Większe uprawnienia PIP są jednym z tzw. kamieni milowych, czyli kluczowych warunków wypłaty pieniędzy z KPO. Zrezygnowanie z tej reformy, a to zapowiedział Donald Tusk, może oznaczać konieczność rewizji umowy z Komisją Europejską. Inaczej wypłata miliardów złotych dla Polski jest zagrożona. Polska coś musi jednak „zaoferować” w zamian. Zwykła rezygnacja zwyczajnie nie przejdzie. Rząd jest pod ścianą, bo zdaje się nie mieć planu B, co chce wykorzystać zaplecze intelektualne w Polsce.
Alternatywa dla reformy PIP? Zaskakujący pomysł
Pomysł by inspektorzy pracy mieli decydować o przekształcaniu umów B2B w stosunek pracy, zrodził się z unijnego wymogu „zmniejszenie segmentacji rynku pracy”. Chodzi o różnice w oskładkowaniu i opodatkowaniu różnych typów umów. Ten cel można jednak osiągnąć w inny sposób, a przynajmniej tak uważają autorzy listu, który trafił na biurko szefów resortów rodziny, pracy i polityki społecznej, finansów i gospodarki oraz funduszy i polityki regionalnej.
„Cel ten można osiągnąć poprzez przeprowadzenie kompleksowej reformy systemu podatkowo-składkowego w kierunku modelu tzw. jednolitej daniny. Kierunek ten od lat jest postulowany przez rozmaite środowiska eksperckie” – przytacza treść listu money.pl. Właśnie Jednolita Danina, która zawierać będzie szczegółową mapę drogową jej realizacji z konkretnymi datami miałaby zastąpić reformę PIP. Money.pl wyjaśnia, że w tym rozwiązaniu chodzi o „ubezpieczony płacił najpierw składki, które miałyby charakter liniowy, a potem podatek, który byłby progresywny”. Stawka rosłaby wraz z dochodem. Oznaczałoby to koniec m.in. składki zdrowotnej i podatki PIT w formie, jaką znamy obecnie.
„Efektem tego będzie radykalne zbliżenie klinów podatkowo-składkowych między zatrudnionymi na umowie o pracę i osobami prowadzącymi działalność gospodarczą, a także ujednolicenie reguł opodatkowania wszystkich form pracy najemnej. Oznacza to, że właśnie taka reforma osiągnie cel, jakim jest ograniczenie segmentacji rynku pracy, czemu służyć miały kamienie milowe polskiego KPO oraz dotychczasowe propozycje ich realizacji” – przekonują autorzy listu.
Zobacz wideo Pieniądze z KPO trzeba było rozdysponować w pośpiechu, stąd błędy
Polska ma związane ręce
Tak radykalny krok może być jednak trudny do zaakceptowania przez Komisję Europejską. Anonimowy rozmówca z rządu przyznał w rozmowie z money.pl, że Polska jest w słabej pozycji negocjacyjnej, bo aktualna reforma została już wpisana do wniosku o płatności z KPO. Pod nazwiskiem mówił o tym też wiceminister funduszy i polityki regionalnej Jan Szyszko. – Raz już poruszaliśmy ten temat z Komisją Europejską. Będzie granicznie trudno przekonać Komisję Europejską do ponownych negocjacji. Oczywiście sprawy nie ułatwia też kalendarz, czyli to, że KPO kończy się w sierpniu 2026 roku, czyli już za parę miesięcy, co powoduje, że w ciągu bardzo krótkiego czasu, kilku miesięcy musielibyśmy podjąć ten temat ponownie – tłumaczył na antenie Polskiego Radia.
O tym, czy uda się w tej sprawie cokolwiek wynegocjować, powinniśmy dowiedzieć się już wkrótce. W Warszawie spotkają się przedstawiciele polskiego rządu z wysłannikami Komisji Europejskiej – ustaliła IAR. Jeden z głównych tematów to reforma Państwowej Inspekcji Pracy. Rozmowy odbędą się na poziomie głównych negocjatorów, co potwierdza wagę spotkania. Przedstawiciele Komisji Europejskiej chcą wiedzieć, w jaki sposób problem reformy Państwowej Inspekcji Pracy zostanie rozwiązany. Tym bardziej że Komisja miała o całej sprawie dowiedzieć się z mediów. Rozwiązanie tego problemu jest konieczne, jeśli Polska chce dostać pełną, czwartą transzę pieniędzy z unijnego funduszu odbudowy.
Wniosek o wypłatę 29 miliardów złotych Warszawa wysłała do Brukseli pod koniec grudnia. Czas na uzgodnienia jest do końca lutego. Musi nastąpić rewizja KPO i zmiana kamienia milowego i dopiero wtedy Polska może złożyć kolejny wniosek o wypłatę pieniędzy z unijnego funduszu odbudowy. A ten Warszawa planowała złożyć w marcu. Środowe rozmowy nie będą łatwe także z innego powodu. Chodzi o rezygnację z opłat od aut spalinowych i plany, czym te kontrowersyjne opłaty zastąpić.
Przeczytaj też: Karol Nawrocki może nie podpisać ustawy budżetowej. „Nie składa broni”. Co wtedy?