Australian Open już niedługo, dlatego też cała tenisowa czołówka przebywa na Antypodach lub w bezpośrednim pobliżu. Magda Linette w pierwszym turnieju w tym sezonie, w Auckland dotarła do ćwierćfinału, gdzie przegrała 3-6, 2-6 z Alexandrą Ealą. Kolejny rozpoczynała od rywalizacji z o 10 lat młodszą Oksaną Sielechmietjewą, z którą dotąd grała tylko raz i wygrała 6:2, 6:0.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Kaprysy pogody sprawiły, że Linette na swój mecz musiała poczekać kilkanaście godzin, bowiem z powodu opadów deszczu nie dało się go rozegrać w pierwotnym terminie. Do starcia na WTA 250 w Hobart przystępowała jako faworytka. Sielechmietjewa była przecież sklasyfikowana w końcówce pierwszej setki światowego rankingu.

Linette od początku narzuciła swój rytm i szybko pokazała, że jest bliżej wygrania pierwszej partii. Choć mecz zaczął się od wymiany przełamań i chwilowej przewagi Rosjanki, poznanianka z każdą kolejną grą grała coraz pewniej. Kluczowy okazał się piąty gem, w którym Linette wykorzystała błędy Sielechmietjewej, świetnie czytała jej zagrania i po czujnym odbiorze skrótu wywalczyła przełamanie na 4:2.

Magda Linette — dwa świetne sety i katastrofa

Polka imponowała spokojem w długich wymianach, dobrze ustawiała się returnem i regularnie zmuszała rywalkę do pomyłek, szczególnie z bekhendu. W ósmym gemie Sielechmietjewa jeszcze próbowała wrócić do seta, ale Linette obroniła kilka break pointów, pokazując odporność psychiczną i cierpliwość w ataku. Chwilę później, przy stanie 5:3, Magda postawiła kropkę nad „i” — agresywnym returnem i konsekwentną grą na punkty zakończyła seta wynikiem 6:3, nie zostawiając Rosjance większych złudzeń.

Druga partia miała zupełnie inny przebieg niż pierwsza i szybko wymknęła się Linette spod kontroli. Choć set zaczął się obiecująco, bo od przełamała rywalki po długiej walce i efektownej kontrze — to był to jedyny jasny moment w tej odsłonie. Od stanu 1:0 Linette zaczęła popełniać coraz więcej błędów. Rosjanka poprawiła serwis, grała odważniej na returnie i konsekwentnie punktowała słabsze fragmenty poznanianki. Linette miała problemy z przyjęciem, często spóźniała się do piłek. Wynik rósł szybko. W pewnym momencie Sielechmietjewa wygrała sześć gemów z rzędu. Set zakończył się wynikiem 6:1 dla Rosjanki i o losach meczu musiała zdecydować trzecia partia.

Cenne było to, że w niej Linette potrafiła się podnieść, po katastrofie z drugiego seta. Po przełamaniu rywalki prowadziła 2:0, a potem jeszcze podwyższyła wynik. To był świetny powrót do gry, choć trzeba powiedzieć, że podczas tej rywalizacji musiała się naszarpać i nabiegać po całym korcie. Po drugim przełamaniu było już 4:0, a potem Linette poszła za ciosem i nie wypuściła wyniku. Wygrała 6:1 i zdobyła awans.