
Gdy państwo przegrywa, nie musi upaść jak w filmie – wystarczy, że stanie się zbędne. Na zdjęciu: Rafał Brzoska i Donald Tusk.
fot. Adam Jankowski/Polska Press
W Polsce jest jeden rodzaj sukcesu, który działa na wyobraźnię mocniej niż złoto, ranking „Forbesa” i zakładka „lifestyle” w serwisach gospodarczych. To sukces, który da się dotknąć. Taki, który stoi na twoim osiedlu. Jest pod sklepem, przy stacji benzynowej, obok Biedronki albo na parkingu między blokami. I kiedy w kraju o chronicznym niedoborze instytucjonalnej sprawczości coś wreszcie działa jak w instrukcji, zaczynamy traktować to niemal jak dowód na istnienie cywilizacji.