Studniówka to wyjątkowe wydarzenie w życiu każdego człowieka wchodzącego w dorosłość. To również często ostatnia szansa, by wspólnie z przyjaciółmi, z którymi się dorastało, celebrować szkolne lata. Niestety impreza ta wiąże się obecnie z ogromnymi kosztami.

1200 zł za studniówkę? To dopiero początek wydatków

Hanna Borowska, tegoroczna maturzystka, ma już za sobą bal studniówkowy. W rozmowie z Wirtualną Polską przyznaje, że to wydarzenie było dla niej ogromnym przeżyciem. Cieszyła się z czasu spędzonego z przyjaciółmi i możliwości odprężenia się przed intensywnym okresem przygotowań do matury.

Czy na studniówce powinien być alkohol? Sonda

– Jeszcze niedawno studniówki odbywały się w naszej szkole, dlatego jej organizacją zajmowali się uczniowie, ale od zeszłego roku przeniosły się do eleganckich lokali. Wówczas ciężar ten spadł przede wszystkim na barki rodziców. Nasza impreza miała miejsce w Warszawie, w pobliżu Lotniska Chopina. Koszt wynosił 600 zł za ucznia i tyle samo za osobę towarzyszącą – mówi.

Niestety sama impreza to nie wszystko, trzeba się na nią również odpowiednio przygotować. – Moja sukienka kosztowała 600 zł. Byłam też wcześniej na paznokciach, za które zapłaciłam 200 zł. Makijaż wyniósł mnie z kolei kolejne 300 zł. Na szczęście buty oraz torebkę pożyczyłam od koleżanek, dlatego przynajmniej na tym mogłam nieco zaoszczędzić – wylicza.

Tegorocznych maturzystów tańczących poloneza było tak dużo, że musieli oni zostać podzieleni na dwie grupy. – Zazwyczaj do tańca ćwiczy się nawet kilka miesięcy przed studniówką, ale my mieliśmy chyba zaledwie pięć prób – zaznacza. – O północy spotkała nas wyjątkowa niespodzianka. Nauczyciele zaprezentowali utwór „Pokolenie” z repertuaru Kombi. To był niesamowity gest z ich strony, pokazujący, jak bardzo zależało im na tym, aby ten wieczór był dla nas wyjątkowy.

Studniówka trwa u nich dwa dni

Zuzanna Uczciwek jest uczennicą jednej ze szkół średnich w Łowiczu. Jak przyznaje Wirtualnej Polsce, w jej regionie studniówki trwają aż dwa dni. – Pierwszego dnia odbył się oficjalny bal, który rozpoczynał się od przemówień. Następnie tańczony był polonez, po którym prezentowane były aż dwa walce. Najpierw reprezentanci każdej z klas tańczyli w sposób pokazowy. Uwagę zwracały identyczne sukienki dziewczyn, co robiło piorunujące wrażenie. Drugi walc wykonywany był wspólnie przez uczniów i nauczycieli. Cała część oficjalna trwała w sumie prawie dwie godziny – mówi.

– Jednak wszyscy najbardziej czekali na tzw. biesiadę, która rozpoczynała się około godziny 22. Wtedy śpiewaliśmy nasze przyśpiewki ludowe, na przykład „Łowickie chłopoki”, przy akompaniamencie akordeonu, który nadał wieczorowi niepowtarzalnego uroku. Nie wiadomo dlaczego, ale u nas na studniówce tradycyjnie jest też tort. Stało się też zwyczajem, że wszyscy śpiewamy piosenkę Maty „100 dni do matury” – tłumaczy tegoroczna maturzystka.

Pierwsza impreza uczniów trwała aż do piątej rano. – Nauczyciele i uczniowie bawili razem przez całą noc. Panowała bardzo luźna atmosfera, być może dlatego, że wszystko odbywało się poza terenem szkoły. Każdy mógł też ubrać się tak, jak chce – zaznacza.

Drugiego dnia impreza rozpoczynała się już około godziny 15. Zaproszeni byli na nią jednak wyłącznie uczniowie. Choć wszyscy dbali o to, by wyglądać jak najlepiej, tym razem uczestnicy znacznie bardziej stawiali na wygodę. – Wiele moich koleżanek przychodziło w sukience z osiemnastki. Oczywiście każda z nas dbała o odpowiedni makijaż i fryzurę, ale zazwyczaj robiliśmy je sobie same.

Ile jednak wszystko kosztowało? – Za nas, czyli maturzystów, płaciliśmy 800 zł, a za osobę towarzyszącą połowę tej kwoty. W cenie mamy zapewnionych dwóch fotografów i DJ-a. Oprócz dekoracji, takich jak ścianka zdobiąca pół sali, była też fotobudka. Przygotowujemy również drobne upominki dla wychowawców.

Nie mniej trzeba także przeznaczyć na strój maturzystów. – Na swoją sukienkę wydałam 800 zł, ale rozmawiałam z koleżankami i ceny te wahały się miedzy 500 a 1000 zł. Za buty zapłaciłam 150 zł. Makijaż to koszt 250 zł, a fryzjer ok. 100. Paznokcie też wszystkie miałyśmy zrobione. Niektóre dziewczyny chodziły wcześniej też na solarium lub używały samoopalaczy, więc to również dodatkowy wydatek.

