Maja Chwalińska przybyła do Melbourne z nadzieją, że po raz drugi z rzędu uda jej się awansować do głównej drabinki Australian Open. Nasza reprezentantka rozpoczęła tegoroczne eliminacje od starcia z doświadczoną Amerykanką – Madison Brengle. W pierwszym secie Polka prowadziła już 5:3, ale potem doszło do zwrotu akcji i nagle to rywalka serwowała po wygranie partii przy stanie 6:5. Ostatecznie o losach premierowej odsłony decydował tie-break. Zawodniczka klubu BKT Advantage Bielsko-Biała zapisała go na swoją korzyść, a później poszła za ciosem. W całym meczu zwyciężyła 7:6(3), 6:3.
Dzisiaj poprzeczka dla Chwalińskiej powędrowała w górę. A to dlatego, że 145. rakieta świata mierzyła się z plasującą się o 30 lokat wyżej Rebeką Masarovą. Reprezentantka Szwajcarii została rozstawiona z „10” w kwalifikacjach do pierwszej wielkoszlemowej imprezy w tym sezonie. 26-latka pokazywała w przeszłości, że potrafi przeciwstawić się nawet najlepszym zawodniczkom. W ubiegłym sezonie stoczyła ciekawy bój z Aryną Sabalenką podczas turnieju w Berlinie. Masarova miała prawo odczuwać skutki batalii w premierowej fazie eliminacji. Tam pokonała Alinę Czarajewą po 3 godzinach i 29 minutach walki. Środowa rywalizacja z Mają także okazała się zacięta.
Australian Open: Maja Chwalińska kontra Rebeka Masarova w eliminacjach
Mecz rozpoczął się od serwisu Masarovej. Już pierwszy gem dostarczył nam sporej dawki emocji. Reprezentantka Szwajcarii prowadziła już 40-15, ale po podwójnym błędzie serwisowym Chwalińska doczekała się break pointa. Pierwszego nie udało się wykorzystać, ale później nadarzyła się jeszcze jedna okazja. Tym razem Polka dopięła swego i objęła prowadzenie. Po zmianie stron Maja miała w sumie trzy szanse na 2:0. Mimo to rywalka odrobiła stratę, a po trzecim rozdaniu wyszła na prowadzenie, broniąc jeszcze po drodze piłki na kolejne przełamanie.
Następne break pointy obserwowaliśmy w piątym gemie. Wówczas nasza reprezentantka nie zdołała przełamać serwisu przeciwniczki, ale kilka minut później dokonała już tej sztuki. Po zmianie stron udało się dorzucić piąte „oczko” na swoje konto i zbliżyć się do wygrania premierowej odsłony. Rebeka nie zamierzała jednak odpuszczać. Pewnie utrzymała swoje podanie i przerzuciła presję na stronę Chwalińskiej. Polce znów przydarzył się problem z domknięciem seta. Grała zbyt zachowawczo i przeciwniczka natychmiast to wykorzystała. Masarova próbowała iść za ciosem. Doszło do tego, że… miała nawet setbola w dwunastym gemie.
Ostatecznie nasza reprezentantka przerwała jednak serię trzech rozdań z rzędu dla zawodniczki występującej w barwach Szwajcarii i dzięki temu mieliśmy dodatkową rozgrywkę w postaci tie-breaka. Początek przebiegał pod dyktando serwujących. Pierwsze mini przełamanie pojawiło się dopiero w dziewiątym punkcie, na korzyść Mai. Po chwili Rebeka odrobiła jednak stratę i panie znów szły za kolejnością własnego podania.
Taki stan rzeczy potrwał aż do wyniku 9-8, kiedy to Chwalińska miała trzeciego setbola. Wydawało się, że Masarova ma doskonałą okazję na doprowadzenie do wyrównania. Polka stanęła na środku kortu, czekała tylko na to, co zrobi przeciwniczka. A piłka zagrana z forhendu przez Rebekę wylądowała na aucie. Nasza reprezentantka zacisnęła pięść, bo to oznaczało, że po 75 minutach walki wygrała premierową odsłonę 7:6(8), broniąc po drodze dwóch setboli.
Początek drugiej części pojedynku najpierw przyniósł nam dwa gemy wygrane przez serwujące, a następnie po jednym przełamaniu. W pewnym momencie to Masarova znalazła się pod presją, bowiem przy stanie 4:5 serwowała po pozostanie w meczu. Końcówka tej fazy spotkania potoczyła się jednak po myśli reprezentantki Szwajcarii. Rebeka wygrała trzy gemy z rzędu, tracąc w każdym z nich po zaledwie jednym punkcie. Dzięki dominującemu finiszowi w secie, turniejowa „10” wygrała w tej partii 7:5 i doprowadziła do decydującej odsłony.
Przed trzecim setem panie miały dłuższą przerwę. Podziałała ona bardzo pozytywnie na Chwalińską. Zupełnie inaczej było w przypadku Masarovej, po której dało się zauważyć zmęczenie po trudach dzisiejszej potyczki oraz tej z pierwszej rundy. Maja szybko wyszła na prowadzenie 5:0. Potem Rebeka dorzuciła jedno „oczko” przy swoim podaniu. Walczyła także o przełamanie serwisu Polki, miała 30-15. Następne trzy punkty powędrowały jednak na konto 24-latki. Ostatecznie Chwalińska wygrała cały mecz 7:6(8), 5:7, 6:1. O awans do głównej drabinki Australian Open powalczy z Anheliną Kalininą.
Katarzyna Kawa/Jan Zieliński – Belinda Bencic/Jakub Paul. Skrót meczuPolsat Sport

Maja ChwalińskaFOTO OLIMPIK/NurPhoto via AFPAFP

Rebeka MasarovaBERTRAND GUAY / AFPAFP

Maja ChwalińskaIMAGO/Juergen HasenkopfEast News
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd? Napisz do nas
