Saab, który zdobył kontrakt na dostawę trzech nowoczesnych okrętów podwodnych A26 dla Polski, zapowiedział uruchomienie równoległej produkcji w więcej niż jednej lokalizacji. Decyzja ma pomóc firmie sprostać wymagającemu harmonogramowi realizacji zamówienia.

Polska zdecydowała się na zakup okrętów podwodnych szwedzkiego koncernu w listopadzie ubiegłego roku. Kontrakt, wart wiele miliardów dolarów, jest jednym z największych w historii współpracy wojskowej między Warszawą a Sztokholmem i wpisuje się w strategię wzmacniania obronności na Morzu Bałtyckim.

Podczas konferencji poświęconej bezpieczeństwu w północnej Szwecji prezes Saaba Micael Johansson potwierdził, że firma inwestuje w zmiany organizacyjne po stronie produkcji.

Wielkie błędy gigantów. Nawet tak znane firmy nie uniknęły poważnych problemów

— Zainwestowaliśmy w możliwość równoległej budowy sekcji okrętów podwodnych w więcej niż jednej lokalizacji — powiedział Agencji Reutera.

Jak zaznaczył, część elementów jednostek będzie powstawać m.in. w zakładzie Saaba w szwedzkiej Landskronie. Równoległe prowadzenie prac ma pozwolić na skrócenie czasu realizacji i zwiększenie elastyczności produkcyjnej.

Współpraca Saaba z Polską nie zakończy się na samej dostawie okrętów. Johansson podkreślił, że istotna część cyklu życia jednostek będzie realizowana w Polsce.

— Konserwacja, modernizacje i coroczne kontrole będą realizowane w stoczni w Polsce — wyjaśnił prezes Saaba.

Koncern planuje funkcjonowanie dwóch kluczowych ośrodków związanych z programem A26: jednego w Szwecji oraz drugiego w Polsce. Taki model ma zapewnić sprawną obsługę floty i długoterminową współpracę przemysłową.

Dodatkowym wyzwaniem dla Saaba jest fakt, że firma realizuje równolegle zamówienie na dwa okręty podwodne dla szwedzkiej marynarki wojennej. To zwiększa presję na efektywność produkcji i dotrzymanie terminów.