W poniedziałek w Polsce 2050 odbyła się II tura wyborów na przewodniczącą partii. O funkcję walczyły Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz i Paulina Hennig-Kloska. Wyniki głosowania, w którym brało udział kilkuset członków partii, mieliśmy poznać po godz. 22. Okazało się, że zapadła decyzja o ich unieważnieniu.

Powrót Hołowni? „Może teraz on chce zrobić podmiankę”

— Z całym szacunkiem, mam już dość zajmowania się procedurami wewnętrznymi w Polsce 2050. Trzeba to przeciąć, wybrać przywództwo i jechać dalej — stwierdził Szymon Hołownia podczas rozmowy z dziennikarzami w Sejmie. Polityk pytany był o fiasko głosowania na nowego przewodniczącego partii. Hołownia stwierdził także, że nie wyklucza startowania w wyborach, jeśli zostaną one powtórzone.

— Hołownia był świadkiem podmiany kandydata w 2020 r. w wyborach prezydenckich i może uznał, że to jest jego moment i on się podmieni. Ale poważnie, z tego listu byłego marszałka wynika, że on wie i widzi, że bez niego ta partia nie walczy już o wzmocnienie, a raczej o to, kto będzie z Tuskiem miejsca na listach KO negocjował — mówi Onetowi dr Bartłomiej Rydliński, politolog.

— Hołownia zobaczył, że nikt, ani Pełczyńska-Nałęcz, ani Henning-Kloska, nie jest w stanie być kandydatką ponad podziałami, że partia się, mówiąc kolokwialnie, coraz bardziej żre. A ten projekt wciąż ma jego imię i nazwisko — wskazuje.

— Jednak powinien zdobyć się na odrobinę autorefleksji. Po jego dziwnych listach do członków partii, po tym, jak na nową liderkę wytypował osobę, która jest realnie jego klonem, a teraz przymierza się do startu w wyborach, choć zarzekał się, że z jego liderowaniem koniec, to cóż, nie jest to zachowanie poważne — mówi dr Rydliński.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Jakie były wyniki głosowania na przewodniczącą partii w Polsce 2050?

Czy Szymon Hołownia rozważa powrót na fotel lidera?

Kto był kandydatkami w II turze wyborów w Polsce 2050?

Jakie są możliwe konsekwencje podziału partii po unieważnieniu głosowania?

„Można by się śmiać, gdyby nie jedno »ale«. Od nich zależy stabilność rządu”

Politolog wskazuje, że niezależnie od tragikomicznych aspektów wyborów w Polsce 2050, ich znaczenie jest fundamentalne. — Bo można by się śmiać, że debatujemy nad stygnącym ciałem, gdyby nie jedno „ale”. Od tej partyjki w stanie agonalnym zależy stabilność rządu — mówi dr Rydliński.

— Bo wyobraźmy sobie, że oni się po tym niedoszłym głosowaniu podzielą na dwie grupy i jedna zacznie jakoś kooperować z PiS. Niby w rządzie zostanie, ale będzie niepewna, nie będzie można na niej polegać. No i Tusk będzie się spalał i wściekał, bo przed każdym głosowaniem trzeba będzie do tej grupki pielgrzymować i jakoś ich do głosowania razem z rządem przekonywać. Robota głupiego, mówiąc kolokwialnie — zaznacza ekspert.

— Do tego większość wisiałaby na włosku i w KO musiałby pojawić się jakiś „biczowy”, odpowiednik whipa w amerykańskim Kongresie, taki „kontroler dyscypliny głosowania”. Nie wiem, czy komuś by się chciało trwać w tak niestabilnym układzie — mówi dr Rydliński.

Hołownia wróci? „Koalicja i rząd stoją przed wyborem złym albo fatalnym”

Jak dodaje, w takiej sytuacji powrót Hołowni na funkcję lidera wcale nie musiałby być złym rozwiązaniem. — On zapewniłby tej koalicji pewną stabilność, a gdyby Polska 2050 się z jego ponownym szefowaniem partii pogodziła, to dałby się jakoś funkcjonować w ramach rządu. Co prawda, byłoby to minimalizowanie strat, ale po dzisiejszej nocy jesteśmy już na tym etapie — wskazuje.

— Koalicja i rząd stoją przed wyborem złym albo fatalnym. Złym byłby Hołownia, lecz byłoby to zło znane i przewidywalne. Fatalna zaś byłaby, jak uważam, Pełczyńska-Nałęcz, z jej strategią bycia w kontrze wobec KO — wyjaśnia. — Patrząc zaś na całość tych wyborów w Polsce 2050, to oni się po prostu skompromitowali. Nie kłótniami, bo te są w każdej partii, nie unieważnieniem głosowania, ale frekwencją, która okazała się po prostu żałosna. Jeśli w rządzie jest partia, w której w głosowaniu udział bierze nieco ponad 600 osób, to jak to ocenić? Przecież warszawskie koła Lewicy albo Razem mają więcej członków. Porażka — podsumowuje dr Rydliński.