Czytaj także:
- Trujące cząsteczki nad Polską. Czerwone plamy na mapie
- Broń niszczy mózg bez dotyku? Tajny zakup Pentagonu a „syndrom hawański”
Tak Rosja werbuje cudzoziemców do armii
Wspomniana rekruterka to Rosjanka – Polina Aleksandrowna Azarnych. BBC rozmawiało z jednym z mężczyzn zwerbowanych przez nią do armii. Syryjczyk, występujący pod pseudonimem Omar opisał, w jaki sposób został oszukany i wysłany na wojnę.
Kiedy był werbowany, Azarnych obiecała mu, że za opłatą w wysokości 3 tys. dolarów dopilnuje, aby nie został wysłany na pierwszą linię. Zresztą jego praca w ogóle miała nie być związana z walką. Omar relacjonował, że po odbyciu 10-dniowego szkolenia trafił do strefy działań wojennych. Wobec tego odmówił zapłacenia umówionej kwoty, a Azarnych w odwecie spaliła przekazany jej wcześniej paszport Omara.
Mężczyzna chciał odmówić wzięcia udziału w walce. Dowódcy grozili mu wówczas uwięzieniem lub nawet śmiercią. Śledztwo BBC wykazało, że 40-letnia Azarnych to była nauczycielka. Rekrutuje mężczyzn do armii przy pomocy swojego kanału na Telegramie, często kierując swój przekaz do osób z biednych krajów.
To oszustwo
Na filmach mówi o rocznych kontraktach. Wysyła mężczyznom dokumenty potrzebne do wjazdu na teren Rosji w celu wstąpienia do wojska. Zidentyfikowano co najmniej 500 takich przypadków. Dotyczyły przede wszystkim osób z Syrii, Egiptu czy Jemenu.
Rekruci i ich rodziny potwierdzają, że oferta jest oszustwem. Azarnych nie informuje ich, że nie będą mogli opuścić armii po roku. W razie sprzeciwu zaczyna im grozić. W rozmowie z BBC odrzuciła te oskarżenia. Wiadomo, że Rosja ponosi bardzo poważne straty na froncie. Tylko w grudniu 2025 roku zginęło ok. 25 tys. członków rosyjskiej armii.
Trudno jest dokładnie stwierdzić, ilu cudzoziemców wstąpiło do wojska. Według szacunków liczba ta może wynosić ok. 20 tys. – w tym z takich krajów jak Kuba, Nepal czy Korea Północna.
„Na sto procent tu umrzemy”
Relacja Omara z frontu jest wstrząsająca. O oszustwie Azarnych dowiedział się już po tym, jak wraz z czternastoma innymi Syryjczykami przybył do Moskwy. Sądzili, że ich praca będzie polegać na ochronie obiektów naftowych w Rosji. Tymczasem szybko zostali przetransportowani do centrum rekrutacyjnego w Briańsku.
Tam zaproponowano im roczne kontrakty z miesięczną pensją w wysokości 2,5 tys. dolarów i premią za podpis 5 tys. dolarów. W Syrii nie mogli liczyć nawet na porównywalną ofertę. Umowy były po rosyjsku. Azarnych zabrała mężczyznom paszporty. Obiecała, że jeśli zapłacą jej po 3 tys. dolarów z premii, dopilnuje, aby nie trafili na pierwszą linię frontu.
Miesiąc później Omar był już w Ukrainie. Odbył 10-dniowe szkolenie i bez żadnego doświadczenia wojskowego został posłany do walki. W jednej z wiadomości głosowych przesłanych do BBC powiedział, że „na sto procent tu umrzemy”.
– Mnóstwo obrażeń, mnóstwo eksplozji, mnóstwo ostrzału. Jeśli nie zginiesz od eksplozji, zginiesz od spadających na ciebie odłamków – relacjonował. Jak opisywał, ciał było tak dużo, że po nich stąpał. – Gdy ktoś umiera, widziałem to na własne oczy. Wkładają go do worka na śmieci i rzucają pod drzewo – opisywał.
Gdy jego „roczny kontrakt” dobiegał końca, odkrył to, czego Azarnych mu nie powiedziała. W kontrakcie był zapis o automatycznym przedłużeniu aż do zakończenia wojny. – Jeśli przedłużą kontrakt, to jestem zgubiony – mówił. Jego umowa ostatecznie została przedłużona.
„Umierają natychmiast. Niektórzy tracą rozum”
BBC rozmawiało również z innym Syryjczykiem. Habib twierdzi, że przez 3 lata współpracował z Azarnych. Jego zdaniem kobieta jest „jedną z najważniejszych rekruterek” w rosyjskiej armii. Jak przekazał, kobieta pochodzi z obw. woroneskiego. Wcześniej zajmowała się pomaganiem arabskim studentom w dostaniu się na uczelnie w Moskwie.
Większość rekrutów sądzi, że będzie wartować na punktach kontrolnych lub zajmować inne stanowiska niezwiązane z walką. – Arabowie, którzy tu trafiają, umierają natychmiast. Niektórzy tracą rozum – trudno patrzeć na zwłoki – relacjonował Habib. Spotkał Omara z grupą Syryjczyków w ośrodku szkoleniowym.
– Obiecała im obywatelstwo, dobre pensje i bezpieczeństwo. Ale kiedy podpiszesz tu kontrakt, nie ma mowy, żebyś wyjechał – wskazał. – Żaden z nich nie umiał posługiwać się bronią. Nawet gdyby do nich strzelano, nie oddawaliby strzałów… jeśli nie strzelasz, giniesz. Polina brała tych mężczyzn, wiedząc, że i tak zginą – dodał. Jak wyjaśnił, kobieta za każdego zwerbowanego mężczyznę otrzymuje 300 dolarów.
W późniejszych filmach Azarnych zaczęła wspominać, że rekruci będą brać udział w działaniach wojennych. – Wszyscy dobrze rozumieliście, że idziecie na wojnę. Myśleliście, że możecie dostać rosyjski paszport, nic nie robić i mieszkać w pięciogwiazdkowym hotelu? Nic nie dzieje się za darmo – mówiła w jednym z filmów.
Czytaj także:
Źródło: BBC/egz