski. Represje dotknęły jego córkę
To legenda biegów narciarskich na Białorusi. Dalidowicz aż siedem razy wystąpił w zimowych igrzyskach olimpijskich. Zajmował wysokie lokaty w mistrzostwach świata. Stawał na podium Pucharu Świata. Obecnie jest trenerem.
Nie mógł znieść tego, co zrobiono jego córce – w 2021 roku została zdyskwalifikowana na rok. Białoruska federacja dezaktywowała jej kod FIS, bez którego nie mogła startować. Straciła szansę walki o olimpijską kwalifikację. Zabrano jej marzenia. A wszystko dlatego, że jej ojciec był aktywnym krytykiem władzy za naszą wschodnią granicą. W 2020 roku brał on czynny udział w protestach ulicznych przeciw Alaksandrowi Łukaszence, do jakich doszło po wyborach. Opozycja uważała, że zostały sfałszowane.
Jego córka stała się ofiarą jego działalności opozycyjnej. Dyskwalifikacja Darii była jedną z form represji. Nie miał zatem wyjścia. Postanowił wraz z rodziną wyjechać z Białorusi. W marcu 2022 roku po agresji Rosji na Ukrainę samolotem z Mińska przez Moskwę cała rodzina dotarła do Warszawy. Głównie z myślą o Darii, która jest oczkiem w głowie Siarhieja. Chciał jej dać szansę na to, by mogła rozwijać się w sporcie. W załatwieniu wielu spraw w Polsce pomagała im wówczas Justyna Kowalczyk-Tekieli. Dalidowicze osiedlili się w Kościelisku i do dzisiaj tam mieszkają. Wciąż jednak nie mają polskiego obywatelstwa.
Uzyskała status uchodźcy
Daria chodziła do Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Zakopanem, w której ciągle uczy jej ojciec. Ona niedawno zmieniła klub i jest zawodniczką UKS 15 Jelenia Góra. Nie w biegach narciarskich, a w biathlonie.
By jego córka mogła startować w zawodach międzynarodowych i nie podchodziła pod zakaz, jaki został nałożony – w związku z wojną w Ukrainie – na rosyjskich i białoruskich sportowców, musiała zmienić status. Obecnie ma status uchodźcy. I to spowodowało wiele problemów.
Do tej pory reprezentacja uchodźców trzy razy startowała w letnich igrzyskach olimpijskich – 2016, 2020 i 2024. Nigdy jednak nie było jej w zimowych igrzyskach olimpijskich. I w Mediolanie oraz Cortinie d’Ampezzo też tak będzie, choć Dalidowicze kilka lat temu łudzili się, że jednak to się zmieni.
Tymczasem wiele lat zajęło im to, by w ogóle mogli startować w zawodach pod auspicjami Międzynarodowej Unii Biathlonu (IBU). Ta nie miała odpowiednich przepisów i zmieniała je dopiero z myślą o takich sportowcach, jak Daria. Dopiero w marcu 2025 roku dostała zgodę na starty w juniorskim Pucharze Świata i mistrzostwach świata juniorów jako zawodniczka reprezentacji uchodźców, stając się pionierką.
Niespodziewany debiut w Pucharze Świata. Stała się pionierką
Kilka dni temu Dalidowicz zadebiutowała w biegu sprinterskim w seniorskim Pucharze Świata w biathlonie w Oberhofie. Zajęła 68. miejsce.
– Zadebiutowałam w Pucharze Świata, ale bardziej czekałam na start w igrzyskach. Dziękuję jednak bardzo za to, że w ogóle mogę startować – powiedziała Dalidowicz w rozmowie z Interia Sport.
Debiut w Pucharze Świata był spontaniczny. Otrzymałam dziką kartę. Trener dzwonił mi wieczorem jednego dnia, czy chcę wystąpić, a ja musiałam szybko podjąć decyzję. Nie byłam przygotowana psychicznie na ten start, ale może to i dobrze, bo tyle nie myślałam. Puchar Świata jest świetny. Jest o wiele lepiej niż w Pucharze IBU. Jest niesamowita atmosfera. Byłam w szoku, jak było głośno
To dla zawodniczki, która na co dzień trenuje z reprezentacją Polski w kadrze B, duży krok naprzód. Jej sportowa przyszłość jeszcze kilka lat temu stanęła po znakiem zapytania, a dziś spokojnie buduje swoją pozycję w międzynarodowym biathlonie dzięki wsparciu Polskiego Związku Biathlonu, Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego i Polskiego Komitetu Olimpijskiego.
Od września 2024 roku jej przygotowania odbywają się w ramach jasno określonego i odpowiedzialnie zbudowanego systemu współpracy. Finansowanie i zaplecze organizacyjne zapewniają MKOl i PKOl, a proces szkoleniowcy jest nadzorowany przez PZBiath. Początkowo była w kadrze młodzieżowej naszego kraju, a obecnie jest w grupie seniorskiej.