Czytaj też: Nagrali ich podczas studniówki w Ostrołęce. Film niesie się po sieci

Wyjątkowy prezent od nauczyciela

Studniówka Wiktorii Jóźwik odbyła się w hotelu Sheraton w Sopocie. Jak zdradza, cena za maturzystę wynosiła w tym roku 800 zł. Jeśli ktoś chciał przyjść na bal z osobą towarzyszącą, musiał liczyć się z dopłatą rzędu 250 zł. To jednak nie koniec wydatków, z którymi musiała zmierzyć się uczennica. – Cała stylizacja wyniosła mnie 1600 zł – mówi.

Co działo się na jej studniówce? – Oprócz oficjalalnych przemówień było też kilka niespodzianek, takich jak pokaz taneczny jednej z uczennic z partnerem. Sama też miałam okazję zaśpiewać piosenkę. Zorganizowano również coś w stylu fire show.

Nauczyciele również stanęli na wysokości zadania. – Wszyscy otrzymaliśmy długopis z napisem „Trzymamy kciuki IV LO”. Oprócz tego moja klasa dostała od nauczyciela od prewencji „mandat za przekroczenie piękności na studniówce”. To był naprawdę bardzo miły gest.

Poszła na studniówkę. Szybko pożałowała

Dominika swoją studniówkę, która odbyła się kilka lat temu, wspomina z sentymentem. –  Bawiliśmy się niemal do samego końca, ale niestety nie wszyscy wytrwali do rana – mówi w rozmowie z WP.

Była maturzystka przyznaje, że jedna z uczennic z równoległej klasy przesadziła z alkoholem. – Oficjalnie nie był dozwolony, lecz w praktyce, jak ktoś chciał, to bez problemu wniósł butelki na salę, np. w torebkach z butami na zmianę. Warto zauważyć, że studniówka odbywała się poza szkołą – wspomina.

– W naszej klasie była uczennica, która zawsze wyróżniała się wynikami – same piątki i szóstki. Zawsze cicha, ułożona. Na studniówce było widać, jak w pewnym momencie staje się coraz bardziej pijana. Zaczęła bełkotać, tańczyła chyba z każdym obecnym na sali, nawet dyrektorem. Wcześniej nikt by nie przypuszczał, że będzie prawdziwą duszą towarzystwa. Ona jednak ewidentnie na balu żyła swoim najlepszym życiem, ale niestety w końcu totalnie ją „odcięło” – dodaje.

Według opowieści Dominiki, jedna z mam zdecydowała wtedy, że odwiezie ją do domu. – Do szkoły wróciła dopiero w środę. Z całą pewnością poznała tego wieczoru więcej osób, niż przez cały okres nauki, choć było widać, że sytuacja bardzo ją zawstydziła – podsumowuje.

Zabrała na studniówkę brata

Aleksandra* nie wspomina swojej studniówki zbyt dobrze. – Nie miałam wtedy chłopaka, ani żadnego bliskiego kolegi, dlatego uznałam, że najbezpieczniej będzie, gdy zabiorę na nią brata – przyznaje.

Brat Aleksandry jest od niej cztery lata starszy, dlatego wszystkie wolne koleżanki nie odstępowały go na krok. – Na początku byłam dumna, że zrobił aż takie wrażenie, jednak kiedy zaczęły się tańce, jedna przez drugą wręcz prześcigały się w tym, która zatańczy z nim pierwsza. Z każdą kolejną sytuacją coraz bardziej mnie to denerwowało. Najbliższe przyjaciółki przyszły z chłopakami, więc nie mogłam cały czas wisieć im nad głowami – mówi rozżalona.

Z biegiem czasu sytuacja stawała się coraz bardziej napięta. – On, w przeciwieństwie do mnie, naprawdę świetnie się bawił. W zasadzie nie schodził z parkietu. Widać było, że jedna z dziewczyn szczególnie wpadła mu w oko. Kiedy zwróciłam mu uwagę, wyśmiał mnie. Nie mieliśmy jakiejś wyjątkowo bliskiej relacji, dlatego nie przejmował się tym, że swoim zachowaniem sprawia mi przykrość. Po północy zadzwoniłam po tatę i wróciłam do domu. Co na to mój brat? Zorientował się, dopiero, gdy sam chciał już kończyć imprezę, czyli tak naprawdę po trzech godzinach.

– Nasi rodzice byli na niego wściekli, ale co mogli więcej zrobić? Nie mieszkał już w rodzinnym domu i go nie utrzymywali, dlatego jedyne co im pozostało, to zwrócenie uwagi, czym on nieszczególnie się zresztą przejął.

Czytaj też: Niezwykły polonez maturzystów. Wideo robi furorę w sieci

*Imię bohaterki zostało zmienione.

Zapraszamy na grupę FB – #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach.

Paulina Żmudzińska, dziennikarka Wirtualnej Polski