W bieżącym rządowym sporze o konkretne zapisy mające wdrożyć kamień milowy, jakim ma być wzmocnienie Państwowej Inspekcji Pracy, gdzieś na dalszym planie jest cel. Chodzi o „zmniejszenie segmentacji rynku pracy”, czyli różnice w oskładkowaniu i opodatkowaniu różnych typów umów, co na koniec powoduje, że część osób może mieć bardzo niskie świadczenia lub nie ma ich wcale.

Autorzy listu do szefów resortów rodziny, pracy i polityki społecznej, finansów i gospodarki oraz funduszy i polityki regionalnej proponują wywrócenie stolika w tej kwestii. Zamiast sporu o to, czy inspektor pracy ma wydawać decyzję taką czy inną, proponują gruntowną zmianę systemową.

Cel ten można osiągnąć poprzez przeprowadzenie kompleksowej reformy systemu podatkowo-składkowego w kierunku modelu tzw. jednolitej daniny. Kierunek ten od lat jest postulowany przez rozmaite środowiska eksperckie. Najnowszą propozycję kształtu takiej reformy przedstawiono we wrześniu ubiegłego roku w raporcie 'Okiełznać podatkowy chaos. Propozycja reformy w duchu jednolitej daniny’ — możemy przeczytać w liście, do którego dotarł money.pl.

Prezydent nie dotrzyma obietnicy ws. prądu? Bogucki musiał się tłumaczyć

Jak podkreślają eksperci, głównym celem reformy jest integracja podatków i składek w jeden spójny mechanizm, który upraszcza system, likwiduje równoległe reżimy i zapewnia bardziej przejrzyste rozliczenia dla obywateli.

Jak wyjaśnia autor ostatniej wersji tego pomysłu Artur Krawczyk, były urzędnik MF, polega on na gruntownej zmienie obecnego systemu, w którym osobno są liczone składki, a osobno podatki. Zastąpiłaby go danina, w której ubezpieczony płaciłby najpierw składki, które miałyby charakter liniowy, a potem podatek, który byłby progresywny. Stawka zatem rosłaby wraz z dochodem.

Chodzi o to, żeby ludzie mieli zabezpieczenie, które uzyskują dzięki płaceniu składek emerytalnych czy rentowych. W dalszej kolejności zarobione pieniądze płynęłyby do budżetu – podkreśla Artur Krawczyk.

Ogólne obciążenie dla większości podatników byłoby zbliżone do obecnego, tak samo jak wpływy do budżetu. Likwidowana byłaby składka zdrowotna, NFZ byłby utrzymywany w całości z budżetu. Daniną objęci byliby także przedsiębiorcy, choć dla nich oferowana byłaby dodatkowa ulga.

„Efektem tego będzie radykalne zbliżenie klinów podatkowo-składkowych między zatrudnionymi na umowie o pracę i osobami prowadzącymi działalność gospodarczą, a także ujednolicenie reguł opodatkowania wszystkich form pracy najemnej. Oznacza to, że właśnie taka reforma osiągnie cel, jakim jest ograniczenie segmentacji rynku pracy, czemu służyć miały kamienie milowe polskiego KPO oraz dotychczasowe propozycje ich realizacji” – możemy przeczytać w piśmie do ministrów.

Reforma PIP poszła do kosza. Tusk komentuje. "Znajdziemy lepsze sposoby"

Reforma PIP poszła do kosza. Tusk komentuje. „Znajdziemy lepsze sposoby”

Jak podkreślają autorzy, obecne skomplikowanie i arbitralność tego systemu generują chaos wśród pracowników i przedsiębiorców, „co obserwowaliśmy wszyscy w chwili wdrożenia tzw. Polskiego Ładu”.

Podpisani pod pismem proponują poważną dyskusję nad tymi pomysłami. Wyrazem tego ma być propozycja wynegocjowania z Brukselą podmiany kamienia milowego z KPO dotyczącego inspekcji pracy na kwestię jednolitej daniny.

„Postulujemy, by w negocjacjach z Komisją Europejską zaproponować zastąpienie dotychczasowych zobowiązań opracowaniem w 2026 r. przez Radę Ministrów Białej Księgi Jednolitej Daniny, która zawierać będzie szczegółową mapę drogową jej realizacji z konkretnymi datami” – czytamy w piśmie. Taki dokument miałby być przyjęty uchwałą przez rząd. Jednocześnie autorzy pisma proponują, żeby towarzyszyła temu uchwała Sejmu w zakresie zobowiązania rządu – tej i kolejnych kadencji – do realizacji reformy w sposób zgodny z założeniami i harmonogramem. Ponieważ tak duża zmiana będzie wymagała porozumienia różnych stron sceny politycznej.