Na co dzień Dalidowicz trenuje z Bartłomiejem Stanikiem, ale pierwsze kroki w biathlonie stawiała pod okiem Bartka Pawlikowskiego. Kiedy tylko jest w domu, to trenuje właśnie z nim, a także z tatą.
– Bartek Pawlikowski był moim trenerem w SMS. On mnie uczył strzelać. Był moim pierwszym trenerem w biathlonie – przyznała Daria.
PZBiath. nam bardzo pomaga. Gdybym nie była w kadrze, to miałabym problem, bo nie mam pozwolenia na przewożenie broni. Mogę z niej strzelać w zawodach, ale nie mogę jej przechowywać i przewozić
To pokłosie przepisów dotyczących Białorusinów i Rosjan. Zresztą dotyczy to także jej ojca, który jest trenerem w SMS.
Chcą otrzymać polskie obywatelstwo. Liczą na szybką decyzję Karola Nawrockiego
Dlatego tak potrzebne jest im polskie obywatelstwo. Nie starali się o nie, skoro dostali status uchodźców. Nie chcieli sobie komplikować drogi na igrzyska, ale też do szkolenia. Gdyby złożyli wniosek o przyznanie polskiego obywatelstwa zaraz po przyjeździe, musieliby czekać pewnie wiele lat, bo nie mieli żadnych powiązań z Polską. Byli jedynie politycznymi uchodźcami. Tymczasem bez szkolenia talent Darii przepadłby. Status uchodźcy otwierał za to inne możliwości, z których korzystali. Teraz mogą wykazać już związek z Polską, bo w naszym kraju mieszkają i pracują od czterech lat.
Nie wiem, jak działa przyznanie obywatelstwa. Rozmawiałam o tym z PZBiath, któremu na tym zależy. Nie składaliśmy na razie żadnych dokumentów, ale mamy już wszystkie zebrane. Pozostało je tylko wysłać, ale muszę być chwilę dłużej w domu, żebym mogła wszystko podpisać. Teraz w sezonie trudno o ten czas wolny. Chcemy złożyć dokumenty z całą rodziną. To nam może pomóc
– Zostajemy w Polsce, bo bardzo mi się podoba. Nie jest ławo zostawić swój kraj, ale to wszystko chyba było najgorsze dla moich rodziców. Ja tego tak nie odczułam. Oni musieli brać swoje dziecko, szukać szkoły, domu. Dla mnie to było trudne psychicznie, ale dałam radę. Teraz wszyscy w rodzinie pracują w Polsce – dodała.
Dalidowicze liczą na to, że jeśli rozpoczną proces przyznawania obywatelstwa, to prezydent Karol Nawrocki szybko złoży podpis. Celem Darii jest bowiem start w kolejnych igrzyskach. Już w polskich barwach. Przepadły już jej te w Pekinie (2022) i teraz w Mediolanie oraz Cortinie d’Ampezzo (2026).
– Mam nadzieję, że na kolejne igrzyska już jednak pojadę. Nie wiem jednak, jak to będzie wyglądało, bo stypendium, jakie teraz mam, kończy mi się po igrzyskach we Włoszech. Nie wiadomo, czy dostanę kolejne. Jeśli nie, to nie będę miała środków na treningi. Drogę otworzyłoby mi otrzymanie polskiego obywatelstwa. Myślę, że wtedy dostałabym się do kadry, bo już teraz trenuję z kadrą B – powiedziała 21-latka.
– Czuję się dobrze w biathlonie. Kiedy jednak nie wychodziło mi strzelanie, to jednak bardzo często znowu myślałam o biegach narciarskich. Jednak w nich jest nieco prościej – dodała.
Niedawno jej starsza siostra zamieszkała w Nowym Targu. Rodzina jest zatem blisko siebie. Nie jeżdżą na Białoruś, a w Polsce czują się bezpiecznie.
– Nie jeździmy na Białoruś, bo gdyby tata tam się pojawił, to od razu zamknęliby go w więzieniu. Nie żyjemy jednak w strachu. No, chyba że przed deportacją – przyznała Daria.
Niestety nie może sobie ona pozwolić na to, by żyć normalnie. Nie zarabia bowiem. Kiedyś pomagała w pensjonacie, w którym pracuje jej mama. Sprzątała pokoje. Teraz kiedy weszła na wysoki poziom sportowy, nie ma czasu na to, by dorabiać. Gdy potrzebuje pieniędzy, to prosi rodziców albo swojego chłopaka. Ten jest Słowakiem i nie ma nic wspólnego ze sportem.

Daria DalidowiczHENDRIK SCHMIDT/DPAAFP

Siarhiej Dalidowicz z córką Darią kilka lat temuInstagram/daliidovichmateriały prasowe

Siarhiej Dalidowicz w czasie zimowych igrzysk olimpijskich w Vancouver (2010)Alexander HassensteinAFP

Daria DalidowiczIMAGO/christian heilwagenNewspix.pl
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd? Napisz do nas
