W 2026 roku ruszą prace nad nowym europejskim czołgiem podstawowym. Wskazuje na to opublikowana na początku stycznia lista programów objętych wsparciem finansowym Europejskiego Funduszu Obronnego (European Defence Fund).

Jeden z nich dotyczy prac nad nowym czołgiem podstawowym. Podlegający Komisji Europejskiej EDF ma wkrótce ogłosić w tej sprawie przetarg. Europejskie podmioty zainteresowane jego rozwojem mają zgłosić swoje propozycje dotyczące zarówno koncepcji przyszłościowego czołgu, jak i wykonania demonstratora, na co zaplanowano budżet w wysokości 125 mln euro.

Podobnie jak w przypadku innych, wcześniejszych programów rozwojowych, można spodziewać się udziału nie pojedynczych firm, ale spółek łączących podmioty o różnych możliwościach i specjalizacjach, pozwalających prowadzić prace nad nad wozami bojowymi. Według analizy ZBiAM (Zespół Badań i Analiz Militarnych), w grę wchodzą m.in. propozycje przedstawione przez międzynarodowe konsorcja MARTE i FMBTech. Termin składania ofert został wyznaczony na wrzesień 2026 r.

Polska ma czego szukać w kosmosie

Zdefiniowane przez EDF wymagania wobec nowego czołgu uwzględniają współczesne trendy i doświadczenia wynikające z ostatnich wojen. Dotyczą nie tylko ograniczenia masy czy wymiarów pojazdu, ale także redukcji różnych emisji, zdolności do walki z latającymi bezzałogowcami czy opóźnień pomiędzy pozyskaniem różnych danych przed sensory i prezentacją przetworzonych informacji załodze.

Udostępnione założenia prezentują się – na tle obecnych i powstających konstrukcji – bardzo ambitne. Są przy tym bardzo szczegółowe, co jasno wskazuje pożądane przez EDF kierunki prac i precyzuje wizję europejskiego czołgu przyszłości. Warta uwagi jest wzmianka o balansie kluczowych cech – nowy czołg ma zapewnić „optymalną równowagę między mobilnością, siłą ognia i ochroną, ze szczególnym uwzględnieniem siły ognia”.

Zapis ten zrywa z koncepcją czołgu, którego konstrukcja jest od dekad podporządkowana na Zachodzie zdolności do przetrwania trafienia. Nowy wóz również ma być odporny, ale priorytet zyska w jego przypadku siła ognia, a odporność będzie zapewniana nie tylko przez pancerz, ale m.in. system samoobrony typu hard-kill, czyli niszczący nadlatujące pociski.

Europejski czołg przyszłości

Czołg ma mieć również uzbrojenie uzupełniające, zdolne do niszczenia średnio opancerzonych celów. W praktyce oznacza to uzupełnienie armaty głównego kalibru małokalibrową armatą automatyczną. Specyfikacja wspomina także o systemach chroniących przed szerokim spektrum zagrożeń – od broni masowego rażenia, poprzez różnego rodzaju pociski przeciwpancerne, po bezzałogowce.

Czołg Challenger 3 Czołg Challenger 3 © RBSL

Nowy czołg ma dysponować rozbudowanymi systemami samoobrony, ma także wykrywać i samodzielnie zwalczać drony, mieć niską sygnaturę elektromagnetyczną, obrazować załodze dane otrzymane z sensorów z opóźnieniem mniejszym od 100 ms, a także hybrydowy napęd pozwalający na bezgłośne poruszanie się.

Charakterystyka napędu została uzupełniona o wymóg, aby 35 sekund po uruchomieniu czołg był w stanie znaleźć się 400 metrów od miejsca, z którego wyruszył. Zapis ten wydaje się ukierunkowany na wykluczenie napędu turbinowego, który – obok licznych zalet – ma także wady, w tym nieco dłuższy czas, potrzebny na uruchomienie i możliwość rozpoczęcia jazdy.

