Konflikt pomiędzy Ewą K. a Spółdzielnią Mieszkaniową w Krakowie rozpoczął się w 2006 r. Kobieta starała się o uzyskanie członkostwa oraz spółdzielczego prawa do mieszkania po zmarłych rodzicach. Choć uzyskała członkostwo, spółdzielnia odmówiła jej prawa do lokalu, stawiając warunek przystąpienia do postępowania spadkowego i wniesienia wkładu mieszkaniowego wynoszącego 200 tys. zł.
Powołano się na ustawę o spółdzielniach mieszkaniowych, w której przewidziano konieczność wpłacenia wkładu jako formy uczestnictwa w kosztach budowy budynku mieszkalnego. Spółdzielcze lokatorskie prawo wygasa wprawdzie z chwilą śmierci, ale osoby bliskie mogą ubiegać się o jego przejęcie w ciągu pierwszego roku.
Powódka nie miała możliwości pokrycia tak wysokiej kwoty, co spowodowało przedłużenie sporu. W 2011 r. przeprowadzono postępowanie spadkowe, w wyniku którego Ewa K. uzyskała zaledwie 15 proc. wierzytelności. Jej postanowienie o zobowiązaniu spółdzielni do przyznania prawa do lokalu zostało jednak odrzucone przez Sąd Okręgowy oraz Sąd Apelacyjny. Stanowisko było klarowne: powódka musi spełnić wymagania finansowe, by spółdzielnia mogła wypłacić udziały pozostałym spadkobiercom.
Pełnomocnik Ewy K. zwrócił uwagę na to, że spółdzielnia nadużywa swojej pozycji, stawiając warunki nieprzewidziane prawem, prolongując tym samym całe postępowanie. Według niego, wymaganie przez spółdzielnię wpłaty wkładu jest nieuzasadnionym wzbogaceniem. Wyrok w tej sprawie został odroczony. Najbliższa rozprawa Izby Cywilnej Sądu Najwyższego ma odbyć się 5 lutego – donosi serwis.