Premier wyrzucił jej czołowy projekt do kosza. Tak zareagowała

Premier wyrzucił jej czołowy projekt do kosza. Tak zareagowała

Prezes Klubu Jagiellońskiego Paweł Musiałek podkreśla, że nieprzypadkowo apel pojawia się teraz, w momencie, gdy rząd próbuje wyjść z kryzysu wokół reformy Państwowej Inspekcji Pracy (stanowiącej kamień milowy KPO, który musimy wkrótce rozliczyć z KE, inaczej stracimy nawet kilkanaście miliardów złotych z KPO).

Żaden kryzys nie powinien się zmarnować. Chcieliśmy wykorzystać moment, by wrzucić do debaty publicznej temat, który jest bardzo specyficzny. Specyficzny dlatego, że łączy on w sposób ponadpolityczny, a z jakichś powodów nie jest od lat realizowany – tłumaczy Musiałek.

Jak przyznaje, „jednolita danina” może brzmieć bardzo technicznie dla zwykłego człowieka, dlatego koncepcja nie jest specjalnie podchwytywana przez polityków. – Ale to byłaby potężna reforma, wymagająca zmian w systemach informatycznych obsługujących cały system podatkowo-składkowy. Stworzenie mapy drogowej pozwoliłoby uporządkować ten proces, który niewątpliwie musi być rozpisany na lata. Naszym zdaniem taka mapa drogowa mogłaby zastąpić obecny kamień milowy KPO mówiący o wzmocnieniu PIP i który dziś, jak widać, stwarza rządowi potężne problemy – wskazuje Musiałek.

Pod listem, oprócz Musiałka, podpisali się także Paweł Wojciechowski – prezes Instytutu Finansów Publicznych, Tomasz Wróblewski – prezes Warsaw Enterprise Institute, Michał Ciesielski – prezes Centrum Myśli Gospodarczej, Michał Hetmański – prezes Fundacji INSTRAT oraz Damian Adamus – prezes Narodowego Instytutu Społecznego.

To nie jest debiut jednolitej daniny. Pierwsze pomysły na nią pojawiły się jeszcze w rządzie PO-PSL pod pieczą Ewy Kopacz w końcówce kadencji 2011-2015. W kolejnej kadencji, mimo zmiany ekipy rządowej, pomysł wrócił. Jego promotorem stał się szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Henryk Kowalczyk z PiS. Autorem koncepcji był ówczesny główny ekonomista ZUS Paweł Wojciechowski, który także jest podpisany pod listem. Podnoszono te same zalety systemu, o jakich piszą autorzy listu: lepsze zabezpieczenie składkami osób o niższych dochodach, zwiększenie progresji i zmniejszenie tzw. arbitrażu, czyli różnic w opodatkowaniu różnych typów umów dotyczących aktywności zawodowej. Ostatecznie jednak prace nad tą reformą zatrzymał ówczesny wicepremier Mateusz Morawiecki.

Reforma PIP, która stanowi punkt wyjścia dla listu otwartego think tanków, chwilowo jest na zakręcie. Premier Donald Tusk zablokował projekt ustawy, nad którym pracował resort pracy, a który – zdaniem szefa rządu – przyznawał zbyt daleko idące kompetencje inspektorom pracy (możliwość przekształcania pozornych umów cywilnoprawnych w etaty w drodze zaskarżalnej decyzji administracyjnej). Trwają już prace nad nową wersją ustawy, która nie będzie budzić podobnych kontrowersji. Zgodnie z poleceniem premiera prowadzą je wspólnie minister pracy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk i minister sprawiedliwości Waldemar Żurek.

Reforma PIP wstrzymana przez Tuska. Czarzasty zapowiada ruch Lewicy

Reforma PIP wstrzymana przez Tuska. Czarzasty zapowiada ruch Lewicy

– Pomysł już właściwie jest gotowy, teraz pozostaje kwestia przekucia tego w projekt ustawy – przekonuje rozmówca z Lewicy. Wcześniej, jak pisaliśmy, pojawiały się pomysły, by np. inspektor pracy swoją decyzją tylko stwierdzał pozorność umowy i przekazywał sprawę do sądu. Dopiero sąd mógłby podjąć decyzję o ewentualnym przekształceniu umowy cywilnoprawnej w etat, z opcją wydania nawet zabezpieczenia w tym względzie do czasu wydania orzeczenia. Sytuację komplikuje fakt, że aktualna reforma, co do której nie ma zgody w rządzie, jest już wpisana do kolejnego wniosku o płatność z KPO. – Z tego względu jesteśmy w bardzo słabej pozycji negocjacyjnej, jeśli chodzi o rozmowy z Komisją Europejską – przyznaje nasz rozmówca z rządu.

Grzegorz Osiecki i Tomasz Żółciak, dziennikarze wp.pl i money.pl