Kupiliśmy za ciężkie czołgi. Nie przejadą przez teren, gdzie mają walczyć

Kupiliśmy za ciężkie czołgi. Nie przejadą przez teren, gdzie mają walczyć

Nietypowo prezentują się także wymogi dotyczące kwestii ekologicznych – nowy czołg ma spełniać w czasie pokoju restrykcyjne normy emisji, m.in. dwutlenku węgla, ale w czasie wojny ma mieć możliwość wyłączenie proekologicznych ograniczeń i poruszania się z wykorzystaniem pełnych możliwości napędu, bez restrykcji wynikających z ochrony środowiska.

Ważną zmianą jest także limit dotyczący masy czołgu: pojazd w konfiguracji bojowej, a zatem z wszystkimi płynami eksploatacyjnymi, paliwem, załogą czy amunicją, ma ważyć nie więcej niż 60 ton. To ważna zmiana w sytuacji, gdy masa nowych wersji współczesnych czołgów zbliża się do 70 ton.

Rozproszony wysiłek

Założenia nowego programu prezentują się interesująco – zwłaszcza w kontekście wcześniejszego, pancernego rozbrojenia Europy. Problem w tym, że unijny budżet finansuje już dwa inne programy rozwoju czołgów – MARTEFMBTech (z udziałem firm z Polski).

MGCS - demonstrator EMBT (podwozie niemieckiego Leoparda 2 z wieżą francuskiego czołgu Leclerc) MGCS – demonstrator EMBT (podwozie niemieckiego Leoparda 2 z wieżą francuskiego czołgu Leclerc) © Domena publiczna

Oznacza to ryzyko finansowania w Europie trzech międzynarodowych programów rozwoju broni pancernej. Do tego własny, odrębny program MGCS bez powodzenia prowadzą od ośmiu lat Francja i Niemcy, a czołg przyszłości – o ile można tak nazwać Challengera 3 – buduje także Wielka Brytania.

Własny program Wilk, zakładający budowę przyszłościowego czołgu na bazie koreańskiego K2, prowadzi również Polska, która jest dziś największym użytkownikiem nowoczesnych czołgów wśród europejskich członków NATO. Prace nad lokalnymi wariantami perspektywicznego czołgu, w oparciu o niemiecki KF51 Panther, prowadzą ponadto Włochy i Węgry. Zaangażowanie w prace nad przyszłościowym czołgiem nie powinny dziwić gdy uwzględnimy potencjalny popyt – według raportu think tanku Bruegel i instytutu badawczego Kiel Institute for the World Economy, Europa potrzebuje co najmniej 1400 czołgów nowej generacji.

Europejski czołg przyszłości MGCS. Nowy sprzęt najwcześniej w latach 40.

Europejski czołg przyszłości MGCS. Nowy sprzęt najwcześniej w latach 40.

Wolne tempo prac

Kolejne programy rozwojowe tworzą jednak obraz rozproszonego wysiłku i ryzyka marnotrawienia zasobów. Zwłaszcza, że dotychczasowe próby opracowania w Europie ponadnarodowego czołgu, prowadzone od połowy XX wieku, w żadnym przypadku nie zakończyły się powodzeniem, a inicjatywa Francji i Niemiec po ośmiu latach od rozpoczęcia nie doczekała się nawet opracowania specyfikacji technicznej nowego sprzętu.

Prace te warto zestawić z tempem, w jakim swój nowy czołg opracowali Amerykanie. W 2022 roku koncern GDLS pokazał demonstrator czołgu AbramsX, w grudniu 2025 r. przedstawił prototyp M1E3, a do końca roku 2026 Pentagon planuje przeprowadzić testy pełnego plutonu nowych pojazdów, zachowujących starą nazwę Abrams głównie z powodów proceduralnych. Seryjne czołgi mają trafić do oddziałów przed końcem dekady.

Cyfrowy PolakCyfrowy Polak © Cyfrowy Polak